„Nie dłub w nosie!” Złościsz się na dziecko, które być może cierpi na tę chorobę

Prawo autorskie: oliwkowygaj / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: oliwkowygaj / 123RF Zdjęcie Seryjne
Każdy z nas ma jakieś nawyki. Część z nich to zwykłe przyzwyczajenia, których możemy się „oduczyć”. Inne związane są ze stresem czy napięciem emocjonalnym. Jeszcze inne mogą być skutkiem nieprawidłowego funkcjonowania organizmu.

Tak może być w przypadku dłubania w nosie. To dość charakterystyczny odruch wielu maluchów. Mamy strofują, poprawiaj, zwracają uwagę i rzeczywiście większość dzieciaków z tego wyrasta. Jedne szybciej, inne wolniej. Niektóre szkraby jednak nie przestają „dokopywać się do Chin”, a wręcz przeciwnie. Nie dość, że gmerają, to jeszcze zjadają znaleziska. To niepokojące zjawisko może być jednak chorobą.



Mukofagia
To zaburzenie łaknienia polegające na zjadaniu własnych wysuszonych wydzielin z nosa. Według danych opublikowanych w 1995 r. w czasopiśmie medycznym The Journal of clinical psychiatry wynika, że dłubiemy w nosie ponieważ chcemy usunąć zalegającą w niej zaschniętą wydzielinę. Natomiast zdaniem innych badań u osób z problemami psychicznymi występuje korelacja mukofagii z samookaleczeniem, a skłonni do takich zachowań są również ludzie cierpiący na zachowania nawykowe i obsesyjno-kompulsywne. Jeszcze inne obserwacje wykazały, że kryje się pod tym niepohamowana chęć szperania placem w nozdrzach. Według statystyk średnio każdy dorosły człowiek dopuszcza się tej czynności cztery razy dziennie.
Skąd się bierze problem?
Błony śluzowe stale produkują mokry śluz. Jego celem jest usuwanie kurzu oraz patogenów z powietrza dostającego się do nozdrzy. Śluz ten w większości jest usuwany z nosa, ale pewne jego pozostałości osadzają się na rzęskach, z biegiem czasu ulegając wysuszeniu. Ten właśnie osad powoduje swędzenie i poczucie irytacji, które jest motorem do usunięcia go palcami.

To z kolei może powodować komplikacje natury zdrowotnej. Między innymi wystąpienie przeczosów, czyli zadrapań w jamie nosowej spowodowanych nadmiernym drapaniem. Ich skutkiem może być krwawienie z nosa, infekcja, a w ekstremalnych przypadkach perforacja przegrody nosowej. Nadmierne gmeranie palcem w nozdrzach nie powinno natomiast mieć żadnego wpływu na odpowiednie funkcjonowanie zmysłu węchu.

Nieestetyczna konsumpcja
Według naukowców zjadanie przez dzieci wydzieliny z nosa może mieć związek ze stresującymi sytuacjami lub napięciem emocjonalnym. Dlatego należy traktować mukofagię jako przejaw nieradzenia sobie z emocjami, niepokojem i zdenerwowaniem. Ta „przypadłość” powinna jednak zniknąć w procesie socjalizacji.

I choć zjadanie własnej wydzieliny z nosa jest nieestetyczne, jeden z austriackich pulmonologów twierdzi, że to metoda na zapewnienie sobie zdrowia. Dr Friedrich Bischinger uważa, że osoby dłubiące w nosie są zdrowsze, szczęśliwsze i żyją w zgodzie ze swoim ciałem, w porównaniu do pozostałych. Jego zdaniem rodzice nie powinni zabraniać dzieciom dłubania, a wręcz przeciwnie – zachęcać je do tego. Twierdzi, że w ten sposób można oczyścić zakamarki nosa pozostające poza zasięgiem chusteczki. Uważa, że zjadanie wydłubanej z nosa wydzieliny jest naturalną czynnością. Nos jest filtrem układu oddechowego, w którym gromadzi się wiele bakterii, więc kiedy taka mikstura dociera do naszego żołądka, jej działanie jest zdaniem profesora podobne do działania szczepionki. Zdaniem naukowców wysoka liczba alergii i zaburzeń układu odpornościowego wśród społeczeństwa to właśnie wynik nadmiernej sterylizacji otoczenia.

Podejmowanie decyzji i robienie rzeczy w oparciu o instynkt nie może nam szkodzić, a wręcz przeciwnie, zawsze działa na naszą korzyść. A przecież dzieci są naturalne, prawda?

Źródło: Supermamy, W24
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...