Opublikowała zdjęcie ciążowego brzuszka na Facebooku. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw

Fot. Screen z Facebooka
Fot. Screen z Facebooka
Blogująca mama z Anglii, Meg Ireland, zrobiła coś, na co pokusza się wiele młodych mam z całego świata - opublikowała zdjęcie swojego ciążowego brzuszka na Facebooku. Bardzo szybko tego pożałowała. Jej fotografia trafiła na stronę pornograficzną, a dokładnie na witrynę dla osób mających obsesję na punkcie kobiet w ciąży.



To prawdziwy koszmar. Meg na swoim profilu na Facebooku ujawniła informację o tym, co stało się z jej zdjęciem.
Przyszła mama pragnie ostrzec inne kobiety, by nie popełniały więcej takiego błędu.
Meg Ireland
właścicielka bloga "Shutupmeg blog"

"Wciąż tak wiele osób publikuje zdjęcia swoich ciążowych brzuszków, a ja wstrzymuję oddech i modlę się do Boga, aby nie trafiły one w niepowołane ręce. Nie powinniśmy musieć się martwić o to, że ktoś ukradnie nasze zdjęcia, ale to naprawdę dzieje się CAŁY CZAS!"

Trudno to pojąć, ale strony erotyczne dla amatorów kobiet ciężarnych naprawdę istnieją. Fetysz ten nazywany jest pregofilią. Meg, odnajdując swoją własną fotografię na jednym z takich portali, dokonała przerażającego odkrycia:
Meg Ireland
właścicielka bloga "Shutupmeg blog"

"Ludzie udostępniali innym użytkownikom zdjęcia swoich żon, szwagrowie zdjęcia swoich szwagierek, a kobiety publikowały fotografie swoich koleżanek z pracy!!! Dosłownie, nie mogłam uwierzyć w to co tam widziałam."

Pojawia się pytanie: kto jest winny w takiej sytuacji? Czy Meg sama sobie zaszkodziła czy też powinniśmy oskarżać twórców przytaczanych tu stron internetowych? Tak naprawdę przecież publikując swoje zdjęcia same podkładamy je innym "pod nos".
Zdjęcie Meg, po jej interwencji, zostało usunięte ze strony pornograficznej. Przyszła mama bardzo ubolewa nad tym, że w wirtualnej rzeczywistości nie możemy czuć się swobodnie:
Meg Ireland
właścicielka bloga "Shutupmeg blog"

"Kogo powinnam za to wszystko winić? Ludzie powiedzieliby że jestem sama sobie winna udostępniając swoje prywatne zdjęcia (nawet jeśli mój profil byłby prywatny). Widzę to jednak inaczej. Mnie nie obchodzi, czy ktoś robi zrzut ekranu, aby pokazać komuś moje zdjęcie, ale to, co się teraz stało, spowodowało, że zrobiło mi się niedobrze. DLACZEGO nie możemy normalnie wrzucać swoich zdjęć na portale społecznościowe?"

Myślę, że niestety dobra odpowiedź na to pytanie nie istnieje. W momencie, kiedy udostępniamy coś publicznie w internecie, tracimy nad tym kontrolę. Świadomie czy też nie, ale jednak zgadzamy się na to, że tak naprawdę cały świat może zrobić z naszymi zdjęciami co chce. Jedynym sposobem, by się przed tym uchronić, jest po prostu niewrzucanie prywatnych fotografii do internetu. Jeśli chcemy pochwalić się komuś swoim życiem, powinniśmy zapraszać go do siebie do domu i tam pokazywać mu nasze albumy. W zaciszu czterech ścian.

Przyszłe mamy, błagam, nie powielajcie błędu Meg.

Źródło: Fit Pregnancy

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...