Tego nie kupuj! 6 niebezpiecznych gadżetów w łóżeczku malucha

Prawo autorskie: dianazh / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: dianazh / 123RF Zdjęcie Seryjne
Stało się! Zrobiłaś test a na nim ukazały się dwie kreseczki. Czas zacząć przygotowywać się do roli mamy. Dla mnie był to niezwykle emocjonujący czas, zwłaszcza w pierwszej ciąży. Radość mieszała się z przerażeniem, euforia ze strachem. Mijały miesiące i zaczęłam zabierać się za urządzanie dziecięcej strefy. Tak tak, nie pokoiku, na to przyjdzie czas, to że maluch przynajmniej pół roku spędzi z nami w sypialni, już wiedziałam.



Zamierzałam karmić piersią, więc nocne bieganie po pokojach wydawało mi się bez sensu, mieć malucha na wyciągnięcie ręki - to jest dobra myśl. Nie pomyliłam się. Do tego czułam się spokojniejsza o jego bezpieczeństwo i niesamowicie było patrzeć jak śpi u mego boku i obok swojego taty. Ale wracając do urządzenia kącika dziecięcego...

Zaczęłam przeglądać zdjęcia. W katalogach, na forach. Wystawy producentów meblowych u których to pokoiki i kąciki maluszków wyglądały bajecznie.
Trochę przerażała mnie ilość rzeczy potrzebnych do kupienia, wielość "niezbędnych" gadżetów. Ale jasne było, że wyprawka kosztuje, a przecież moje dziecko musi mieć wszystko to, co jest mu bezwzględnie potrzebne. A przy okazji ładnie, przytulnie, kolorowo, a może lepiej pastelowo, beżowo? Wariantów było wiele.

Im bliżej było do porodu, tym bardziej się stresowałam, że chyba nie jestem odpowiednio przygotowana do tej roli, że sobie nie poradzę... Potrzebowałam wsparcia, nie emocjonalnego, to miałam w mym mężczyźnie, tylko merytorycznego. Pragnęłam wiedzy, większej świadomości: co to będzie, jak już dziecko z nami... będzie. Szkoła rodzenia - to był strzał w dziesiątkę. Już na samym początku rozwiali tam moje wątpliwości dotyczące zakupu przedmiotów "koniecznych". A co najważniejsze, uświadomili też wiele zagrożeń, które te gadżety ze sobą niosą.

Poduszka
Całkowicie zbędny zakup. Co najmniej do pierwszego roku życia lepiej, żeby dziecko spało na płasko. Ponadto stanowią one poważne zagrożenie dla wiercącego się już nieco malucha.
Jego główka może znaleźć się zwyczajnie pod nią, a wtedy może mieć poważne problemy z oddychaniem. A już najgorsze co może być to wypchana, puszysta poducha. Wpływa ona znacząco na kręgosłup dziecka. Zaburzenie linii prostej, między główką a kręgosłupem, może mocno wpłynąć na jego postawę w przyszłości.

Kołderka
To również zdecydowanie później. Lepiej mieć malutki kocyk: gruby, bądź cieniutki, w zależności od pory roku (moje dziecko, w upalne lato, przykrywałam pieluszką tetrową, albo bawełnianą). Istnieje realne zagrożenie zaplątania się w niej, uduszenia. Maluszek, machając rączkami może przez przypadek zarzucić ją sobie na twarz, a nie będzie umiał jej ściągnąć.

Niektóre mamy wykorzystują śpiworki, w których dziecko nie ma możliwości rozkopywania się, albo rożki, chociaż mnie to nie przekonuje. Trochę się obawiałam, że dziecko się w nim zsunie, do środka, a zresztą wydawały mi się zawsze mocno krępujące możliwe ruchy i ograniczające swobodę:).
Ochraniacz na łóżeczko
Niepotrzebny i już. Po co się go kupuję? Nie rozumiem zupełnie. Chyba tylko jako element wystroju, bo fakt w komplecie do kołderki i podusi, a może jeszcze zasłonek na oknie, pięknie się prezentuje. Podobno na chronić dziecko przed obijaniem się o szczebelki, żeby nóżka się nie zaklinowała. Z tymże dziecko, które potrafi się już przemieszczać, będzie potrafiło ją sobie również zdjąć, zerwać. Noworodek, który zupełnie nie potrafi się nawet przekręcić na bok, tego nie potrzebuje, a gadżet potencjalnie stwarza tylko zagrożenie. Jakie?

Ograniczamy dziecku dopływ powietrza, a więc może się nawet udusić. Gdy maluch zaczyna powolutku się przekręcać na boczki może też wbić się swoją twarzą w sam róg, zabezpieczonego szczelnymi ochraniaczami, łóżeczka. Oddychać będzie wtedy swoim wydychanym powietrzem. Jasne, że przypadki "uduszenia się" dziecka w łóżeczku są bardzo rzadkie, ale swobodną cyrkulację powietrza ograniczają bardzo.

Karuzela
W pierwszych tygodniach życia niemowlę w ogóle jej nie zobaczy, więc ten zakup można zostawić na moment, aż skończy kilka miesięcy. A światełka, melodyjki? Na tym etapie uspokoi go ciepło mamy, bicie jej serca, lekkie lulanie w jej ramionach. Przecież dopiero co wyszło z jej ciała. U dwójki moich dzieciaków karuzela z kołysankami zaczęła być praktyczna kiedy dzieci skończyły pól roku, albo i później? Słabo już pamiętam. W każdym razie córka (ma 15 miesięcy) nadal lubi melodyjki, udało nam się ją nauczyć, żeby nie szarpała zwisających motylków i pszczółek, więc nadal z niej korzystamy. Ale i tak najbardziej lubi zasypiać przy bracie, podczas wieczornej książeczkowej uczty.

Maskotki
Część maluszków je kocha, a część w ogóle nie zwraca na nie uwagi. Nie mniej jednak są całkowicie zbędne w łóżeczku noworodka. Nie chodzi już nawet o to, że zabierają miejsce i dziecku może robić się ciasno, ale że jego twarz często na nich ląduje. Albo tuż przy nich. Trudniej się oddycha i są to źródła roztoczy, na które może się okazać, że twoje dziecko będzie uczulone. Moja córa ma teraz dwa małe misie. Uwielbia je tulić, ale jest na tyle duża, że jak nie ma ochoty, albo zrobi jej się za duszno, to wyrzuca go przez barierki. Nie dajmy się też zwariować, jeden ulubiony miś to co innego niż 10 maskotek wkoło łóżka.

Baldachim
To dopiero piękne wykończenie wystroju pokoiku. Ahh jak mi się to podobało... póki sama go nie zawiesiłam. Cieszył moje oko całe 2 minuty. Nie wiem po co go kupiłam, może z myślą, że kiedyś jak dzieci podrosną to się przyda? Bez sensu, ale chyba każdemu zdarzają się takie zakupy. Wiedziałam, że to również niebezpieczny gadżet, ale uderzyło mnie to dopiero jak zrobiłam test. Bardzo łatwo jest dziecku się w nim zaplątać, może spaść na twarz dziecka, można owinąć go sobie w ogół szyi, a nawet nóżki, która to potem może być unieruchomiona w jakiejś dziwacznej pozycji, no i również jest źródłem roztoczy.

Podsumowując, prawdopodobnie łóżeczko bez tych gadżetów wygląda nieco ubogo, ale jest na pewno bezpieczne i wygodne zarówno dla dziecka, jak i dla mamy w codziennym użytkowaniu: mniej prania, czyszczenia, łatwiej dziecko z niego wyciągnąć i kłaść. Ma to być miejsce wypoczynku i spokojnego snu. Matę edukacyjną zróbmy gdzie indziej:)


Źródło: gadkamatka.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...