7 dni i 7 metod wychowawczych. Zobacz, która okazała się być najbardziej skuteczna

Prawo autorskie: avemario / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: avemario / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jaka jest najlepsza metoda wychowawcza? Trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć ten dylemat, ponieważ każda ma swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników. Pewna zdesperowana mama postanowiła więc wypróbować wszystkie po kolei. Każda, innego dnia tygodnia. Zobaczcie, do jakich doszła wniosków!

Jacqueline Burt jest mamą 9-letniej dziewczynki i 4-letniego chłopca. Do kresu wytrzymałości doprowadzały ją wieczne kłótnie między rodzeństwem, które zawsze kończyły się płaczem i krzykiem. Postanowiła, że przetestuje na nich kilka metod wychowawczych i sprawdzi, które będą najbardziej skuteczne.

Dzień pierwszy: brak reakcji
Psycholog Ed Christophersen twierdzi, że błędem popełnianym przez większość rodziców jest natychmiastowa reakcja na złe zachowanie dzieci. Dzieci są bowiem tak spragnione uwagi, że wolą ściągnąć na siebie gniew rodziców niż być niezauważone.

Jacqueline obawiając się nowej metody postanowiła uprzedzić o niej swoje dzieci, usłyszały więc że od dziś będzie ona udawała, że nie widzi i nie słyszy ich marudzenia oraz kłótni. Maluchy przyjęły to nad wyraz spokojnie, jednak Julian szybko postanowił sprawdzić mamę. Podczas wizyty w sklepie chłopiec zaczął niemiłosiernie marudzić, Jacqueline jednak nie przestawała spokojnie robić zakupów. Julian doszedł do momentu krytycznego (wrzask i piski) po czym zamilkł i grzecznie dotrwał do końca wyprawy.
Jacqueline Burt

Widocznie, marudzenie traci swój urok, kiedy mama go nie słyszy. Mimo tego, już nigdy więcej nie pokażę się w tym sklepie.

Dzień drugi: pozytywne myślenie
Podobno oczekiwanie na to aż dziecko będzie niegrzeczne to samospełniająca się przepowiednia. Podświadomie prowokujemy je do tego, że zrobiło już tę awanturę, na którą tak bardzo czekamy. Tak samo działa etykietowanie dzieci i mówienie im, że są leniwe lub niegrzeczne. W swoim późniejszym zachowaniu potwierdzają to, co o sobie słyszą.
Biorąc to pod uwagę, drugiego dnia, mama postanowiła podkreślać pozytywne cechy u swoich dzieci, szczególnie w sytuacjach problemowych. Córce, która pomogła młodszemu bratu powiedziała, że jest bardzo pomocna, a synkowi że na pewno sobie poradzi ze swoim problemem. Powiedziała im też, że cieszy się, że tak ładnie razem się bawią i sobie pomagają. Co ciekawe, cały ten dzień upłynął nadzwyczaj spokojnie.


Dzień trzeci: świecenie przykładem
Podobno najlepszą drogą do zmiany zachowania dzieci jest zmiana własnego zachowania. Jacqueline przyznała, że zdarza jej się trochę za bardzo gderać i może przez to oddziaływać na dzieci. Przeprowadziła eksperyment i nerwowe: „Pospieszcie się!” zamieniła na „Przypominam, że za 5 minut musimy wyjść z domu albo będziemy spóźnieni.”. Ze zdumieniem stwierdziła, że dzieci zdecydowanie sprawniej i szybciej się wyszykowały. Potem, za radą psychologa podkreśliła jeszcze swoje pozytywne zachowanie słowami: „Zobaczcie jak grzecznie poprosiłam was żebyście się przyszykowali do wyjścia.”. Charlotte była tym nieco rozbawiona, ale ważne, że zadziałało!
Dzień czwarty: wytłumacz zanim wyciągniesz konsekwencje
Czwartego dnia, dzielna mama testowała rozmawianie z dziećmi o ich uczuciach, wspólne szukanie przyczyn złego zachowania i sprawiedliwe wyciąganie konsekwencji. Okazja była idealna, ponieważ Charlotte właśnie uderzyła brata za to, że przypadkowo zniszczył jej bransoletkę. Zamiast krzyczeć, Jacqueline zacisnęła zęby i powiedziała: „Musisz być naprawdę wściekła na Juliana za to, że zniszczył twoją bransoletkę.”. Ku jej zdumieniu, córka wyrzuciła z siebie: „On zawsze niszczy mi rzeczy, a ty nigdy się na niego nie gniewasz.”.

„Musze wyciągać więcej konsekwencji od Juliana. Masz prawo być zła, ale teraz musisz pójść do swojego pokoju i odsiedzieć swoją karę. Wiesz, że takie są konsekwencje bicia.” Co dziwne, Charlotte bez protestów zgodziła się ponieść karę.
Jacqueline Burt

Kusi mnie, żeby powiedzieć, że to najlepsza metoda wychowawcza jakiej próbowałam, jednak ma jedną wadę: wymaga od rodzica mnóstwo cierpliwości.

Dzień piąty: konsekwencja
Jacqueline przyznała, że zdarzało jej się różnie reagować na awantury swoich dzieci. Czasem była bardziej surowa, czasem łagodna, wiele zależało od jej nastroju. Postanowiła popracować nad konsekwencją i na marudzenie Juliana odpowiadać: „Dostałeś to co mogłeś dostać i nie denerwuj się. Czterolatki tak nie jęczą.”

Przy trzeciej konfliktowej sytuacji, kiedy mama znów ze spokojem zaczęła wygłaszać swoją formułkę, Julian przerwał jej słowami: „Wiem, wiem…” i odpuścił dalszą dyskusję. Jacqueline twierdzi, że poleca tę metodę, choć syn jest nią zirytowany, to jednak jego zachowanie się poprawiło.

Dzień szósty: zmiana nawyków
Tego dnia, Jacqueline postanowiła rozprawić się ze złymi nawykami swoich dzieci. Maluchy oglądały za dużo telewizji, ciągle walczyły o pilota i marudziły, kiedy trzeba było wyłączyć bajki. Zmiany były gwałtowne, ale potrzebne. Po południu dzieciaki usłyszały, że skończył się czas telewizji na dzisiaj. Reakcją był oczywiście wielki krzyk i lament, ale Jacqueline po prostu schowała pilota i zignorowała protesty.

Dzieci nie były zadowolone, ale z braku lepszego zajęcia Julian zajął się rysowaniem a Charlotte pisaniem eseju do szkoły. Konsekwencja okazała się być kluczowa przy tym kroku.

Dzień siódmy: odpoczynek
Niedziela, jak wiadomo jest dniem odpoczynku. Tego dnia Jacqueline chciała odpocząć i co dziwne, nie przerwały jej tego kłótnie dzieci. Postanowiła odłożyć wszystkie domowe obowiązki i spędzić z nimi dzień w parku i na pikniku. Po prostu, cieszyć się swoim towarzystwem i odpocząć po tym wyczerpującym tygodniu!

Relacja Jacqueline: parents.com
Trwa ładowanie komentarzy...