Nikt nic nie widział i nie słyszał. Skatowane niemowlę trafiło do szpitala, to efekt obojętności ludzi

Prawo autorskie: sudok1 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: sudok1 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Często piszemy o krzywdzie, która dzieje się dzieciom, bo ta boi podwójnie. To co spotkało tego maluszka nie powinno wydarzyć się nawet w najstraszniejszych scenariuszach filmowych. Do szpitala trafiło 3-iesięczne niemowlę z licznymi złamaniami.

W miniony piątek dziecko zostało przywiezione przez rodziców do szpitala. Po badaniach lekarze stwierdzili poważne obrażenia ciała. Chłopiec miał złamane żebra i nogę. Widoczne były również liczne sińce. Stan dziecka opisuje w rozmowie z tvn24.pl Przemysław Mańkowski ze Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu.
Przemysław Mańkowski
Szpital Kliniczny im. Karola Jonschera w Poznaniu

”Z dużym prawdopodobieństwem można domniemywać, iż obrażenia powstały przy udziale osób trzecich. Tak wynika z naszego doświadczenia. Sprawdzamy, czy dziecko nie ma wrodzonej łamliwości kości. Obecnie jego stan jest stabilny, ale obrażenia mogą mieć swoje konsekwencje w przyszłości.”

Jak informuje prokuratura, za skatowanie dziecka odpowiedzialny jest ojciec. Ten z kolei tłumaczył się, że obrażenia powstały na skutek nieprawidłowej pielęgnacji malca. Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania uszkodzenia ciała dziecka, a także narażenia go na uszczerbek na zdrowiu. Został tymczasowo aresztowany na 2 miesiące. Rzecznik prokuratury okręgowej w Poznaniu tłumaczy:
Magdalena Mazur-Prus
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu

”Patryk R. w przeszłości był już karany za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu z użyciem przemocy. Teraz grozi mu do 5 lat więzienia, ale fakt, że działał w warunkach recydywy sprawia, że kara może być podwyższona o połowę.”

Skoro podejrzany był już wcześniej karany za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, jak to możliwe, że nikt nie zauważył niczego podejrzanego? Jak to możliwe, że doszło do kolejnej tragedii?
Z relacji pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej wynika, że nie było przesłanek świadczących o tym, że w rodzinie może dochodzić do użycia przemocy. Jak w rozmowie z tvn24.pl tłumaczy Lidia Leońska z MOPSu, nie było podstaw, by podejrzewać, że w domu dzieje się źle.
Lidia Leońska
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej

”Dostaliśmy anonimowe zgłoszenie, że na działkach mieszka matka z trójką dzieci i być może potrzebuje pomocy. Nasz pracownik tam pojechał, ale nic takiego nie stwierdził. Nie było żadnych przesłanek, żeby coś złego się tam działo. Nikt nie zaobserwował jakichkolwiek obrażeń na ciele dziecka.”

To kolejna sytuacja, w której nikt nie widział, nikt nie słyszał, nikt nawet nie podejrzewał, a doszło do tragedii. Poszkodowane zostało maleńkie, niewinne i bezbronne dziecko. Tylko czy mamy prawo zabierać głos i oceniać, zanim wypowie się sąd? Zanim prokuratura zbada sprawę? Zanim dowiemy się co się stało? Poprosiłam o komentarz do tej sprawy adwokata Marka Kilichowskiego:
adw. Marek Kilichowski
Kona & Kilichowski Adwokaci

„Na obecnym etapie postępowania nie można jeszcze w sposób skonkretyzowany określić kwalifikacji prawnokarnej czynu jakiego miał się dopuścić ojciec dziecka. Należy poczekać na opinię biegłych, którzy nie tylko jak podaje prokuratura wskażą czas powstania obrażeń oraz okoliczności w jakich mogło dojść do ich powstania, ale również ocenią czy stwierdzone obrażenia mogły zagrażać życiu dziecka i jego zdrowiu. Ma to kluczowe znaczenie. Jeżeli okazałoby się, że zachodziło bezpośrednie niebezpieczeństwo śmierci dziecka, to w mojej ocenie nie jest wykluczone, iż ojcu zostanie przedstawiony zarzut usiłowania zabójstwa.

Każdy ma świadomość, że spowodowanie takich obrażeń u trzymiesięcznego dziecka, a tym bardziej rodzic, może spowodować jego śmierć. Oczywiście nie jestem lekarzem, ale w mojej ocenie, połamanie żeber może w pewnych przypadkach doprowadzić do uszkodzenia narządów wewnętrznych np. płuc, powodując śmierć przez uduszenie lub krwotok wewnętrzny spowodowany uszkodzeniem innego narządu, zwłaszcza jeżeli mówimy o dziecku. Według podanych informacji ojciec dziecka był w przeszłości karany za przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, dlatego jego wersja o niewłaściwym obchodzeniu się z dzieckiem, będzie zarówno dla śledczych jak i sądu wysoce wątpliwa, co oczywiście nie przesądza, że nie mogło mieć to miejsca.

Każdy przypadek, choćby brzmiał najbardziej drastycznie należy rozpatrzeć indywidualnie i dopiero po przeprowadzeniu czynności dowodowych ocenić zachowanie osoby oskarżanej o popełnienie określonego czynu. Niewątpliwie jeżeli stawiane zarzuty będą miały najmniejsze pokrycie w materiale dowodowym, to ojciec dziecka może spodziewać się ograniczenia lub nawet pozbawienia go władzy rodzicielskiej i w tym konkretnym przypadku Sąd z pewnością podejmie postępowanie z urzędu.

Zadziwiającym jest dla mnie fakt, dlaczego wyłącznie ojcu dziecka zostały przedstawione zarzuty. Gdzie wówczas była matka dziecka? Czy i dlaczego pozwalała na stosowanie wobec swojego dziecka przemocy? Jeżeli okaże się, że wykazywała postawę bierną wobec dramatu dziecka i nic jej nie usprawiedliwiło, to wówczas może ona również usłyszeć zarzuty. Trzeba poczekać na rozwój sprawy.

Na marginesie należy dodać, że dziecku przysługuje prawo do dochodzenia zadośćuczynienia i odszkodowania przeciwko rodzicom za krzywdę i szkodę jakiej doznało z przemocą lub „nieostrożnym obchodzeniem się z nim”, z którego będzie mogło skorzystać nawet po uzyskaniu pełnoletniości.”

Dlatego przestańmy oceniać. I niezależnie od tego jak bardzo chcemy wyrazić swoje emocje – ochłońmy. Poczekajmy na decyzję sądu i prokuratury. Ale nie pozostawajmy bierni, nie przechodźmy obojętnie wobec krzywdy, jaka dzieje się dziecku, wobec tego o czym słyszymy. Bo reagując możemy zapobiec kolejnej takiej tragedii.

Źródło: tvn24.pl
Trwa ładowanie komentarzy...