Śmieciowe jedzenie to jedno, ale UWAGA na... śmieciowe emocje

Prawo autorskie: nadezhda1906 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: nadezhda1906 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Niepokój, zazdrość, strach, takie uczucia towarzyszą każdemu. Pojawiają się i znikają. Czyżby? U niektórych ludzi złe, niszczące emocje częściej się przebijają, jakby wygryzając te pozytywne, dobre. Zbyt dużo się zamartwiamy, dręczymy, stresujemy, rozpamiętujemy... Nie jest tak? A już zwłaszcza wśród kobiet i mam. Niestety, taka jest prawda, co odbija się na nas, a i niekiedy na naszej rodzinie, co ponownie rodzi wyrzuty sumienia, udrękę i wewnętrzny niepokój. Kobieta ma wiele ról do spełnienia i często pragnie w każdej zostać ideałem. l nawet jeśli się tego wypiera, to gdy coś nie wychodzi, ma poczucie że zawiodła siebie, albo dzieci i tak się rodzi błędne koło, spirala złych emocji...

Dr Shoba Sreenivasan i dr Linda Weinberg (psycholożki, wykładowczynie, pisarki) nazywają je śmieciowymi. Dlaczego? W swojej najnowszej książce proponują by w ogóle o emocjach myśleć jak o składnikach odżywczych, gdyż nimi również karminy swoje ciało. Powinniśmy je liczyć, tak jak kalorie, analizować i monitorować tak, jak to robimy w przypadku posiłków.

Negatywne emocje, to nic innego jak puste kalorie, które nas zapychają ale nie wnoszą nic wartościowego, do tego zabierają nam miejsce na te pozytywne, te które są odżywczymi składnikami. Powinniśmy starać się ich pozbyć, walczyć z nimi ćwicząc swoją świadomość, czyli zafundować sobie "emocjonalny detoks".


Po pierwsze: Ograniczyć dostarczanie kalorycznych emocji, a więc tych negatywnych, tych, które wysysają z ciebie energię. Poczucie winy, zazdrość, frustracja, to wszystko odbiera energię do działania, odbiera radość życia i niszczy twoją kreatywność. Ćwicz umiejętności nie skupiania się wciąż na tym, co złe.

Po drugie: Zwiększyć ilość odżywczych, niskokalorycznych emocji. Jest dokładnie jak z jedzeniem, z którego potrzebne ci są minerały, witaminy, proteiny itd. Bez tego ciało niszczeje, marnieje, albo puchnie, tyje. Organizm choruje i kropka. Musimy tak samo zadbać o emocje, dobrze odżywiać swój umysł i duszę, czyli twoim podstawowym posiłkiem powinny być, te które dodają energii, jak radość, miłość, cierpliwość. Starajmy się więcej myśleć o tym, co pozytywne.

Po trzecie: Liczyć kalorie. Niektórzy wręcz zapisują ilość spożytych kalorii w ciągu dnia, dlaczego nie spisywać ilości śmieciowych emocji? Ile już dziś sobie dostarczyłaś? Może warto zrobić sobie taką listę, a po kilku dniach usiąść wieczorem i zrobić podsumowanie kiedy, w jakich sytuacjach i ile razy niepotrzebnie nakręcałaś się w czarnych myślach? A może zjadłaś paznokcie, lub nie spałaś w nocy, bo się zamartwiałaś i jak się potem okazało, zupełnie niepotrzebnie? Znajdź swój sposób na uniknięcie niektórych.
Po czwarte: Spojrzeć na swoje relacje z innymi, jak na produkty w sklepie.
To nie żadne prawdy objawione, że niektóre relacje są „odżywcze”, a inne sprawiają tylko takie wrażenie, choć w rzeczywistości to puste kalorie. Wypełniają nasze życie i albo nic w nie nie wnoszą, albo je wręcz zatruwają. Gdy w sklepie bierzesz produkt do ręki, coraz częściej czytasz etykiety, analizujesz skład, wartości itd. Tak też spójrz na relacje z ludźmi. Czy one dodają ci energii, odżywiają cię? A może odbierają cI witamin i czujesz się coraz gorzej? Pamiętaj, że niektóre produkty spożywcze wyglądają cudownie z zewnątrz, mają piękne, stylowe opakowania, ale to nie znaczy, że są dla nas dobre. Tak też bywa z relacjami.

Po piąte: "Spróbować stworzyć „ psychologiczną tabelę kaloryczności”. Oszacuj ile pustych kalorii mają niektóre relacje, zachowania, emocje, sytuacje. Dzięki temu łatwiej będzie ci ocenić jakie „kalorie” dostarczasz swojemu organizmowi" - pisze charaktery.eu

Emocjonalna anoreksja, o czym mówią autorki, dotyka głównie kobiet. Jednym z większych trujących emocji jest "Pomocna Helen".

Dr Shoba Sreenivasan: "Chcemy robić te rzeczy, które powodują, że inni ludzie nas lubią. Jeśli robisz to w sposób ekstremalny wchodzisz na drogę, jak my to nazywamy "patologiczną uczynnością" - "Pomocną Helen" (...), która jest w emocjonalnej anoreksji, bo jej własne emocjonalne potrzeby nie są zaspokajane".

Czasami te kobiety, które wciąż coś od siebie dają i są zawsze pomocne mogą myśleć, że ich dobro dla innych jest wszystkim. Rodzina się cieszy, wszyscy czują, że się o nich dba, ale nie dbają o swoje emocjonalne zdrowie. To się musi zmienić. W pewnym momencie takie kobiety zaczynają stawać się niewidzialne, a potem rodzi się frustracja. Tracą siebie i nie tylko to, że wszystko robią dla dobra innych powoduje niezadowolenie, ale również to, że same nie dopuszczają do swojego rozwoju i bycia kimś więcej, niż bycia dla innych.

Źródło:charaktery.eu, theepochtimes.com

Trwa ładowanie komentarzy...