Wspieranie rozwoju mózgu dziecka jest prostsze niż myślisz! Zacznij już dzisiaj

Prawo autorskie: osons / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: osons / 123RF Zdjęcie Seryjne
Wydaje ci się, że do stymulowania mózgu dziecka potrzebna jest specjalistyczna wiedza i skomplikowane pomoce edukacyjne? Nic bardziej mylnego! W obliczu odkryć współczesnej neurobiologii śmiało można stwierdzić, że posiadasz wszystko co potrzebne do tego celu- czas, uczucie i cierpliwość. Musisz tylko wiedzieć, jak dobrze je wykorzystać!

Siła uczucia
Liczne badania wykazały, że mózgi dzieci, otoczonych uczuciem, rozwijają się lepiej. Wykazano też, że potrzeba bliskości, jest u ssaków bardzo pierwotna i naturalna. Dowiódł tego jeden z najsłynniejszych eksperymentów psychologicznych, przeprowadzony przez Harry’ego Harlowa. Psycholog zamknął małe małpki w specjalnych komorach, w których znajdowały się po dwie sztucznie wykonane „matki”- jedna szmaciana, druga druciana. Część małpek karmiona była przez matkę drucianą, część przez szmacianą. Okazało się, że niezależnie od tego kto daje małpkom pokarm, większość czasu spędzają one w objęciach szmacianej matki, a w chwili zagrożenia szukają u niej pomocy.



Okazywanie dziecku uczuć i zapewnianie mu pozytywnych emocji ma też swoje uzasadnienie neurobiologiczne. Przyjemne dla dziecka doświadczenia wywołują reakcje biochemiczne, które wspomagają wzrost neuronów, rozwój nowych komórek i połączeń synaptycznych. Mózg noworodka nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, dlatego zadbanie o to, żeby rozwijał się w sprzyjającym środowisku jest bardzo ważne.

Stymulowanie rozwoju
O ile w przypadku noworodka, najważniejsze jest zaspokajanie jego potrzeb i otaczanie go uczuciem, o tyle praca z kilkulatkiem wymaga trochę więcej czasu i cierpliwości. W tym wieku, maluchy, doświadczają wielu intensywnych emocji, które mogą być dla nich niezrozumiałe i wywoływać nieadekwatne reakcje. Panowanie nad własnymi emocjami to sztuka, która przychodzi z trudem nawet niektórym dorosłym, dlatego od najmłodszych lat warto ćwiczyć z dzieckiem tę umiejętność. Jak?

Po pierwsze, emocje trzeba z dzieckiem nazywać. Możecie mocno się zdziwić, kiedy tak prosta czynność, sprawi że maluch trochę ochłonie. Nazywanie emocji pomaga uspokoić układ limbiczny, co zmniejsza natężenie odczuwanej emocji. Dzięki temu budują się w mózgu nowe połączenia, które w przyszłości pozwolą dziecku lepiej zapanować nad odczuwanym pobudzeniem. Szukanie wyjścia z sytuacji to dobry sposób na aktywowanie dwóch półkul i zakorzenienie nowego doświadczenia także w języku.
Emocje to bardzo skomplikowana sprawa, nie dziw się więc, że dla dziecka są one czarną magią. Twoim zadaniem jest trochę mu tę trudną kwestię przybliżyć. Przede wszystkim pomóż mu zrozumieć, że emocje są stanami przejściowymi, które przychodzą i odchodzą. Rozpocznijcie wspólne obserwacje nad tym jak się objawiają (przyspieszone bicie serca, uczucie gorąca) i jak je rozpoznawać. Pomocne będą rozmowy o doświadczeniach dziecka, tych miłych i tych nieprzyjemnych. Zaktywuje to hipokamp, który nada emocjom sens i kontekst. Dużo rozmawiaj też ze swoim maluchem o tym kim jest, co potrafi, co lubi, co jest jego mocna stroną. To ważne, żeby budowało swoją tożsamość i spójny obraz siebie.


Dobre chwile, złe chwile
Oczywiście, przeżywanie pozytywnych doświadczeń jest dla mózgu dziecka bardzo stymulujące i potrzebne. To ważne, żebyście razem celebrowali radości i szukali coraz to nowszych okazji, żeby jej doświadczać. Dzięki temu, mózg dziecka uczy się przeżywać radość zamiast instynktownego szukania zagrożeń. Każdy rodzic wie jednak, że choćby nie wiadomo jak się starał, nie jest w stanie uchronić swojej pociechy od negatywnych doświadczeń. Nie ma w tym nic złego, one też są potrzebne!

Choć nie jestem miłośniczką motywacyjnych haseł i frazesów, muszę przyznać, że z psychologicznego punktu widzenia, faktycznie nasze porażki, stają się naszą siłą. To momenty doświadczania trudnych emocji i kryzysów, pomagają nam kształtować poczucie własnej wartości, pewność siebie i odporność emocjonalną.

Dodatkowo, udowodniono, że w okresie poniepowlęcym, pewna ilość hormonu stresu pomaga zakończyć rozwój mózgu na tym etapie, ułatwia rozwój połączeń norepinefryny, od rdzenia, układu przywspółczulnego, aż do kory przedczołowej. Dzięki temu, dzieci są zdolne panować nad swoimi impulsami i lepiej kontrolować dyktowane emocjami zachowanie. Oczywiście, na początku niezbędne jest w tym procesie wsparcie rodziców!
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...