Pokazuje język i nieodpowiednio się odzywa, a ty krzyczysz. Czyli jak nie pyskować

Prawo autorskie: stephaniefrey / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: stephaniefrey / 123RF Zdjęcie Seryjne
„Twoje dziecko jest strasznie pyskate”, „Jeju, jak ten mały pyskuje”, „No i po co ta pyskówka?”. Znamy te wyrażenia wszyscy prawda? Ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, co tak naprawdę znaczą? Albo lepiej – skąd się wzięły? I idąc dalej tym tropem, dlaczego dzieci pyskują?

Pyskować, to wg słownika języka polskiego PWN potocznie znaczy tyle co: odzywać się do kogoś lekceważąco, bezczelnie; odpowiadać komuś zuchwale i arogancko; pyszczyć. Zdecydowanie więc czasownik ten jest negatywnie nacechowany. Kojarzy się z brakiem szacunku dla drugiej (zazwyczaj starszej) osoby, negatywną postawą, buntem.

Jak jest naprawdę?
Dość często mówi się o buncie dwulatka, czterolatka, o buncie dziecka w ogóle. Czasem właśnie owo „pyskowanie” jest przejawem swego rodzaju nieumiejętności wyrażenia swoich emocji. Dziecko nie wie, jak nazwać to co czuje. Nie wie jak wyrazić to, co się z nim dzieje. Dlatego krzyczy, tupie nogą, odwraca się i niegrzecznie odpowiada. Wielu rodziców nie ma czasu / siły / ochoty wdawać się z dzieckiem w dyskusje i cierpliwie tłumaczyć na czym świat stoi. Dlatego tak często pada słynne „Nie pyskuj”.

Warto zastanowić się kilka razy nim z naszych ust padną wspomniane słowa. Jak podkreślają psychologowie czasem dziecko w ten sposób próbuje przekonać rodzica do swoich poglądów. Należy poświęcić mu czas, porozmawiać, wyjaśnić czym jest sztuka argumentowania. Dzieci, które nie zgadzają się na wszystko od razu, czasami protestują, okazują swoje wątpliwości wyrastają świadome własnej wartości. Są asertywne i bardziej stanowcze. Dlatego rolą rodzica nie powinno być narzucanie własnych racji, przekonywanie dziecka że to co mówi (bo jest starszy i mądrzejszy) jest najlepsze.
Aleksandra Wrona
psycholog rodziny

„Zanim damy się sprowokować i wdamy się z dzieckiem w tzw. pyskówkę, musimy sobie uświadomić, że niegrzeczne odzywki wobec rodziców są często wyrazem testowania przez dziecko granic. Dając się wciągnąć w tę formę komunikacji, spadamy z pozycji rodzica do pozycji rywala, który podjął walkę opartą na zasadzie oko za oko, ząb za ząb a niemiła odzywka za niemiłą odzywkę. W tej potyczce przestaje się liczyć nasz autorytet. Czy naprawdę tego chcemy?

Zachowanie zimnej krwi, stojąc oko w oko z rozgniewanym dzieckiem nie jest łatwe, ale jest to jedyne słuszne wyjście z tej sytuacji. Policz w głowie do dziesięciu, weź głęboki oddech i nie daj się sprowokować. Jeśli widzisz, że dziecko dopiero zaczyna "się rozkręcać" możesz skierować do niego spokojny komunikat: "Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale nie mogę ci pozwolić na takie odzywanie się do mnie. Porozmawiam z tobą jak się uspokoisz". Czasem pomaga to rozbroić tykającą bombę. Jeśli jednak znajdujesz się już w centrum huraganu, absolutnie nie daj się ponieść nerwowej atmosferze rozmowy. Bądź spokojny i rzeczowy. Pamiętaj, że zawsze lepiej jest odmówić udziału w dyskusji (i wrócić do niej po uspokojeniu się sytuacji) niż powiedzieć kilka słów za dużo.”

Analiza sytuacji
Dlatego, drodzy rodzice, należy bardzo dokładnie przeanalizować sytuację, w której się znaleźliście. Musicie ocenić czy dziecko próbuje przekonać Was do swoich racji, ale troszkę mu jeszcze nie wychodzi, czy też atakuje rodzica, by w ten sposób wyładować swoje emocje.
Tak czy siak, to wy przede wszystkim musicie zachować spokój. To nie jest łatwe zadanie, ale w ten sposób dajecie przykład dziecku. Pokazujcie, że bardzo ważna jest samokontrola, a krzyk i gniew są zupełnie zbędne. Uczycie malca, że każdą sprawę da się załatwić kulturalnie i na spokojnie. A działanie pod wpływem emocji może powodować tylko szkody.


Wy jesteście rodzicami i wy wyznaczacie dziecku granice. Musi wiedzieć już od najmłodszych lat, ze zasługujecie na szacunek i pod żadnym pozorem nie ma prawa was obrażać. To jednak działa w dwie strony. Wy również nie macie prawa obrażać dziecka. Dlatego przede wszystkim nie reagujcie na pyskowanie złością. Wasz spokojny, acz stanowczy ton zapewne ostudzi emocje urwisa. Który prędzej czy później z tego wyrośnie.

Na podstawie: sos rodzice
Trwa ładowanie komentarzy...