"Nie chcę jeszcze iść, ja zostaje!"- mówi moje dziecko. Otóż, wyprawa na basen to prawdziwe wyzwanie

Prawo autorskie: yanlev / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: yanlev / 123RF Zdjęcie Seryjne
Tak, wiem jakie to zdrowe dla dzieci, ekscytujące i przyjemne, dlatego pojechaliśmy na ten basen. Oczywiście i dla nas, rodziców pływanie jest przyjemnością i do tego pełne korzyści dla naszego ciała. Jakby nie patrzeć, nie za często ostatnio mamy okazję robić coś "sportowego", a do tego wszyscy razem? To już w ogóle graniczy z cudem. Ale skoro mowa o pływaniu, to z dziećmi w wieku naszych maluchów, jest to przecież niewykonalne!

Prawdziwa misja
Nie wiem jak radzą sobie ludzie z gromadką, bo u na s z dwójką bywa różnie. Co najpierw trzeba zrobić? Wszystkich spakować! Czy tylko u mnie robię to ja? A może sama jestem sobie winna? W końcu ja wiem lepiej, który ręcznik jest idealny na basen, który kremik po basenie, gdzie schowane są klapki, i jakie wziąć przekąski. Ale nie, następnym razem to się zmieni, dam tacie pole do popisu (zawsze to sobie obiecuję, a potem szlag to trafia). Co się dzieje, gdy w końcu wgramolimy się do auta, to chyba nie muszę opisywać, łatwo się domyślić. Chociaż starszy, nie ma co, zachowuje się już naprawdę jak "Starszy", za to mała robi hałasu za dwoje, albo i troje. Wszystko jest na "nie", bo "nie".

Na miejscu
Yes. Rozbieranie idzie sprawnie, ale dzieci, jak to dzieci, lubią zmieniać co chwilę położenie swego ciała, więc bałagan jest nie mały. A tak ładnie i przede wszystkim praktycznie, wszystko w tych torbach poukładałam, cholera. Zbieram wszystko z podłogi i ładuję gdzie popadnie. Potem a to siusiu, a to pieluszka u małej była pełna...

W końcu w wodzie. Ale super! Dzieci przeszczęśliwe, no to my też. Jezu, jak dobrze, że ta nasza mała tak lubi wodę. Chociaż tyle dobrego, że starszy nie będzie przez nią poszkodowany i trochę tu pobędziemy. Każdy rodzic chyba tak ma, że jak już wychodzimy, to na dłużej, bo to cały proces logistyczny. Na pół godzinki się zwyczajnie nie opłaca. Ale, mija parę minut i...

Mała jest na moich rękach, albo taty (wtedy do drugie pilnuje starszego, nadal jeszcze nie pływaka),ale ona chce już sama! Więc się trochę wścieka, że nie może, że pod tę wodę wpada. Syn widzi rurę, długą rurę i się zaczyna "Mama, mama chodźmy na zjeżdżalnię!". A ja bardzo lubię, więc problemu nie widzę. Do zjazdu numer: 20... Ale się pocieszam, że już niedługo będzie zjeżdżał sam. Ale chwila? Tak zupełnie sam? I zaczynam odczuwać te matczyne lekki atak paniki w obawie o bezpieczeństwo swojego dziecka. Jakby nie patrzeć, było fajnie. Ale przed nami najgorsze....

"Czas iść do domu" - tak mi się jakoś wyrwało i usłyszał do starszy. Mogłam to nieco inaczej powiedzieć, fakt. I jest bunt - "Nie chcę jeszcze iść, ja zostaje, proszeeeee"... - walczy starszy. Po kilku próbach dogadania się - w których polegliśmy - zrobiliśmy rzecz karygodną, zakazaną przed wzorowych rodziców - "Chodźmy już, w domu obejrzymy razem jakąś super bajkę" - powiedziało któreś z nas, już nie pamiętam, czy to byłam ja? Ale poskutkowało, temat się zakończył, a przed nami kolejne schody...

Może cię zainteresować także: Nie o trudach, a o CUDACH macierzyństwa!


Tor przeszkód
Kąpiel pod prysznicem z małą na rękach do łatwych nie należy. Zresztą ją też muszę wykapać, a przecież nie postawie jej gołymi stópkami na podłodze! Klapek jeszcze nie ogarnia, co chwilę jej spadają. Trudno, ciężko, ale przynajmniej głowy sobie nie rozwali. A potem ubieranie. Wszystko mokre. Próbuję rozebrać siebie, znaleźć rzeczy starszego i trzymać małą, ale chwila nieuwagi i... mokre stroje i kąpielówki wpychane są przez nią do torby. Dobra, dzieci prawie ubrane, teraz moja kolej, gdzie jest ten stanik... no i ja tak szukam, a dzieciom gorąco, wiec wychodzą, proste. Drzwi otwarte, ja prawie nago, a mała ucieka, bo na końcu korytarza grupa dzieci! Dobrze, że tata się ubrał i w porę ratuje całą sytuację. A potem jeszcze to suszenie głów... I oby w aucie nie zasnęły...

Co z tym pływaniem?
Pływanie sprawia, że mięsień sercowy i płuca naszego dziecka stają się silniejsze, do tego ma zbawienny wpływ na siłę, wytrzymałość dzieci i ich ogólną odporność na infekcje. Pomaga na rozwój koordynacji ruchowej, pobudza świadomość ruchową. W przypadku wad postawy - wpływa na kształtowanie kręgosłupa. Pływania rozwija i pobudza świadomość równowagi i czujności maluchów i to świetne ćwiczenie rozciągające i relaksujące dla całego ciała. Wypad na basen to też bycie razem, przebywanie i budowanie więzi przez wspólne przygody. A ponoć dzieci, które pływają mają lepiej rozwinięte umiejętności społeczne i lepiej radzą sobie w trudnych sytuacjach.

I co tu zrobić? No jak to co, za tydzień idziemy znowu :)

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...