9-latka brutalnie pogryziona przez trzy agresywne psy. Gdzie kaganiec i smycz?

Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/bianconero91/3703514393/in/photolist-8e7kek-7BL4iA-8fgKFh-eMiZZ6-6DgtNr-9gMUHy-aRRVRK-bxKde3-aPVHqa-eQQ5G8-4CPAr7-4y5WBG-7MX6HU-T3HMm]Alex Schmitt[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0
Fot. Flickr / Alex Schmitt / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0
Rokitki, mała miejscowość położona 2 km od Tczewa, spokojna okolica, osiedle domków jednorodzinnych, 9-letnia Marysia bawi się jeżdżąc na rowerze, nic nie zapowiada nadchodzącej tragedii.

Agresywne psy
Nagle, sąsiad zauważa, że dziewczynka została zaatakowana przez trzy duże i bardzo agresywne psy. Rusza na ratunek i choć sam zostaje ranny, udaje mu się uratować Marysię. Mieszkanka osiedla, która była świadkiem całego zdarzenia, w rozmowie z tvn24.pl opowiedziała:
relacja sąsiadki

To był taki przeraźliwy krzyk dziecka, pisk i inne niż zwykle szczekanie tych psów. Kiedy wyjrzałam widziałam już leżące dziecko, biegłam do niej, ale wcześniej sąsiad zaczął ją ratować. Potem przybiegł jej ojciec i wziął ją na ręce. Sąsiad, który jej pomagał miał całe poranione ręce. Było dużo krwi, on był w szoku.

Akcja ratunkowa
9-latka w bardzo poważnym stanie została zabrana śmigłowcem do szpitala w Gdańsku, choć sytuacja wyglądała bardzo groźnie, wiemy już że w tym momencie jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Niestety, na skutek tego zdarzenia, dziewczynka straciła palec. Katarzyna Brożek, rzecznik prasowy szpitala Copernicus w Gdańsku, w rozmowie z tvn24.pl powiedziała, że dziewczynka miała też rany szarpane na całym ciele, między innymi twarzy, głowy i ręki. W nocy przeszła operację.



Spokojna okolica
Psy, które pogryzły dziewczynkę należały do hodowli mastifów tybetańskich, znajdującej się na sąsiedniej posesji. Mieszkańcy osiedla przyznali, że psy od dawna były postrachem okolicy, choć do tej pory nie zdarzyły się żadne incydenty z ich udziałem. Ich właściciel twierdzi, że nie wie w jaki sposób mogły znaleźć się poza posesją. W rozmowie z dziennikarzami powiedział też, że jest mu przykro i łączy się w bólu z rodziną Marysi. Postępowanie wobec niego ma być prowadzone pod kątem ewentualnego spowodowania zagrożenia życia i zdrowia.
Ta niewątpliwie smutna sprawa, pozostawia po sobie ważną refleksję. W jaki sposób można było zapobiec tej tragedii? Jak chronić nasz dzieci przed podobnymi wypadkami? Marysia, bawiła się przecież w okolicy własnego domu, pozornie spokojnej i bezpiecznej. Może jednak nie warto usypiać swojej czujności i uważnie kontrolować miejsca w którym pozwalamy naszym maluchom na zabawę. Sprawdzać je nie tylko pod kątem aktualnego stanu ale też potencjalnych niebezpieczeństw.

Sprawa z Rokitków uczy nas też, żeby nie zwlekać z interwencją, kiedy coś nas niepokoi. Sąsiedzi sami przyznali, że psy były postrachem okolicy, a ich właściciel szukając przyczyn tragedii rozważał to, że mogły tak napierać na bramkę, aż puściła. Jeśli rzeczywiście tak było, to temu okrutnemu obrotowi zdarzeń można było w prosty sposób zapobiec.

Należy też pamiętać, żeby rozmawiać z dziećmi i przypominać im o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą kontakt z obcymi psami. Wprawdzie Marysia nie miała możliwości uniknięcia ataku, jednak dużo słyszy się o pogryzieniach, które spowodowane były celowym kontaktem dzieci z psem. Uczulajmy nasze pociechy, żeby nie głaskały, zaczepiały, wołały psów, których nie znają, żeby nie zbliżały się do płotów, za którymi szczeka na nie pies, a także zgłaszały rodzicom, kiedy bawiąc się zobaczą gdzieś psa bez opieki.

Źródło: tvn24.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...