Nie pytajcie mojej córki czy ma chłopaka! Ona jeszcze nie wie, co to znaczy

Prawo autorskie: tomsickova / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: tomsickova / 123RF Zdjęcie Seryjne
„Ile masz lat? Masz jakieś zwierzątko? Chodzisz już do przedszkola? Masz już chłopaka?” to zestaw pytań, którymi rodzina i znajomi standardowo zasypują moją córkę. O ile na pierwsze trzy chętnie odpowiada, tak ostatnie zawsze wprawia ją w zakłopotanie. Nic dziwnego, ma przecież dopiero 4 lata!

Moja córka ma chłopaka
Pamiętam, jak mój dziadek zawsze zadawał mi pytanie, czy mam już jakiegoś kawalera. Było to okropnie krępujące, szczególnie na etapie pierwszych zauroczeń. Ten czas jest jeszcze jednak przed moją córką, która na razie na podobne pytanie odpowiada zdezorientowanym uśmiechem. Czasem zdarza jej się odpowiedzieć „nie”, czasem „tak”, ku ogromnej uciesze pytających. Rozlega się wtedy gromki śmiech i dalsze dopytywania- czy z tej samej grupy, a jak ma na imię… Ludzie, litości! To czterolatka! Ona nie wie o co ją pytacie!

Moja córka ma chłopaka, a nawet kilku- w przedszkolu, na podwórku, wśród znajomych. Ma też kilka dziewczynek z którymi lubi spędzać czas. To jest jej świat. Świat niewinnej, dziecięcej zabawy, w której każdy może wziąć udział, bez względu na płeć. Świat bez stereotypów i uprzedzeń. Niedawno nauczyła się nowej piosenki i przespała sama całą noc w swoim pokoiku. To są ważne wydarzenia z jej życia, dlaczego o to nie zapytacie?

Niewinne pytanie?
Staram się nie denerwować, wiem że nikt nie ma złych intencji zadając to pytanie. Dorośli są ciekawi odpowiedzi, chcą się trochę pośmiać, okazać w ten sposób swoją sympatię. Zazwyczaj po prostu odpowiadam za córkę, że oczywiście, ma wiele kolegów i koleżanek. Niektórzy rozumieją sugestię, inni drążą temat i wtedy trudno jest mi zachować spokój. Dlaczego mnie to tak irytuje?
To absurdalne pytanie wpycha moją córkę w świat stereotypów i schematów. Powtarzane przez wszystkich znajomych dorosłych, daje jej poczucie, że nie ma czegoś, co mieć powinna, choć sama jeszcze nie rozumie czego. Może dlatego ostatnio coraz częściej odpowiada „tak”, bo widzi jak radosną reakcję budzą jej słowa… Nie chcę, żeby rosła w przekonaniu, że każda dziewczynka musi mieć swojego chłopaka.


Za każdym razem, kiedy słyszę to pytanie, słyszę też dużo innych, mniej wesołych rzeczy. Słyszę stawiane jej heteronormatywne oczekiwania. Skoro jest dziewczynką, musi mieć chłopaka. Nie chcę, żeby wyrastała w takim przekonaniu. Jeśli któregoś dnia oznajmi mi, że ma dziewczynę, nie będę miała z tym problemu. W tym pytaniu słyszę też stereotypowe dzielenie płci- chłopca można mieć, więc chłopcy są od nas inni, trzeba ich inaczej traktować, może nie można się za dużo z nimi bawić? Nie chcę, żeby moja córka od czwartego roku życia była wikłana w randkowe schematy. Nie zgadzam się na to.

Dziecięca niewinność
Dla mojej córki nie ma różnicy czy bawi się z dziewczynkami czy z chłopcami. Traktuje wszystkich równo i chciałabym żeby ten stan trwał jak najdłużej. Ma różne zabawki, zarówno lalki, jak i samochody. Czerpie radość ze ścigania się wokół placu zabaw, wspinania się na drabinki i robienia babek w piasku.

Pewnie kiedyś to się zmieni i wejdzie w skomplikowany świat międzyludzkich relacji. Zacznie podkochiwać się w koleżance lub koledze z klasy i tworzyć pierwsze związki. Poczuje szybsze bicie serca na czyjś widok i obleje się rumieńcem. Możecie wtedy jej się o to zapytać. Myślę jednak, że i tak wam nie odpowie.
Trwa ładowanie komentarzy...