"Tej tragedii można było uniknąć". Rodzicu, zanim skomentujesz, zrób rachunek sumienia

Fot. Facebook.com [url=https://www.facebook.com/MamaLionStrong/photos/a.416812935080574.1073741828.412715205490347/965635046865024/?type=3]Mama Lion Strong[/url]
Fot. Facebook.com Mama Lion Strong
„Co za matka”, „niektórzy nie powinni mieć dzieci”, „szczyt nieodpowiedzialności” – takich komentarzy nie brakuje, gdy tylko pojawia się kolejne doniesienie o tragicznym wypadku z udziałem dziecka. Bo od tego jest rodzic, by pilnował, prawda? I słusznie, tylko czasem zapominamy, jak niepohamowanym żywiołem są dzieci. Pewna blogerka na swoim przykładzie odważnie pokazała, że każdemu mogą zdarzyć się chwile nieuwagi.

Niedawno światowe media obiegła wiadomość o tym, że w Kanadzie zmarł dwuletni chłopiec, który bez wiedzy rodziców wyszedł z domu. Jego ciało znaleziono po czterech dniach. Po tej tragedii nie zabrakło komentarzy, że można było jej uniknąć. Być może można było, tylko czy takie uwagi mają jakikolwiek sens? Wydarzyła się tragedia, a rodzice chłopca jej konsekwencje będą ponosić do końca życia. Do sprawy w nietuzinkowy i odważny sposób odniosła się pewna blogerka.



Odwracasz się dosłownie na sekundę, a po chwili widzisz swoje dziecko z ostrym przedmiotem w ręku. Znasz to? Większość rodziców zna. Taki po prostu jest temperament dzieci, że nie zawsze da się ich upilnować. Jennifer Campbell, autorka bloga Mama Lion Strong śmiało wymieniła swoje wpadki, które mogły zakończyć się tragicznie. Nie po to, by rodzice przestali uważnie pilnować swoich dzieci. Po to, by w przypadku tragedii z udziałem dziecka zamiast prostych ocen i krytyki, wykazać się współczuciem.

I tak na przykład Jennifer przytacza historię, kiedy to w pewien letni dzień spędzała czas w domu, karmiła piersią najmłodsze dziecko, poza tym nie była zajęta niczym konkretnym. Nie oglądała telewizji, nie była wpatrzona w smartfona, po prostu zamyśliła się. Miała na oku swojego pięcioletniego syna, jego dwuletni brat na chwilę zniknął jej z oczu – w domu z dużym ogrodem to przecież nic niezwykłego. Z zamyślenia wyrwała ją kobieta, która weszła do salonu z jej młodszym synem na rękach. Czy wie pani, gdzie właśnie znalazłam pani dziecko? – kobieta nie kryła wściekłości. Okazało się, że chłopiec był na środku ruchliwej drogi. W takim miejscu, w którym kierowcy zjeżdżający z podwyższenia mogli go nie zauważyć. A przecież to była tylko chwila… Popłakałam się. Świadomość, że coś mogło się stać twojemu dziecku, zwłaszcza kiedy jest pod twoją opieką, jest nie do wytrzymania. I dodaje, że gdyby wówczas doszło do jakiegoś nieszczęścia, tak jak każda inna matka, obwiniałaby się do końca życia.
To jednak nie koniec. Jennifer przyznaje, że kilka miesięcy później znów przytrafiła im się podobna sytuacja. Tym razem to tata chłopca znalazł go na ulicy. A potem zaczyna wyliczać kolejne, potencjalnie niebezpieczne sytuacje, które przytrafiły się jej i jej dzieciom:

Kilka miesięcy później mój starszy syn przewrócił się i rozciął sobie głowę.

Rok później, kiedy już mieszkaliśmy w Kanadzie nasz średni syn (to ten amator ucieczek) został znaleziony podczas spaceru w lekkich butach i T-shircie przy dwudziestostopniowym mrozie.

Sześć miesięcy później nasz najstarszy syn zgubił się w centrum miasta. Po prostu odjechał sobie na rowerze.

Przed kilkoma tygodniami weszłam do kuchni i zastałam tam mojego najmłodszego syna (obecnie ma dwa latka) z nożem kuchennym w ręce, próbującego ukroić sobie kawałek sera.

Jennifer nie ma złudzeń, że to nie koniec potencjalnie groźnych sytuacji w życiu jej dzieci. Nie dlatego, że ona i jej mąż są złymi rodzicami a dlatego, że tak ciężko jest upilnować żywiołowe dzieci. Jedyne, co może zrobić, to ze wszystkich sił strzec ich bezpieczeństwa i mieć nadzieję, że żadnemu z jej chłopców nie przytrafi się nieszczęśliwy wypadek.

Otwarte mówienie o własnych rodzicielskich wpadkach zamiast oceniania i pouczania innych? Trzeba przyznać, że to rzadka, ale odważna postawa. Zanim w przypadku tragicznej śmierci dziecka, które samo wyszło z domu oburzymy się na niekompetencję rodziców, warto zrobić w głowie szybki przegląd potencjalnie niebezpiecznych sytuacji z życia naszych dzieci. Ja do dziś nie mogę pozbyć się widoku mojej rocznej wówczas córki wesoło bawiącej się ostrzem do robota kuchennego, a przecież spuściłam ją z oczu dosłownie na sekundę…

Źródło: Facebook.com / Mama Lion Strong
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...