Nie schodzą z rąk, wpadają w rozpacz, nie puszczają mamy nawet do toalety. Jak przetrwać lęk separacyjny u dziecka?

Prawo autorskie: wavebreakmediamicro 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: wavebreakmediamicro 123RF Zdjęcie Seryjne
„Czas nareszcie zacząć wychodzić do ludzi!” – może sobie pomyśleć mama kilkumiesięcznego niemowlaka i trudno jej się dziwić. Sęk w tym, że właśnie wtedy dziecko może zacząć odczuwać silny lęk separacyjny. Wyskoczenie na spotkanie z przyjaciółmi? Wtedy nie można nawet spokojnie wyjść do toalety! Na szczęście lęk separacyjny da się oswoić i wspólnie go przetrwać.

Lęk separacyjny to zupełnie naturalny etap rozwoju dzieci. Niemowlaki przechodzą go zazwyczaj między siódmym a jedenastym miesiącem życia. To właśnie wtedy zaczynają odczuwać silną emocjonalną wieź z ich głównym opiekunem, zazwyczaj mamą. Jednocześnie nie są w stanie jeszcze zrozumieć, że fakt, iż mama znika z pokoju nie oznacza, że ona przestaje istnieć. I nie ma tu żadnego znaczenia fakt, że nie wyjechała ona na inny kontynent tylko wyszła do toalety.

Dla dziecka to dramat. Sprawy nie ułatwia fakt, że to właśnie w tym czasie maluch zaczyna również dostrzegać obcych ludzi i bać się ich. Dlatego pozostawienie dziecka w tym czasie z opiekunką lub rzadko widywaną babcią może być dla malucha takie trudne.

To jednak nie koniec. Lęk separacyjny może wystąpić również u dziecka półtorarocznego. I może być znowu całkiem kłopotliwy. Niemało ważące już dziecko nie schodzi mamie z rąk, każde jej opuszczenie pokoju sygnalizuje donośnym płaczem. Spokojnie, to minie! A do tego czasu trzeba się wykazać sporą wyrozumiałością dla wrażliwego malucha.


Bezpieczeństwo i swoboda
Jak sobie z tym poradzić? Pierwszym, co nasuwa się na myśl jest zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa. I słusznie, bo maluch, który je ma, łatwiej poradzi sobie z wszelkiego rodzaju lękami. Pamiętajmy jednak również o tym, by pozostawić dziecku nieco swobody. Niech uczy się samodzielnie bawić i odkrywać świat (oczywiście pod czujnym okiem rodzica). Bliskość to podstawa, która jest świetnym fundamentem do budowania samodzielności dziecka.

A jak już o samodzielności mowa – warto, by dziecko stopniowo przyzwyczajało się do zostawania pod opieką innych osób niż mama. To będzie dla niego znacznie lepsze niż np. oddanie go do żłobka lub pozostawienie z opiekunką z dnia na dzień. Jeśli dziecko ciężko znosi nieobecność mamy, zaczynajcie od dwudziestu, trzydziestu minut. Maluszek pozostawiony pod czułą opieką taty, babci lub dziadka z czasem przyzwyczai się do nowego towarzystwa.
Wychodzenie z domu – stopniowo, nie ukradkiem
Oczywiście optymalnie byłoby, gdyby w czasie trwania lęku separacyjnego mama nie wracała do pełnoetatowej pracy. Jeśli jednak podjęła taką decyzję, warto, by powoli i stopniowo przyzwyczajała maluszka do czekających go zmian.

Ważna jest również sama forma wychodzenia z domu. Świadomość tego, jak zareaguje maluch kusi, by wymknąć się ukradkiem, kiedy dziecko zajęte jest zabawą. To błąd. Maluch prędzej czy później zorientuje się, że mamy nie ma, w efekcie poczuje się bardzo zagubiony. Kiedy się odwraca – mama znika. Stąd prosty wniosek, że nie może spuścić mamy z oczu ani na chwilę, bo ta znika. Może to brzmi naiwnie, ale właśnie tak rozumują dzieciaki. Dlatego lepiej będzie pożegnać się z maluszkiem czule, ale krótko. Mów kiedy wrócisz i dotrzymuj słowa. A po powrocie przywitaj się z dzieckiem słowami: „Wróciłam, tak jak obiecałam. I wiesz co? Bardzo się za tobą stęskniłam”. Na początku to będzie bardzo trudne, ale z czasem dziecko przyzwyczai się do tych rozstań.

I jeszcze coś, co jest nie mniej ważne: nie załamuj się. Fakt, że dziecko chce być nieustannie z tobą, towarzyszy ci nawet podczas twoich wizyt w toalecie nie jest łatwy i komfortowy dla mamy. Pamiętaj, że to naprawdę minie. To trudny, ale ważny czas, w którym dziecko właśnie uczy się samodzielności.
Trwa ładowanie komentarzy...