Grupa naTemat

Seks, przemoc, obraza religii i gejowska propaganda. Czyli co znajdziecie w filmach dla dzieci

Fot. Screen z Youtube / [url=https://www.youtube.com/watch?v=F1-m_A-KCKM]Paweł Kostowski[/url]
Fot. Screen z Youtube / Paweł Kostowski
Rodzinna wyprawa z dzieckiem do kina. W planie: dobra rozrywka, popcorn, śmiech i wspólnie spędzony czas. Tymczasem na ekranie dzieje się istny koszmar: pochwała zła, aluzje seksualne, mnóstwo przemocy i kloaczny humor. Pomylona godzina seansu? Nie, to tylko „Minionki”, okiem Pawła Kostowskiego, recenzenta filmów dla dzieci.

Seks, przemoc i poligamia
Paweł Kostowski swojego bloga prowadzi już od dłuższego czasu. Ogląda i recenzuje filmy dla dzieci pod kątem treści, które według niego zdecydowanie się dla dzieci nie nadają. Następnie klasyfikuje je według klucza: „Nie dla dzieci”, „Dla starszych dzieci”, „Dla małych dzieci”. Tym sposobem w kategorii filmów zakazanych znalazły się m.in. „Minionki”, „Renifer Niko brakuje brata”, „Happy Feet: tupot małych stóp 2”, „Kot w butach”, „Barbie i tajemnicze drzwi”. Dlaczego? Przyjrzyjmy się wymienionym bajkom wraz z autorem.


Jak już wcześniej wspomniałam, „Minionki” są ucieleśnieniem zła. Możecie być pewni, że wprost z kinowego seansu możecie zaprowadzić swoje dzieci do zakładu poprawczego, bo mnogość złych wzorców przedstawionych w animacji, przyprawia autora recenzji o zawrót głowy. Oprócz tego, że Minionkom zdarza się między sobą pobić (przemoc) to są one częścią, uwaga, „gejowskiej propagandy”, jakby tego było mało, promują też poligamię:
Paweł Kostowski

W innym momencie jeden z Minionków zaleca się do żółtego hydrantu. Łatwo o pomyłkę, skoro wizualnie niewiele się różnią. Uśmiech, spowodowany autoironią projektantów, szybko zniknie z twarzy rodziców kilka scen później, gdy ten sam Minionek namiętnie przytula dwa identyczne hydranty w jacuzzi. Sugerowanie związku między poligamią a dobrobytem i sukcesem wymaga od widza pewnej dojrzałości, jeśli nie ma zostać przyjęty bezkrytycznie.


Gejowska propaganda
„Gejowską propagandę” znajdziemy jednak nie tylko w świecie małych, żółtych stworków. Prawdziwe spotkanie ze złem zgotowali nam twórcy filmu „Happy Feet: tupot małych stóp 2”. Ta niepozorna animacja zawiera w sobie nieprzyzwoite wątki dotyczące seksualności, religii i ojcostwa.
Paweł Kostowski

Nowość to pojawienie się wątków homoseksualnych. Para bohaterów o męskich imionach rozmawia o miłości między mężczyznami i adopcji dzieci przez dwóch panów. (…) Poza tym pojawia się scena, w której mąż obserwuje jak obcy pingwin wpycha jego żonie język do dzioba, wbrew jej woli. Jedyna reakcja, na jaką zdobywa się flegmatyczny małżonek, to uszczypliwe przedrzeźnianie amanta. Ale i taka delikatna reakcja spotyka się z reprymendą ze strony małego synka, również świadka całej sytuacji. Na słowa kilkuletniego dziecka: „nie można się śmiać z kogoś, bo jest inny” – ojciec całkowicie ustępuje i przyznaje mu rację.

Wydawało mi się, że jest to przesłanie, któremu raczej nie powinno się niczego zarzucać, ale najwidoczniej się myliłam. Autor zaznacza też, że ta animacja to nieustanne znęcanie się nad ojcami, poniżanie ich i wyśmiewanie. Wisienką na torcie są jednak „kpiny z języka biblijnego":
Paweł Kostowski

Jeden z pingwinów został tu otoczony bałwochwalczym kultem. Znajduje to wydźwięk m.in. w tekstach piosenek podejrzanie podobnych do słów Starego Testamentu. W kilku momentach bohaterowie wzywają także „Matki Pingwoskiej” i raz przeinaczają tekst polskiego hymnu narodowego.

Jeden film dla dzieci jest więc w stanie obrazić uczucia religijne, obrazić uczucia patriotyczne, nastawić dzieci przeciw własnym ojcom i zasiać ziarno homoseksualnej propagandy. Całkiem nieźle, jak na bandę pingwinów!
Hu hu ha, magia zła
Od dawna wiadomo, że nie ma w bajkach dla dzieci nic gorszego niż magia. Lepiej pokazywać zwykłą, szarą rzeczywistość, choć też bez przesady, bo przecież homoseksualizm czy rozbite rodziny (zarzut wobec „Małego księcia” i „Renifer Niko ratuje brata”) nie mają nic wspólnego z otaczającym dzieci światem. Raz na jakiś czas, jednak, któryś z twórców zuchwale zdecyduje się wprowadzić do swojej fabuły elementy magiczne. Jest to szczególnie groźne, ponieważ obecność magii nierozłącznie związana jest z motywami szatańskimi:
Paweł Kostowski

Dowiadujemy się, że „nie ma na świecie nic gorszego niż brak magii”, że żadna księżniczka oprócz Maluci nie urodziła się bez magii i że magia zapewnia niezniszczalność. Poza tym w magii można „odnaleźć sens”, a także wyczarować sobie strój, fryzurę i biżuterię. Po odkryciu w sobie magii „ziścił się piękny sen” głównej bohaterki, a nawet to ona teraz sprawia, że kwitną kwiaty. W tym kontekście niepokoi idealnie foremna pięcioramienna gwiazda pojawiająca się wokół głównej bohaterki oraz co chwilę przewijające się jednorożce.

Magię znajdziemy też w bijącym rekordy popularności „Frozen” znanym w Polsce, jako „Kraina Lodu”:
Paweł Kostowski

Kolejna bolączka „Krainy lodu” to, przynajmniej częściowa, pochwała magii. Jak to? Przecież Elza cierpi właśnie przez swoje magiczne zdolności! Zgoda. Niemniej jednak to właśnie te zdolności odróżniają ją od szarego tłumu. Dziewczynki przed ekranami z łatwością zakwalifikują czary do zestawu nieodłącznych cech księżniczki.

Jeśli więc drżymy ze strachu na samą myśl o magii, a na dźwięk słów „Harry Potter” chowamy się pod stół, zdecydowanie powinniśmy trzymać nasze dzieci z dala od tych produkcji.

Nieidealny świat bajek
Przykładów filmów, które z różnych względów nie nadają się dla dzieci na blogu jest jeszcze całe mnóstwo. Spuszczę zasłonę milczenia na „Kota w butach”, który jest szukającym przygodnego seksu erotomanem i renifera Niko, który „przedstawia rozwody i ponowne wchodzenie w związki z innymi partnerami jako rzeczywistość konieczną do zaakceptowania”. Prawda jest bowiem taka, że jest to rzeczywistość konieczna do zaakceptowania dla wielu dzieci.

Zgadzam się z autorem w jednej kwestii, żarty na które czasami pozwalają sobie reżyserzy filmów dla dzieci, bywają zdecydowanie skierowane do starszej publiczności (przykład: erekcja Lorda Farquaad’a podczas oglądania zdjęć Fiony w "Shreku"), najczęściej jednak wyłapuje je i śmieje się z nich właśnie ta starsza publiczność, bez krzywdy dla najmłodszych, których filmowcy również dopieszczają sporą liczbą gagów.

Rzeczywistość, która nas otacza zawiera w sobie elementy zła i przemocy, dzieci mają do czynienia z rozwodami rodziców, seksem czy homoseksualizmem. Nie da się ich od tego uchronić, a nawet nie powinno się za wszelką cenę tego robić. Świat trzeba dzieciom tłumaczyć, a nie go przed nim ukrywać. Bajki są więc dobrym sposobem do oswojenia trudnych tematów, porozmawiania na nie i wytłumaczenia dzieciom, że rzeczywistość nie zawsze bywa przyjazna. Nie ma sensu doszukiwać się w bajkach elementów propagandy czy obrażania cudzych uczuć. To nie 1,5 godzinna bajka, a sposób w jaki dziecko jest wychowywane wpłynie na jego zachowanie czy poglądy. A jeśli w produkcjach dla dzieci przeszkadza ci magia, to niezawodny znak, ze jesteś mugolem.

Blog autora recenzji: filmydladzieci.net

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FilmRodzinaReligia
Skomentuj