Grupa naTemat

Zmowa milczenia. Czemu lekarze nie mówią, co się dzieje z dzieckiem, które przeżyło aborcję?

Prawo autorskie: herjua / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: herjua / 123RF Zdjęcie Seryjne
Dzieci, którym udało się przeżyć aborcję. Dotychczas był to temat tabu, nikt o nim nie pisał, nikt nie mówił, nie ostrzegał. Jednak lekarze zgodnie przyznają, że takie przypadki, jak głośna ostatnio sprawa Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny, nie są odosobnione.

Czy dziecko może przeżyć aborcję?
Zacznijmy od najważniejszej, podstawowej kwestii- czy dziecko ma szansę przeżyć aborcję? Wydawałoby się, że nie jest to możliwe, usuwa się przecież płód, który nie ma jeszcze zdolności do życia poza organizmem matki. Aborcji można jednak dokonać na kilka sposobów: farmakologicznie, chirurgicznie i za pomocą sztucznego wywołania akcji skurczowej. O ile dwie pierwsze metody nie dają dziecku szans na przeżycie (pierwsza polega na podaniu środków wczesnoporonnych przed upływem 9. tygodnia, druga na odessaniu pod ciśnieniem lub wyłyżeczkowaniu płodu), tak trzecia z metod wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem w tej kwestii. Według lekarza z którym udało mi się skontaktować, ryzyko to wynosi ok. 10 proc.
Głośne przypadki- Wrocław i Warszawa
Choć takie przypadki się zdarzają, najczęściej zostają one w gabinetach lekarzy, nieprzyjemne i przemilczane, bo niewiele w takiej sytuacji da się zrobić. Dwa z nich, ujrzały jednak światło dzienne. Pierwszy wydarzył się dwa lata temu we Wrocławiu, gdzie w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym lekarze podjęli akcję reanimacyjną abortowanego dziecka. Zabiegu dokonano między 23. a 24. tygodniem ciąży, a noworodek ważył 700 g. Reanimacja powiodła się, jednak dziecko udało się utrzymać przy życiu jedynie miesiąc. Lekarz, który nie zgodził się na ujawnienie jego danych, w rozmowie ze mną stwierdził, że:
lekarz jednego z dużych szpitali

Ratowanie tego dziecka nie miało sensu, bo było wiadome, że nie ma ono szansy, żeby przeżyć, a to działanie naraziło szpital na ogromne koszty. W przypadku, kiedy dziecko przejawia funkcje życiowe po zabiegu aborcji, zgodnie z prawem nie podejmuje się już akcji reanimacyjnej. Nie jest uzależnione od decyzji lekarza, ani matki dziecka, po prostu się tego nie robi.

Akcji reanimacyjnej nie podjęli w tym przypadku lekarze z warszawskiego Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny, przez co spotkali się z ostracyzmem społecznym, a w sprawie głośnej aborcji prowadzone jest śledztwo. Według doniesień prasowych, noworodek przez ponad godzinę płakał, a nikt nie udzielił mu pomocy. Prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant ds. neonatologii w komentarzu udzielonemu Gazecie Wyborczej twierdzi, że nie było to możliwe:
Prof. Ewa Helwich
krajowy konsultant ds. neonatologii

Jego płuca są niedojrzałe. Może co najwyżej kwilić.

Ratować czy nie ratować?
Mimo tego, że procedury postępowania w przypadku aborcji wydają się być jasne, kwestia ta nie jest oczywista nawet dla lekarzy. Udało nam się dotrzeć do jednej z lekarek, która anonimowo zgodziła podzielić się z nami swoimi doświadczeniami z pracy:
lekarka

Poinformowałam kiedyś moją profesor, że ja każdemu płodowi, który się urodzi w wyniku aborcji (…) będę za każdym razem udzielać pomocy, bo mi wolno. Powołałam się na moje prawo jako człowieka, co się spotkało z bardzo negatywną opinią. (…) Położnik dokonuje aborcji i w zależności od tego w jakim zespole pracuje i jaki jest jego światopogląd, udziela tej pomocy lub nie. Sensem aborcji jest przerwanie ciąży i uniemożliwienie życia płodu. Natomiast w świetle prawa wolno ci odmówić udziału w tej procedurze. Podejrzewam, że żaden sąd nie skaże żadnego pediatry, dlatego że jeśli dokonywana jest aborcja to jej celem jest przerwanie ciąży.

Jak widać stanowiska lekarzy w tej kwestii znacząco się różnią. Oznacza to, że sprawa ratowania dziecka, które przeżyło aborcję nie jest do końca jasna i w dużej mierze zależy jednak od decyzji, obecnego przy porodzie, medyka. Część szpitali i lekarzy woli się w tej kwestii nie wypowiadać.
W celu zasięgnięcia informacji nt. standardowej procedury stosowanej w takich przypadkach obdzwoniłam kilka szpitali oraz spróbowałam skonsultować się z wojewódzkimi konsultantami ds. neonatologii. Niestety, najczęstszą odpowiedzią był brak odpowiedzi lub bezustanne odsyłanie mnie do innych miejsc. Szpital Kliniczny im. ks. Anny Mazowieckiej zalecił mi kontakt z krajowym konsultantem ds. perinatologii, Szpital przy ul. Madalińskiego w związku z prowadzonym śledztwem nie wypowiada się na ten temat, Szpital Specjalistyczny św. Zofii zdecydowanie odmówił wypowiadania się na tematy okołoaborcyjne. Spróbowałam zasięgnąć też informacji poza Warszawą, jednak równie bezskutecznie, w Klinice Neonatologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku udało mi się wprawdzie porozmawiać chwilę z wojewódzkim konsultantem ds. neonatologii dr n. med. Iwoną Domżalską – Popadiuk, ale również odmówiła ona komentarza.

Co z matkami?
Roztrząsając kwestię ratowania życia płodu, zadziwiająco mało mówi się o kobietach, które horror tych aborcji będą miały zawsze w pamięci. Czy są one po zabiegu odseparowywane od dzieci, które zdradzają jeszcze oznaki życia? Dużo zależy od woli lekarzy i od samych matek. Lekarz, z którym rozmawiałam twierdzi, że jest to kwestia wysoce indywidualna. Są matki, które chcą wziąć w ramiona, są takie które nie chcą nawet widzieć noworodka. Kobieta, o której przypadku rozpisują się gazety należała do tej drugiej grupy. Tak samo jak z ciałem noworodka- może ono zostać wydane rodzicom i pochowane, może też zostać w szpitalu, gdzie poddawane jest kremacji.

Najczęściej, dzieci które przeżyły aborcję umieszczane są w inkubatorze i w zależności od sytuacji albo zakłada się mu kroplówkę i żywi pozajelitowo, albo nawet tego się nie robi. Lekarka, która zgodziła się dla nas wypowiedzieć, twierdzi, że dziecko to „powoli gaśnie”.

Aborcja jest dla kobiet niewątpliwie trudnym psychicznie przeżyciem, część z nich wymaga potem specjalistycznego wsparcia z poradzeniem sobie z konsekwencjami podjętej przez nich decyzji. Internet pełen jest doświadczenia kobiet, które przeszły przez ten zabieg, duża część z nich przyznaje, że uczucia, które im towarzyszyły były bardzo trudne i negatywne.
Sylwia
wypowiedź znaleziona na forum internetowym

Nie mogłam powstrzymać łez. Czuję, że razem z tym Maluszkiem umiera pewna cząstka mnie. Nie przespałam nocy, nie mogłam spać. (…) Wiem, że Maleństwo jest już nie do odratowania - zabiłam je. Jest nam obojgu bardzo bardzo ciężko.

W Polsce aborcja jest dopuszczalna przez prawo jedynie w trzech przypadkach, kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia ciężarnej, kiedy zachodzi podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego i kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Żadna z tych sytuacji nie jest dla łatwa, dlatego kobietom, które stają przed tym dylematem należy się wsparcie i szacunek. Niezależnie od decyzji jaką podejmą.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AborcjaZdrowie
Skomentuj