Grupa naTemat

Moje dziecko jest 547 na liście do żłobka. Podobno za późno się zgłosiłam, powinnam to zrobić przed porodem

Prawo autorskie: astragal / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: astragal / 123RF Zdjęcie Seryjne
„Szanowna Pani, spóźniliście się 12 miesięcy. I nie żartuję. Wczoraj był u mnie Pan, którego żona urodziła 3 dni temu. Już zapisali synka do żłobka, żeby mieć jakiekolwiek szansę. Możecie po cichu liczyć, że się uda, ale skupiłabym się raczej na szukaniu prywatnej placówki.”


Gdyby ktoś powiedział mi dzień po urodzeniu dziecka, że to najwyższy czas na zapisanie go do żłobka, to chyba bym go wyśmiała. Pomyślałabym „Która matka myśli o takich rzeczach w tak doniosłej chwili”. Teraz już znam odpowiedź na to pytanie – matka pracująca. Lub chcąca pracować.

Pracować, czy nie pracować?
Jeśli kobieta nie pracuje, dziecko na miejsce w żłóbku w ogóle nie ma szans. Jeżeli pracuje – też nie ma. To bowiem nie wystarcza. W takiej sytuacji najczęściej maluch dostaje określoną liczbę punktów (podobnie jak 80% pozostałych dzieci) i trafia na listę oczekujących. Moje dziecko trafiło na 547 miejsce. A do żłobka w nowym roku przyjętych zostanie około 20tu. Jest szansa, że wskoczy na listę przyjętych? Nie sądzę…

Gdybyśmy pomyśleli o tym tuż po jej urodzeniu, to może. Ale pewności też nie ma. Ale nie pomyśleliśmy. Nikt nam nie podpowiedział, nie poczytaliśmy na ten temat – nasza strata. Co dalej?

Wyjścia są dwa
Jedno z nas musi pracować. To oczywiste. Rachunki same się nie zapłacą a lodówka nie wypełni. Więc tak naprawdę dwa wyjścia ma tylko drugie z rodziców. W przypadku gdy jedno ma etat, oczywistym jest, że z niego nie zrezygnuje. Dlatego To drugie, pracujące (nie zawsze, choć bardzo często) na działo lub zlecenie musi podjąć decyzję. Wcale nie łatwą. Nie pracować i zająć się dzieckiem czy może jednak pracować, ale większość zarobionych pieniędzy przeznaczyć na prywatny żłobek? Co będzie lepsze dla dziecka? I co będzie lepsze dla rodzica?
Właściwie (w dużym uproszczeniu oczywiście) stajemy przed wyborem pod tytułem: z jednej strony nasze dziecko ma szansę spędzić więcej czasu z mamą lub tatą i pewnie mniej chorować, z drugiej – podobno wśród dzieci szybciej się rozwija, a rodzic nie jest mu w stanie zapewnić tylu atrakcji i zajęć edukacyjnych czy też rozwojowych co pani w żłobku. Jest jeszcze rodzicielski punkt widzenia: jesteś z dzieckiem, nigdzie nie będzie mu tak dobrze, ale wypadasz z obiegu zawodowego. Powrót do pracy po roku jest trudny, a co dopiero po 3 latach. I nie każdy może sobie na to pozwolić. Tyle tylko, że część z nas ma świadomość, że pracuje trochę „za darmo” przelewając całe wynagrodzenie na konto placówki.

Jak podjąć właściwą decyzję?
A w ogóle to jaka decyzja będzie właściwa? Jeśli ktoś wie, to chętnie wysłucham opinii. Nie chodzi przecież o to, żeby wybierać między dobrem własnym a dobrem swojego dziecka. Zresztą o tym co jest dobre dla kogo też nie jest łatwo zdecydować.

Stare polskie przysłowie mówi, że „mądry Polak po szkodzie”. I coś w nim jest. Zastanawiam się jedynie, czy można zapobiec podobnym „szkodom” w przyszłości. Czy mając roczne dziecko powinnam już pomyśleć o wyborze przedszkola? A może podstawówki. Gdzie czas na rozwiązywanie problemów, które dotykają nas „tu i teraz”? Pewnie trochę przerysowuję, ale czy to źle?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MatkaŻłobek
Skomentuj