Miało być dobrze, ale nie wyszło. 10 (niepozornych) kroków do wytworzenia u dziecka złych nawyków żywieniowych

Prawo autorskie: stockbroker / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: stockbroker / 123RF Zdjęcie Seryjne
A miało być tak pięknie! Dziecko miało kochać wszystkie warzywa, miało nawet nie poznać smaku niezdrowych słodyczy. A jednak zdarzyło się jedno odstępstwo od restrykcyjnych reguł, potem drugie i trzecie i… kończymy z kupnymi paluszkami rybnymi na talerzu, albo paczką słodkich ciastek, bo dziecko lubi tylko to.

Małe odstępstwa zdarzają się każdemu, jednak ich nadużywanie może doprowadzić do wytworzenia fatalnych nawyków żywieniowych. Oto niepozorne kroki, przy których warto zachować szczególną czujność.



1. Miało nie być wmuszania jedzenia, ale… przecież tak mało zjadł! Na pewno się nie najadł i z głodu obudzi nas w nocy! Stop. Dziecko od samego początku powinno samo regulować, ile pożywienia potrzebuje. Tylko tak może się nauczyć jeść tyle, by zaspokoić głód – nie za dużo i nie za mało.

2. Miało nie być samolocików i innych sztuczek nakłaniających dziecko do jedzenia, ale… to się okazało skuteczne! No i co z tego, że dziecko zjadło więcej zupy dzięki temu, że zagapiło się na rodzica robiącego z siebie wariata? W ten sposób uczymy je, że ma jeść takie ilości pożywienia, by zadowolić innych, a nie by zaspokoić głód.

3. Miał dotykać, próbować, eksperymentować, ale… tak dużo z tym bałaganu! Niestety, bałaganu uniknąć się nie da. Branie pokarmów w rączki, rozcieranie ich na własnej buzi, blacie, rodzicu, rozrzucanie – to elementy trudne dla rodziców, ale bardzo ważne dla rozwoju dziecka. Dzięki temu w maluchu rodzi się zdrowa ciekawość różnych produktów, a jeśli będzie chciał poznawać nie tylko nowe smaki, ale i faktury i konsystencje, mała jest szansa, że za kilka lat będzie lubił jedynie słodkie płatki i białe bułki.

4. Miało być bez soli, ale… przecież wszyscy solą! „Ja wam soliłam zupkę” – mówi babcia, wszyscy wokół również potwierdzają, że od początku dawali dzieciom sól, bo tak przecież jest smaczniej i nic im się nie stało. Rzecz w tym, że sól jest niezdrowa. I owszem, dorosłym osobom jedzenie bez soli może wydawać się niesmaczne. Tyle tylko, że dopóki dziecko nie pozna smaku soli, to w ogóle jej nie potrzebuje. Owszem, kiedyś go pozna i pewnie się przyzwyczai, ale im później, tym lepiej.

5. Miało nie być słodyczy, ale… przecież babcia przyniosła! A jak tu powiedzieć babci/cioci/wujkowi/koleżance że mogą sobie zabrać słodycze, które przynieśli w prezencie dla naszego dziecka? To będzie bardzo dobry sprawdzian naszej asertywności. Jeśli wkładamy wysiłek w to, by zapewnić dziecku posiłki wolne od białego cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, to nie warto tego, bo ktoś przyniósł niezbyt przemyślany prezent dla dziecka. Babcia/ciocia/wujek/koleżanka jakoś sobie poradzą z odrobiną konstruktywnej krytyki!
6. Miało nie być słodkich napojów, ale… tak bardzo je lubi! Do picia najlepiej nadaje się woda. Można dziecku zaproponować również herbatkę ziołową lub rooibos, od czasu do czasu świeżo wyciskany sok z owoców rozcieńczony wodą. Jeśli dziecko nie pozna smaku posłodzonej cukrem herbaty to go nie po lubi, cudów nie ma!

7. Miały być zdrowe śniadania, ale… on chce tylko słodkie płatki z melkiem! Są błyskawiczne w przygotowaniu, smaczne, dzieci jedzą je bez dyskusji. Dlatego lepiej w ogóle im nie oferować takiego posiłku. Owsianka z owocami czy jajecznica jest równie szybka, smaczna i dużo zdrowsza.

8. Miało być tylko zdrowe jedzenie, ale… ciągle zajada ciastka. Nie zjadłeś obiadu? No dobrze, masz tu ciasteczko, żebyś nie był głodny. To kuszące rozwiązanie na krótką metę może być skuteczne, na dłuższą – opłakane w skutkach. Dzieci szybko się uczą i z łatwością dojdą do wniosku, że nie muszą jeść tego, co rodzic zaproponował na obiad bo i tak dostaną coś, co lubią, niekoniecznie będzie to bukiet jarzyn…

9. Miało nie być fast foodów, ale… raz spróbowaliśmy, było fajnie i chodzimy tam ciągle. Fast food to nie tylko jedzenie, ale także mistrzowski pokaz umiejętności speców od reklamy. Dziecięce zestawy, prezenty, dodatkowe atrakcje – każde dziecko to pokocha! Dlatego nawet jeśli od czasu do czasu wybierzemy się do takiego miejsca to pilnujmy, by to zdarzało się naprawdę rzadko.

10. Miało nie być kupnych paluszków rybnych i frytek, ale… tak się do nich przyzwyczaił, że nie chce jeść niczego innego! No nie, po jednym razie maluch się na pewno nie przyzwyczaił. Warto zdecydować się na monitorowanie tego, co serwujemy naszym dzieciom. To pozwoli pilnować, by nie najlepszej jakości jedzenie nie lądowało na talerzu dziecka zbyt często. I wtedy maluch na pewno nie odzwyczai się od smaku warzyw, domowych zup, kasz i innych produktów, które chcielibyśmy widzieć w jego diecie.

Szaleństwo? Tak, bo wypracowanie zdrowych nawyków żywieniowych u dziecka wymaga nieustannej czujności i wysiłku. Owszem, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, każdemu zdarzają się odstępstwa. Warto tylko pilnować, by te nie zdarzały się za często. I by dziecko nie przyzwyczaiło się do tego, czego naprawdę nie chcielibyśmy widzieć w jego diecie na co dzień.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...