"Kto ci nagadał takich głupot?!" 5 szkodliwych odzywek, których nie wolno mówić do dziecka

Prawo autorskie: nastia / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: nastia / 123RF Zdjęcie Seryjne
Trzeba to powiedzieć głośno i bez owijania w bawełnę- zdarza nam się kłócić z dziećmi. Tak, tak, jesteśmy starsi, dojrzalsi i mądrzejsi, ale są sytuacje, kiedy nasze pociechy potrafią doprowadzić nas do szału i zamiast zachować spokój, to wdajemy się z nimi w pyskówkę. A kiedy już nas sprowokują, wypowiadamy zdania z których nie jesteśmy potem dumni.

Czasem wystarczy naprawdę niewiele, żeby w chwili złości, sprawić maluchowi przykrość lub spowodować, żeby poczuł się winny albo urażony. Są takie zdania, które pozornie wydają się nieszkodliwe i często wymykają nam się podczas kłótni. Tym bardziej powinniśmy na nie uważać! Czego w takim razie powinniśmy się wystrzegać?



„To kłamstwo.”
To bardzo krzywdzące, kiedy ktoś odruchowo oskarża cię o kłamstwo. W ten sposób dajesz dziecku sygnał, że nie darzysz go zaufaniem i podejrzewasz o to, że cię oszukuje. Wyrażenie to może wzbudzać dodatkową złość i frustrację u malucha, szczególnie jeśli jest bezpodstawne.

„Kto ci takich głupot nagadał?”
Wydaje się być całkiem niewinnym komunikatem, prawda? Nie obrażasz przecież dziecka, a kogoś, kogo słowa powtarza. Zwróć jednak uwagę na to, że jednocześnie sugerujesz, że twoja pociecha jest na tyle naiwna, żeby wierzyć w kłamstwa, a osoba na której słowa się powołuje (może to być np. drugi z rodziców) ją okłamuje. W tej sytuacji dziecko czuje się podwójnie zaatakowane.

„To nieprawda.”
Są to słowa, którymi najczęściej reagujemy na zarzuty ze strony dziecka („Na nic mi nie pozwalasz.”, „Nie zależy ci na mnie”). Wydaje nam się, że tak poważne oskarżenia wymagają ostrej reakcji i natychmiastowego zaprzeczenia, z drugiej jednak strony zamykamy tym przestrzeń do dyskusji. Kiedy dziecko kieruje do nas tak ostre zarzuty, oznacza to, że ma jakieś powody, żeby się tak czuć, dlatego warto tak poprowadzić rozmowę, żeby dowiedzieć się jakie są i skąd się biorą. Samo zaprzeczenie nie wykasuje negatywnych wrażeń malucha.

Jak śmiesz się tak odzywać?!
To dobry sposób, żeby szybko uciąć nieprzyjemną dyskusję, ale czy na pewno zawsze o to chodzi? Skoro się kłócicie, musi być ku temu jakiś powód. Jeśli dziecko używa wobec ciebie niegrzecznych odzywek, to znaczy, że jest wyjątkowo zdenerwowane. Oczywiście, nie możesz mu pozwolić na to, żeby cię obrażało, ale zamiast kończyć rozmowę, lepiej trochę ją uspokoić i spróbować dotrzeć do sedna sprawy.
„Wiesz, że to nieprawda.”
Gdyby wiedziało, to prawdopodobnie nie poruszalibyście tego tematu. Wmawianie komuś tego co myśli lub czuje, może być wyjątkowo irytujące. Oczywiście, niektóre oceny, sądy czy informacje, wypowiadane przez dziecko, mogą wydać ci się wyjątkowo absurdalne. W takim przypadku lepiej dowiedzieć się skąd wzięły się w jego głowie.

Co w zamian?
Doskonale rozumiem, że podczas ostrej wymiany zdań, ciężko jest przełączyć się na racjonalne myślenie i wykrzesać z siebie empatię. Działają emocje, odzywa się urażona duma. Musicie jednak pamiętać, że to wy jesteście rodzicami, od was dziecko uczy się rozwiązywania konfliktów i to wasz układ nerwowy jest bardziej dojrzały, przez co macie większe możliwości kontrolowania swojego zachowania.

Najważniejsze jest, żeby dziecka nie oceniać i pomóc mu nazwać swoje emocje. Czasem to wystarczy, żeby uspokoić rozszalałego malucha. W rozmowie spróbujcie być empatyczni i mówić też o własnych odczuciach („Przykro mi, kiedy tak mnie nazywasz.” Albo „Cieszę się, że rozmawiasz ze mną o tym, co cię denerwuje.”, „Jestem zaskoczony, tym co mówisz. Może wspólnie się nad tym zastanowimy?”). A przede wszystkim trenujcie samokontrolę, na pewno się przyda!

Źródło: charaktery.eu
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...