"Dobra Zmiana" czy dobra ściema? Ministerstwo Edukacji Narodowej robi wszystkich w konia

Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/lplewnia/12009446345/in/photolist-jiexZK]Lukas Plewnia[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr / Lukas Plewnia / CC BY
„Wielkie nieporozumienie” w ten sposób podsumowały pierwszą debatę Ekspertów Dobrej Zmiany, dwie wybrane MEN ekspertki, które miały wątpliwą przyjemność w niej uczestniczyć.

Spotkanie toczyło się samo, nikt nie moderował jego przebiegu, nie określono jego celów ani wytycznych. Prawdziwe oburzenie wywołała jednak wiceminister edukacji Marzenna Drab, która na spotkanie przyszła, życzyła udanej debaty i… wyszła.

Strata czasu
Przebieg spotkania opisały na swojej stronie internetowej Magdalena Milczewska i Wiktoria Kowalska, przedstawicielki fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Są one jednymi z 1840 wybranych przez Ministerstwo „Ekspertów Dobrej Zmiany”, którzy podczas cyklu debat mieli wspólnie stworzyć nowy, lepszy projekt polskiego systemu edukacji. Patrząc na sposób organizacji tych spotkań, od dawna zapowiadana „Dobra Zmiana” wydaje się być po prostu dobrą ściemą.

Spotkanie odbyło się 14. marca w gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej, przybyło na nie ok. 40 osób z całej Polski. To dość pokaźna grupa, biorąc pod uwagę fakt, że MEN nie zwracał kosztów dojazdu. Wszyscy nastawieni byli na merytoryczną debatę, niestety według relacji obecnych, cały potencjał grupy został zmarnowany i użyty instrumentalnie po to, żeby móc napisać, że debata się odbyła.

Minister przyszła i wyszła
Zebrani goście mieli nadzieję, że będą mogli porozmawiać z minister edukacji Anną Zalewską, zamiast niej zjawiła się jednak wiceminister Marzenna Drab. Z relacji wynika, że przywitała wszystkich, podziękowała za przybycie, powiedziała, że „edukacja jest wielką odpowiedzialnością” , po czym życzyła udanej debaty i wyszła. Prowadzenie spotkania przejęły Beata Kozyra i Jolanta Dobrzyńska, należy nadmienić, że żadna z prowadzących nie jest przedstawicielką MEN.
Rozpoczyna się spotkanie, pytania gości zostają zbywane, a obecni dowiadują się, że podstawy programowe muszą zostać przygotowane do końca marca, ponieważ sytuację „trzeba ratować”.
Magdalena Milczewska, Wiktoria Kowalska
przedstawicielki fundacji Przestrzeń dla Edukacji

Mija połowa czasu przeznaczonego na debatę. Nadal rozmawiamy o tym, czy uczyć w przedszkolu pisania czy nie. Zastanawiamy się np. nad tym czy wprowadzać 22 czy 24 znaki polskiego alfabetu!!! W końcu przechodzimy do edukacji matematycznej. Przy tej okazji znów padają pytania o cele edukacji, lecz ponownie skupiamy się na nieścisłościach w zapisie kolejnych punktów. Zebrani zauważają, że nie dotarliśmy nawet do trzeciego punktu planu przewidzianego na dziś, a przed nami jeszcze takie tematy, jak „rozmowa o podręcznikach”, „nowe media w podstawie programowej” oraz „edukacja polonistyczna – propozycje lektur”. Wszyscy na sali zaczynają dostrzegać beznadziejność sytuacji: brak gospodarzy, brak informacji o autorach zmian w podstawach programowych, brak wcześniejszej informacji o programie spotkania, brak osób przygotowanych do jej profesjonalnego poprowadzenia, brak wcześniejszej znajomości celu spotkania …. można by wymieniać jeszcze długo.

Organizacja debat
Podobnych debat jak ta ma odbyć się jeszcze kilkanaście, MEN na drodze rekrutacji wybrało do nich 1840 ekspertów, którzy debatować mają w 16 grupach tematycznych. Ministerstwo nie chciało ujawnić kryteriów, na podstawie których wybierało ekspertów, choć tak duża ich liczba wydaje się dość zaskakująca. Zaplanowano też 16 debat wojewódzkich z udziałem uczniów, rodziców i samorządowców. Włodzisław Kuzitowicz z Obserwatorium Edukacji wylicza:
Włodzisław Kuzitowicz
Obserwatorium Edukacji

Z prostego podzielenia liczby 1840 wynika, że w każdej z projektowanych 16 grup tematycznych będzie – średnio – po 115 osób. Przyjmując, że każdy z nich dostałby TYLKO 5 minut na przedstawienie swego stanowiska, musiałoby to zająć 575 minut, czyli 9 godzin i 35 minut! A gdzie możliwość odniesienia się do wypowiedzi innych uczestników tej „dyskusji”? A kiedy dyskutować nad „dokumentem końcowym”? Już tylko ta prosta symulacja ukazuje absurdalność tego projektu.

Ostatnim etapem planu jest ogólnopolska debata, która odbędzie się 27 czerwca w Toruniu. MEN ma wtedy podsumować wyniki debat regionalnych i ustaleń zespołów.


Nie podpiszemy się pod tym
Najlepszym podsumowaniem, sposobu w jaki Ministerstwo korzysta z zasobów grona ekspertów, są słowa Magdaleny Milczewskiej i Wiktorii Kowalskiej, które nie chcą, żeby wypracowane podczas „konsultacji” zmiany, podpisane zostały ich nazwiskiem:
Magdalena Milczewska, Wiktoria Kowalska
przedstawicielki fundacji Przestrzeń dla Edukacji

Nie zgadzamy się, żeby naszymi nazwiskami podpisano przedstawione dziś zmiany, które wejdą od września do szkół i przedszkoli. Oczekujemy prawdziwych, profesjonalnie przygotowanych i rzetelnie przeprowadzonych konsultacji. Nie wyrażamy zgody na marnowanie potencjału drzemiącego w ekspertach powołanych do udziału w debatach. Chcemy rozmawiać o przyszłości polskiej szkoły, o jej celach i wizji absolwenta przedszkola i szkoły.

Niestety, wygląda na to, że o merytorycznej dyskusji w kwestii edukacji możemy sobie jedynie pomarzyć. A przecież Beata Szydło zapowiadała, że to nadzwyczajna sytuacja, że obecny rząd tak bardzo bierze sobie do serca opinie obywateli.

Źródła: przestrzendlaedukacji.wordpress.com, obserwatoriumedukacji.pl, wyborcza.pl
Trwa ładowanie komentarzy...