Grupa naTemat

Rodzinom brakuje tylko jednego... CZASU. Minął miesiąc od naszego ostatniego wspólnego spaceru

Prawo autorskie: kannaa123rf / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: kannaa123rf / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jest niedziela. Nareszcie wyszło słońce. Jakby się tak przez chwilę zastanowić, to chyba z miesiąc się dobrze ukrywało. A jeśli gdzieś tam w ciągu dnia na chwilę wyjrzało, to nie było mi dane ani go widzieć, ani poczuć. Od poniedziałku do piątku praca - dom. Wyjeżdżam - szaro, wracam - ciemno. A od kilku tygodni weekendy jakieś takie wilgotne, deszczowe, pochmurne... Ale czy ma to jakieś znaczenie? Jak to niektórzy mówią "nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani" albo, że wystarczy "CHCIEĆ"... i żadna pogoda ci nie straszna. No i nie mogę się nie zgodzić. Ale prócz pogody, jeszcze są inne czynniki, które uniemożliwiają nawet owe"CHCENIE". Ile razy chcieliśmy wyjść, mieliśmy plan: coś zobaczyć, dzieciom pokazać, spędzić czas we czworo. Poza naszymi czterema ścianami, na powietrzu, aktywnie...


Tej niedzieli się udało. Byliśmy razem. Spacer, plac zabaw -do momentu aż wszyscy zmarzliśmy, to potem cukiernia z salą zabaw. Dzieci przeszczęśliwe, my także. Starszy potrafi już wejść na ściankę wspinaczkową, a młodsza pierwszy raz usiadła na huśtawce! Ale się cieszyła! Jak dla mnie... dużo wzruszeń. Ktoś mógłby powiedzieć: Ale o co chodzi? Przecież to nic takiego. Ot, zwykła czynność, taka naturalna dla rodziny: spacer lody i te sprawy. Dotarło to mnie w cukierni. To, że minęły trzy a może i cztery tygodnie od naszej ostatniej wspólnej wyprawy. W pełnym składzie, wszyscy razem. No więc, czy to takie normalne, zwykłe i codzienne? Otóż nie! Niestety.

Jak wygląda weekend? Jedno albo drugie pada ze zmęczenie. To, które ma więcej siły, trochę więcej na siebie bierze, ale jak to mierzyć? dlatego czasami pojawiają się zgrzyty. Zdarza się, że jedno albo drugie jest w pracy. Wtedy dzieci spędzają miło czas, są place zabaw, lody, wypad do znajomych, godziny układania wspólnie lego, dobra bajka razem też nie jest zła - jednak w okrojonym składzie, bez mamy, albo taty. A jak wszyscy są razem? Ledwo się widzimy przykryci stertą zabawek, śmieci, kurzu itp. itd... No i trzeba się za to zabrać. O dziwo, dzieciom podoba się wspólne sprzątanie. Ciekawe jak długo... One nie widzą w tym nic strasznego. Nie wydają się myśleć, że powinniśmy robić teraz coś innego zamiast latać ze ścierkami i odkurzaczem. Tylko, że ja mam wyrzuty...

A w tygodniu? Spotkanie domowników rozpoczyna się tuż przed porą kąpieli, często w towarzystwie jednego rodzica (na wiele plusów ten aspekt, pracy do późnych godzin nocnych, należy niewątpliwie do minusów wolnego zawodu). "O której będziesz" - pyta czasami jedno z nas - "Nie wiem jeszcze, postaram się jak najszybciej", albo "jak tylko skończę" to czy tamto... odpowiada drugie. Tu nic nie zaplanujesz, wszystko może się zmienić w ciągu 24 godzin. Ale tak to jest, czy to przy własnej działalności, czy z własną firmą, czy w wolnym zawodzie.
Wspólne zakupy? To nie obowiązek, a radocha. Przynajmniej dla mnie. Na co dzień wybieram internet. Produkty spożywcze, kosmetyczne, a ostatnio nawet... dziecięce buty. Będą za małe? To się odeśle. Wybieram z konieczności, bo wolę szybciej być w domu z rodziną, a nie sama wałęsać się między sklepowymi półkami. Ale lubię te wyprawy, kiedy wspólnie decydujemy jaką lampkę chcemy do pokoju, a syn sam może wybrać sobie pościel, i przetestować wszystkie krzesła i kanapy z ekspozycji. A i zjemy wspólnie, bez pośpiechu...

Mam wrażenie, że cały świat się temu sprzeciwia, temu, żebyśmy mogli częściej być razem. Dochodzą jeszcze wyjazdy służbowe, albo zwykła potrzeba pójścia do kosmetyczki, dentysty, fryzjera, okulisty, banku, weterynarza, na pocztę... Codziennie jest masa spraw do załatwienia. Czas jaki spędzamy z bliskimi, jest coraz bardziej nam skracany. Jakbyśmy byli z niego okradani, a doba nie robi się coraz dłuższa. Widzę, że z każdym rokiem ludzie pracują coraz więcej i więcej, coraz dłużej i dłużej, i coraz dalej. A ile to czasu, cennych minut z naszego życia? "Niektórzy mają gorzej" - powiecie. Ale ja nie chcę porównań. Jedni lepiej, drudzy gorzej, inni w sam raz... Każdy dąży do tego, żeby jemu, jego bliskim było najlepiej. Muszę przestać planować, zakładać jak być powinno, to rozczarowań nie będzie. Ale to trudne.
Cieszy mnie wiosna. Mogłaby już nadejść. Dzień będzie dłuższy, to pomysłów i możliwości, chociażby na wspólną godzinkę w ciepły wieczór, będzie więcej. Tak sądzę.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WychowanieRodzina
Skomentuj