Grupa naTemat

Dzieci obraziły Prezydenta. Co im grozi za wulgarny napis na drzwiach szkolnej toalety?

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/school-toilet-toilet-wc-men-s-bad-209049/]timbo[/url] / [url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / timbo / CC0 Public Domain
Zwyczajna szkoła podstawowa, nauczyciele, uczniowie, mniejsze lub większe problemy, wiadomo, jak to z dzieciakami, jednak pewnego dnia dzieje się rzecz, która sprawia, że o szkole zaczyna mówić cała Polska.

Dziennikarze proszą o wypowiedź dyrektora, psychologów a nawet wiceministra edukacji. Pewnego dnia, któryś z uczniów pisze na drzwiach damskiej toalety: „Andrzej Du*a”, a wokół opolskiej podstawówki rozpętuje się medialny szum. Trzeba zaznaczyć, że jest to „Andrzej Du*a” po trzykroć, bo choć pracownicy szkoły uparcie zmywają napis, ten wraca jak bumerang i straszy.


Straszny Andrzej
Kogo straszy Andrzej D.? Przede wszystkim grono pedagogiczne, które tłumaczy dzieciom, że gdyby do szkoły przyjechała inspekcja, mogłaby wysnuć niepokojący wniosek, że szkole nie jest po drodze z nową władzą. A z władzą nikt zadzierać nie chce, szczególnie w tak infantylny sposób. Nie ma rady, trzeba znaleźć sprawcę!
Szkoła rozpoczyna prawdziwe śledztwo. Nauczyciele zabierają uczniom zeszyty i porównują ich charakter pisma z obraźliwym napisem. Samozwańczy grafologowie ponoszą klęskę, nie udaje im się odkryć sprawcy, trzeba więc podjąć bardziej bezpośrednie środki. Dzieci grupkami wzywane są do dyrekcji, jednak znów fiasko. Sprawcy, jak nie było, tak nie ma, a napis straszy politycznymi konsekwencjami. Straszył, bo na ten moment znów udało się go usunąć.

Tożsamość Andrzeja
Najwięcej wątpliwości budzi tożsamość Andrzeja D. Czy gdyby na drzwiach znalazł się napis „Kasia Du*a” albo „Przemek Du*a” to o szkolnym problemie rozpisywałyby się największe polskie dzienniki? Prawdopodobnie nie. Wicedyrektor szkoły, Klaudia Tomczyk, tłumaczy, że początkowo grono pedagogiczne nie dopatrywało się w sprawie podtekstu politycznego, jednak interpretację tą podrzuciły nauczycielom dzieci.
Klaudia Tomczyk
wicedyrektor szkoły

Nie wiem, czy akurat doszły do takich wniosków same, czy ktoś im to zasugerował. Można mówić, że to dopiero szósta klasa, ale nazwiska głównych polityków w kraju już im się o uszy obijają. Mam jednak nadzieję, że nie chodziło tu o obrazę naszego prezydenta. Ostatecznie, proszę panią, nie jednemu psu na imię Burek.

Niezmiernie zabawne jest to, jaką panikę wzbudza sam pomysł, że napis mógłby dotyczyć prezydenta. Wszyscy, wypowiadający się w mediach, podchodzą do sprawy bardzo delikatnie i dyplomatycznie, sugerują, zaprzeczają i mają ogromną nadzieję, że to jednak nie o prezydenta chodzi. Zapytany o podejrzenia w sprawie tożsamości toaletowego Andrzeja, Sławomir Kłosowski, europoseł PiS, były wiceministr edukacji, mówi:
Sławomir Kłosowski

W pierwszej chwili nie, dopiero po czasie. Wolałbym jednak, by dyrekcja potraktowała sprawę jako przypadkowy napis.

Nie umiem zrozumieć, dlaczego w ogóle zabiera w tej sprawie głos. Jest posłem, a nie uczniem tej szkoły. Wyobrażacie sobie, że mógłby odpowiedzieć: „Podejrzewam, że chodzi o Andrzeja z klasy Vc. Napis był na drzwiach toalety damskiej, a jak wiadomo, Andrzej słynie z tego, że łamie serca dziewczynkom z klas szóstych.”? W tym wypadku, mogłaby to być równie prawdopodobna odpowiedź.

Zostawcie szkołę
Jak świat światem na szkolnych drzwiach, ławkach i ścianach pojawiały się niecenzuralne napisy. Może nie jest to zbytnio poprawne ani estetyczne, ale wiek dojrzewania rządzi się swoimi prawami. Sam Piłsudski mówił: „Kto nie był buntownikiem za młodu ten będzie świnią na starość.”. Dajmy młodzieży się wyszumieć, zostawmy szkolne problemy szkole i nie drżyjmy ze strachu na myśl o tym, że ten napis mógł dotyczyć prezydenta. Powiedzmy to głośno: mógł. Może i nawet dotyczył, tylko co z tego? To tylko napis dwunastolatka na drzwiach szkolnej toalety, taki sam jak wiele innych.

Źródło: nto.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka
Skomentuj