Grupa naTemat

Rodzice, uwierzcie w swoje dzieci! „Mamo, idę do szkoły, nie będę z dzidziusiami siedział w przedszkolu”

Photo credit: Ania i Artur Nowaccy via Foter.com / CC BY-SA
Photo credit: Ania i Artur Nowaccy via Foter.com / CC BY-SA
Witam,
Jestem mamą sześciolatka, który od września chodzi do pierwszej klasy. Przyznaję – kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym, że moje dziecko będzie musiało iść do szkoły, bez możliwości wyboru – byłam przerażona. Ale nie pobiegłam czym prędzej do psychologa (sama nim jestem) po odroczenie obowiązku szkolnego, tylko na spokojnie zaczęłam wszystko rozważać.


Po pierwsze, pani z przedszkola – powiedziała, że uważa moje dziecko za gotowe do nauki
I tutaj muszę wspomnieć, że nie uczyła ona dzieci czytać ani pisać, mój synek wszystkiego uczył się dopiero w klasie, a teraz, na początku marca, już płynnie czyta i pisze. Potem porozmawiałam z nim, najbardziej zainteresowanym – synkiem. Nie mówiłam, że szkoła to kierat, nie straszyłam nauką do nocy, nie mówiłam „teraz to koniec z zabawą”. Opowiedziałam mu o szkole jako o miejscu, gdzie pozna nowych przyjaciół, gdzie nauczy się wielu ciekawych rzeczy, gdzie będzie wielka sala gimnastyczna do biegania i robienia fikołków.

„Mamo, ja już idę do szkoły, nie będę z dzidziusiami siedział w przedszkolu”
Pojechaliśmy na dni otwarte, zajrzeliśmy razem w każdy kąt, poznaliśmy panie i dyrektora. I co się stało? Moje dziecko nie mogło się doczekać rozpoczęcia roku! Całe wakacje wszystkim opowiadał, że on jest już taki duży, że idzie do szkoły. Nie chciał już w wakacje chodzić do przedszkola, mimo że była taka możliwość i przecież byli tam też jego koledzy. Naturalnie wytłumaczył mi, że przecież „mamo, ja już idę do szkoły, nie będę z dzidziusiami siedział w przedszkolu”.

Może to też kwestia pani, która jest ich wychowawczynią – dużo śpiewają, bawią się, wychodzą na dwór, ale jednocześnie mają sprawdziany i codzienną pracę domową. Adaś nie protestuje, robi lekcje na świetlicy, a potem bawi się z kolegami i wręcz jest niezadowolony, kiedy za wcześnie się po niego przychodzi! Jestem z niego dumna i uważam, że zdecydowana większość sześciolatków odnajdzie się w szkole. Pewnie, że są wyjątki, ale to już kwestie, które powinny być indywidualnie rozwiązywane. Teraz powiedziałam mu, że gdyby w tym roku miał iść do szkoły, to musiałby zostać rok dłużej w przedszkolu, powiedział „Matko, jakie ja miałem szczęście, że mogłem pójść normalnie” – to jest dla niego normalnie!

Mam jeszcze młodszego synka, z rocznika 2012 i teraz wiem, że poślę go jako sześciolatka, nawet jeśli będę musiała załatwiać mu specjalne pozwolenia, bo wiem, że da sobie radę.

Rodzice, uwierzcie w swoje dzieci.

Artykuł jest częścią akcji społecznej #mądrydzieciak zainicjowanej przez serwis Mama:Du. Postanowiliśmy walczyć z krzywdzącymi sześciolatki przekonaniami. Zamierzamy rozprawić się z największymi mitami dotyczącymi niedostatecznego poziomu rozwoju dzieci w tym wieku, niedostosowania szkół i programu nauczania. Zapraszamy do śledzenia innych naszych artykułów z tej serii!


POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MĄDRY DZIECIAK
Skomentuj