Grupa naTemat

Miał 3 tygodnie, gdy jego rodzice usłyszeli "on nie przeżyje". Jego życie kosztuje miliony dolarów

Fot. Archiwum rodzinne
Fot. Archiwum rodzinne
Kwota, która jest potrzebna, żeby uratować Emilowi życie jest zawrotna, czasu jest coraz mniej, ale zarówno chłopiec, jak i jego rodzina się nie poddają. Każdego dnia walczą o to, żeby Emil miał szansę przeżyć kolejne dni, miesiące, lata. Możecie pomóc im w tej walce. Poznajcie historię, tego niezwykle dzielnego chłopca i jego rodziny.

„Nie przeżyje”
Emil jest jednym z dwóch synów pani Kasi Koryczan, jego brat bliźniak, Borys urodził się zdrowy, natomiast Emilowi lekarze nie dawali szans nawet na wyjście ze szpitala. W 30 tygodniu ciąży okazało się, że chłopiec urodzi się z wadą serca. Rodzice pocieszali się, że w obecnych czasach wady się operuje, mieli nadzieję, że możliwie szybko uda się ją skorygować. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna, wada serca, którą posiada Emil jest tak skomplikowana, że nikt z lekarzy nie podjął się operowania.

W trzecim tygodniu życia, kiedy chłopiec leżał w inkubatorze z podejrzeniem sepsy, jego rodzice usłyszeli od lekarzy wyrok: „Nie przeżyje”. Zdecydowali się na szybki chrzest. Emil przeżył, to była pierwsza walka, którą wygrał. Przed nim było ich jeszcze mnóstwo. Kolejną stoczył w wieku czterech miesięcy, podczas pobierania krwi, jego serce przestało bić. Miał ogromne szczęście, że znajdował się wtedy w szpitalu, reanimacja się udała, a Emil trafił na stół operacyjny.

Wada serca
Wada serca, którą ma Emil fachowo nazywa się tetralogią Fallota z zarośnięciem zastawki tętnicy płucnej oraz połączeniami systemowo- płucnymi. Największym problemem jest skrajna hipoplazja tętnic płucnych oraz kiepski stan kolaterali, które są pozwężane oraz skręcone. Na czym to polega? Zwężenia tętnic płucnych sprawiają, że organizm chłopca jest permanentnie niedotleniony. Pierwszą operację cewnikowania serca i implantacji stentów poszerzających tętnice miał on w wieku 4 miesięcy. Operacja ta pomaga Emilowi na pół roku-rok, ponieważ chłopiec wciąż rośnie, a naczynka płucne nie, dlatego trzeba je sztucznie poszerzać. Przed każdą operacją, lekarze uprzedzają rodziców, że ich syn ma 50 proc. szans na przeżycie. Do tej pory, wciąż był w tej „szczęśliwej połowie”.
Operacja ratująca życie

Rodzina Emila uparcie szukała lekarza, który podejmie się przeprowadzenia skomplikowanej operacji, która daje szansę na uratowanie życia Emila. Spotkała się z odmową zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii i Włoszech. Nadzieja przyszła ze Stanów Zjednoczonych. Prof. Hanley ze Stanford Children’s Hospital po wcześniejszych odmowach (1,5 i 3 lata temu) postanowił podjąć wyzwanie i zoperować chłopca. Okazało się, że znajduje się on w dobrym okresie do przeprowadzenia operacji, która daje szansę na skorygowanie jego wady serca i uratowanie mu życia.

Koszt operacji jest ogromny. Sam pierwszy etap (możliwe, że będą potrzebne trzy) został wyceniony na 1,3-1,7 miliona dolarów. Do tego dochodzą koszty dodatkowych badań oraz przelotu i pobytu rodziny w Stanach. Mama Emila starała się poruszyć niebo i ziemię, żeby zdobyć potrzebne pieniądze, pisała do prezesa NFZ, konsultanta wojewódzkiego, Ministra Zdrowia, niestety bezskutecznie. Jedynym wyjściem i zarazem nadzieją było poproszenie o pomoc innych ludzi.
Katarzyna Koryczn
mama Emila

Nadzieja dla Emila ma mocne korzenie – w sercach jego rodziców. Ma też 7-cyfrową cenę, której zwykły człowiek nie jest w stanie zdobyć przez całe swoje życie. A nie mamy całego życia – mamy kilka miesięcy, żeby wysłać Emila na operację. Nie będą czekać na niego wiecznie, teraz operacja jest możliwa, bo naczynia w jednym miejscu odrobinę podrosły, jednak w każdej chwili jego serce może dalej nie wytrzymać, może po prostu przestać bić. To jest dla nas najgorsze. Emil śmieje się, bawi, a tak naprawdę za 10 minut może nie żyć. Nie możemy stracić czujności, od pierwszego dnia żyjemy z echem słów kolejnych lekarzy: “on nie przeżyje”. Ale żyje, walczy, a teraz ma szansę, na którą czekaliśmy 4 lata, która może się nie powtórzyć. Tylu lekarzy nam odmówiło ze względu na zbyt duże ryzyko, wierzymy, że wy nam nie odmówicie i pomożecie zebrać pieniądze, bez których nie uratujemy naszego synka.

Deadline czyli linia śmierci
Operacja Emila miała odbyć się w czerwcu, niestety rodzinie nie udało się zebrać odpowiedniej kwoty, żeby wpłacić depozyt. Ostatnią nadzieją jest drugi termin operacji- wrzesień, żeby do niej doszło rodzina do 31 marca 2016r. musi zebrać pieniądze na depozyt. Jak widzicie, czasu jest naprawdę mało, a kolejne terminy operacji mogą okazać się już nieosiągalne. Chłopiec rośnie, a poziom tlenu w jego krwi wciąż spada. Nie wiadomo, jak długo uda się go utrzymywać na poziomie, który pozwala Emilowi żyć. Do tej pory, rodzicom udało się zdobyć 25% potrzebnej kwoty. Wciąż nie tracą nadziei.

Drodzy Czytelnicy, możecie pomóc rodzinie Emila w zebraniu kwoty na operację!

Główna zbiórka prowadzona jest na portalu siepomaga.pl/emil

Możecie przeznaczyć też 1% podatku albo wpłacić kwotę na pokrycie kosztów około-operacyjnych (podróż, pobyt w USA, badania przed operacją i w okresie rekonwalescencji) dokonując wpłaty na konto:

Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”
Bank BZ WBK 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytułem: “411 pomoc w leczeniu Emila Koryczan”
wpłaty zagraniczne: PL31109028350000000121731374
swift code: WBKPPLPP

Aby przekazać 1% podatku dla Emila:
należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243
oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “411 pomoc dla Emila Koryczan”

Więcej informacji o chłopcu znajdziecie na założonej przez jego rodzinę stronie www.emilkoryczan.pl oraz na Facebooku.

Liczymy na Waszą pomoc!

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
OpiekaLekarstwaZdrowie
Skomentuj