Grupa naTemat

Za mamusię, za tatusia, a on i tak nie zje. 7 metod, które NIE działają na niejadka

Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/slightlyeverything/6975859184/]kate hiscock[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC[/url]
Fot. Flickr / kate hiscock / CC
Za każdym razem, kiedy zasiadacie do posiłku, przekazujesz dziecku wiedzę na temat tego co, gdzie, kiedy jak, dlaczego i w jakiej ilości powinno zjeść. Czy uczysz malca prawidłowo? Jeśli zjada wszystko jak trzeba, to pewnie tak. Jeśli jednak jest niejadkiem, odpowiedź brzmi nie. Okazuje się, że występuje rozbieżność w tym, czego chcesz nauczyć dziecko a tym, jakie wnioski ono z twoich lekcji wyciąga.

”Jeszcze jedna łyżeczka”, „za mamusię, za tatusia i za babcie” – znacie to, prawda? To jest najlepszy i chyba najbardziej popularny przykład na wspomnianą wyżej rozbieżność. Myślisz, że jak „wmusisz” w dziecko jeszcze dwie łyżeczki groszku, to zrozumie jak ważne jest jedzenie warzyw? Błąd. Co tak na prawdę przekazujemy dzieciom w ten sposób? Że musi jeść warzywa nawet wtedy, kiedy nie ma na nie ochoty, lub – co gorsza – jeśli mu nie smakują. Bo przecież mama wie lepiej czego chce i czego potrzebuje. Musi więc dostosować się do jej wytycznych a nie własnego organizmu. Deser? Przecież jest już najedzony. Czy to oznacza, że ma opychać się czymś przyjemnym, kiedy już nie ma na to miejsca?

Coś w tym jest, prawda? Niestety bardzo często zapominamy o tym, że dziecko potrafi ocenić, czy coś mu smakuje, czy nie oraz czy jest najedzone. I o tym, że smaki mu się zmieniają. Rodzice często narzekają, że dzieci nie chcą jeść obiadów, albo jedzą ”tyle, co kot napłakał”, ale to od lekcji, jakie dajemy maluchom w domu zależy, jakie nawyki żywieniowe będą miały.

Oto kilka sytuacji, w których uczymy dziecko, żeby NIE jadło obiadu. Kiedy ty…

… podjadasz krakersy, orzeszki, kawałki sera. Pozwalasz mu na to samo.
LEKCJA 1 Skoro mama może podjadać, to ja również. A skoro można najeść się przekąskami, to znaczy, że obiad wcale nie jest taki ważny. Ważne jest to, żeby zapełnić brzuszek, a przecież to samo mogę zrobić przekąskami. Zwłaszcza, że można je jeść bawiąc się jednocześnie.

… pozwalasz dziecku dużo pić. Nie tylko podczas posiłku, ale również przed.
LEKCJA 2 Rodzice cieszą się, gdy dużo piję. Wiem, że organizm potrzebuje płynów. A jeśli wypiję mleko, kakao albo koktajl, to będę pełen. I nie muszę jeść obiadu – zresztą w brzuszku i tak nie mam już miejsca.

… przygotowujesz naprędce ulubione danie dziecka (np. naleśniki), kiedy nie chce jeść tego, co przyrządziłaś danego dnia.
LEKCJA 3 Dostaję to czego chcę, więc dlaczego mam jeść brokuły, za którymi nie przepadam. Wystarczy, że zacznę się nimi bawić na talerzu, a mama na pewno przygotuje mi ukochane naleśniki z truskawkami. Czasem to trwa nieco dłużej, ale warto poczekać by zjeść to, co lubię.
… podsuwasz dziecku przekąski po obiedzie, bo martwisz się, że się nie najadło. Albo że wstanie głodne w nocy.
LEKCJA 4 Po co mam jeść obiad, skoro aż do wieczora mama będzie podsuwała mi pyszne przekąski. Wystarczy tylko, że zasygnalizuję choćby mały głód. Skoro rodzice ciągle się martwią o to, żebym nie był głodny to może ja też powinienem. Na wszelki wypadek coś zjem.

… negocjujesz z dzieckiem i stawiasz mu warunki. Spędzacie resztę posiłku na słynnym odliczaniu, o którym już była mowa. Za mamusię, za tatusia, za pieska…
LEKCJA 5 Rodzice lepiej niż ja wiedzą, ile jeszcze jestem w stanie zjeść. I nie dotrzymują słowa – miały być dwie łyżeczki a jem już siódmą.

… tłumaczysz, że musi coś zjeść, bo to zdrowe. Jeśli chce rosnąć duże i silne to nie ma wyboru. Inne dzieci na pewno jedzą więcej warzyw.
LEKCJA 6 Wiem, że nie chcę tego zjeść. Nie mam zaufania to tego, co jest zielone. Zdrowe –no może, ale dlaczego rodzice nigdy nie zaznaczą, że to jest pyszne? Okazuje się, że tylko to, co niezdrowe jest smaczne.

… zmuszasz dziecko do siedzenia przy stole, bo przecież jest czas posiłku. Nawet jeśli odmawia jedzenia. A w pokoju obok dzieje się coś bardzo, bardzo ważnego.
LEKCJA 7 Im szybciej przekonam rodziców, że nie jestem głodny tym szybciej wrócę do zabawy. Oderwali mnie od tego, co było naprawdę istotne.

Sporo w tym prawdy, ale rozwiązań (w dodatku bardzo prostych) jest kilka. Chcesz, żeby dziecko zaczęło jeść? Spróbuj spojrzeć na świat jego oczami. I sformułuj odpowiedni przekaz.

1. Wyznacz pory na jedzenie – niech to będą określone godziny (przedziały godzin) w których jedzenie jest dostępne, a w których podjadać nie wolno.
2. Serwuj dziecku mniejsze porcje – niech samo da ci znać, czy życzy sobie dokładkę, czy jest najedzone.
3. Przemyśl kwestię deserów. Niech to będzie mała porcja, nie od razu po biedzie. Może warto rozważyć serwowanie ich co drugi dzień?
4. Miej pewność, że podczas posiłku jest przynajmniej jedna rzecz, którą dziecko zje. Możesz wówczas tego oczekiwać, przy okazji licząc na to, że spróbuje czegoś nowego. Maluch przepada za kalafiorem? Ugotuj dodatkowo brokuł i daj mu wybór.
5. Niech wieczorna przekąska lub lekka kolacja będą zwyczajem. Nie przybiegaj z jedzeniem za każdym razem, gdy maluch tylko wspomni, że coś by zjadł.
6. Jeśli chcesz, by malec spróbował czegoś nowego, przygotuj go na to. Wspólnie kupcie nowe warzywo w sklepie przeczytajcie o nim co nieco w książkach. Dowiedzcie się wspólnie dlaczego jest zdrowe, jakich składników dostarcza naszemu organizmowi, a następnie spróbujcie go razem.
7. Sprawcie, by posiłki były przyjemne. Niech nie kojarzą się tylko z namawianiem, proszeniem, przekonywaniem i innymi formami przymuszania do jedzenia.

Źródło: psychologytoday.com

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
JedzenieWychowanie
Skomentuj