Grupa naTemat

Bóg też jest kobietą! Dlaczego kościół nie pozwala mojej córce zostać ministrantką?

Prawo autorskie: daniilantiq / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: daniilantiq / 123RF Zdjęcie Seryjne
"Kościół upiera się, że nie można dopuszczać kobiet do kapłaństwa, ale może chociaż zgodziłby się na to, aby dziewczynki służyły do mszy na równi z chłopcami? Moja młodsza siostra marzy o tym, ale gdy spytała o to na lekcji religii to katechetka ją zrugała, że to tylko dla chłopców. Dlaczego?"- pisze forumowiczka AleBaba.

"Mója córka od zawsze chciała być ministrantką. Tak jaj jej starszy brat. Kiedy po mszy spytałyśmy o to księdza powiedział, że nie ma takiej możliwości, że jest to zadanie dla chłopców, a moja córka, jeśli chce, może dołączyć do kościelnej scholi." - pisze rozgoryczona mama.

Jak się okazuje, coraz więcej rodziców zadaje sobie to pytanie. Niektórym przyzwyczajonym do tradycji polskiego kościoła, zupełnie to nie przeszkadza, ale coraz liczniejsza grupa zaczyna dostrzegać tu pewną niesprawiedliwość. Otaczający nas świat zmienił się diametralnie na przestrzeni wieków. Zacierają się granice i sztywne podziały ze względu na płeć.

Naczelni kapłani kościoła katolickiego często argumentują swój sprzeciw odwołując się do Pisma Świętego. W odpowiedzi na to pojawiła się pewna grupa kobiet teolożek, która
doszła do wniosku, że religia sama w sobie nie jest i nie musi być patriarchalna. Powodem takiego stanu teraz, jest wpływ różnych kultur w dziejach historii, przez co umacnia się podrzędność kobiety w sferze organizacji, nauki i myśli Kościoła.

Analizując Pismo Święte odkryły, że w poprzednich wiekach to kultura była niechętna kobietom a nie chrześcijaństwo. Za podstawę swoich wniosków uznały zbadanie wszelkich antykobiecych wątków obecnych w tradycji chrześcijańskiej, by znaleźć, wydobyć i ujawnić dowody na to, jak wielką rolę kobiety odegrały w historii Kościoła[/b]. Według nich ani Bóg, ani Jezus nie wskazują w żaden sposób, jakoby kobieta powinna być z „natury” podporządkowana.

Jasne, że jedni z pierwszych "wielkich" kościoła mieli inne zdanie (niektórzy uważają tak to dziś!). Św. Augustyn mówił, że kobieta musi podlegać mężczyźnie z uwagi na swoją cielesność. To mężczyzna przekazuje życie, swoje nasienie, a kobieta jest ziemią, na której ono wyrasta. Oboje mają sobie pomagać, ale kobieta wyłącznie poprzez rodzenie dzieci. Św. Tomasz, uznając kobietę za słabszą, mniej rozumną, prawo do bycia na podobieństwo i obraz boski, przyznał mężczyźnie.

Co mówi Biblia?
Jedna z polskich teolożek, Elżbieta Adamiak, zainteresowała się opisami w Księdze Rodzaju mówiącymi o powstaniu świata. W tradycji jahwistycznej Bóg jest ogrodnikiem, który lepi człowieka z ziemi. Nie chce, żeby ten był sam, więc zamierza „uczynić mu pomoc” i stworzyć jego odpowiednik. I tak powstaje kobieta. Dopiero stworzenie jej (po hebrajsku iszsza) spowodowało podział płci na żeńską i męską (mężczyzna- isz). Wcześniej mowa była wyłącznie o człowieku.

Również kwestia grzechu pierworodnego nie dotyczy tylko kobiety. Nie jest tak, jak się przyjęło uważać, że to ona jest za niego odpowiedzialna. Nawet Jan Paweł II, w Mulieris Dignitatem, 9, pisał: „Nie ulega(…) wątpliwości, iż - niezależnie od (…) „rozdziału ról” w biblijnym opisie – ów pierwszy grzech, jest grzechem człowieka, którego Bóg stworzył mężczyzną i niewiastą”

Najciekawsze jest to, że w Starym Testamencie Bóg przedstawia się jako Matka i Oblubieniec. Natomiast Izrael jest jednocześnie Synem i Oblubienicą. Oznacza to, że Bóg jest ponad kategoriami różnic płciowych, a symbole, które odnoszą się do kobiet i mężczyzn, mogą go wyrażać jednocześnie.

Ponadto w historii Izraela kobiety wydają się nie być całkowicie bierne, niekiedy nawet bywają przebiegłe, są bardziej aktywne w działaniach. Najbardziej ciekawą i zaskakującą postacią Starego Testamentu wydaje się być Debora, niezależna, samodzielna, jedyna kobieta wśród 12 sędziów Izraela. Staje ona „na czele” wojsk izraelskich w walce z legionem Sisery. Przestraszonym, słabym Izraelem dowodzi bowiem Barak, który mówi do Debory: „Jeśli ty pójdziesz ze mną, pójdę i ja. Ale jeżeli ty nie pójdziesz ze mną, nie pójdę i ja” (Sdz 4,8)”

Debora prowadzi i wygrywa bitwę. Fakt bycia sędzią był wówczas równoznaczny z byciem głoszącym Słowo Boże. Debora jest prorokinią, która mówi w imieniu Jahwe, prócz niej nazwano tak tylko Samuela.

Zadziwiające mogą wydawać się wnioski kobiet, teolożek. Mnie również wprowadziły niekiedy w osłupienie. Te nieznane wielu ludziom interpretacje, są niezwykle różne od tych powszechnie przyjętych, które słyszymy z ambony. Z kolei historia Marii Magdaleny, jest przykładem dla tych teolożek, które nie zgadzają się ze współcześnie marginalizowaną rolą kobiety we wspólnocie kościoła.

Jak jest?
Ustanowione prawo kościelne oficjalnie dopuszcza kobiety do sprawowania władzy w zakresie teologiczno-duszpasterskiej. Mogą być sędzinami diecezjalnymi, jak i członkiniami ekonomicznych rad kościoła. Dopuszczone jest wysyłanie kobiet na zagraniczne misje, a także, oficjalne pełnienie funkcji ministranta podczas mszy. W praktyce nie jest to respektowane, gdyż większą siłę mają przyjęte od pokoleń stereotypy.
Znacznie trudniejsza jest kwestia udostępnienia kobietom możliwości przyjęcia święceń kapłańskich. Kościół protestancki czy starokatolicki ma za sobą już dyskusję na ten temat, w katolickim sprawa wciąż się toczy. Trzy czwarte spośród tych, którzy wybrali życie konsekrowane, to kobiety, których zasługi są w cieniu, a większość ich funkcji sprowadza się do obowiązków „domowej gospodyni”. Pismo Święte ewidentnie nie zabrania kobiecie bycia kapłanką. Jednak wciąż uznaje się, że Jezus był mężczyzną i do grona swoich 12 apostołów wybrał tylko mężczyzn.

W Polskim kościele debata trwa. Jednak głównie między najwyższymi w hierarchii... mężczyznami. Wydają się oni nie brać pod uwagę tego, że: „Słowo Kościoła jest niepełne, jeśli głoszone jest tylko przez przedstawicieli jednej płci. I powinno to dotyczyć wszystkich poziomów nauczania w Kościele”- pisze Elżbieta Adamiak.

Z drugiej strony, nie ma za wiele chętnych katoliczek do aktywnej dyskusji i wyrażenia swojej dezaprobaty na obecną sytuację. Nawet jeśli przyjmiemy, iż równość płci zapisana jest w Biblii, to w instytucji kościoła polskiego nie jest to respektowane. Widać to przede wszystkim w katolickiej antropologii, w której w ogóle nie ma antropologii ludzi. Jest natomiast antropologia człowieka i kobiety, ale podważająca jej człowieczeństwo.

Drogie mamy, walczcie i uświadamiajcie swoich proboszczów
Kiedyś kobiety nie miały możliwości by interpretować księgi, jeśli w ogóle mogły nauczyć się czytać. Edukacja zarezerwowana była dla mężczyzn i większość pism to oni analizowali. I nie ma co się oszukiwać, często interpretowali tak, jak uważali za wygodne. Czy w końcu się to zmieni? To się już dzieje, ale jeszcze nie u nas. Forumowicz pisze: "Bywam często w Niemczech. Tam większość ministrantów to dziewczynki. Mało tego, ostatnio byłem zaproszony na otwarcie, po remoncie, Katedry w Akwizgranie. Masa dziewczynek w komżach! A komunię św. otrzymałem, na dłoń od kobiety, nie wychodząc z ławki".

Na podstawie: Elżbieta Adamiak "Milcząca obecność", Elżbieta Adamiak "Kobiety w biblii".

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReligiaKobieta
Skomentuj