Grupa naTemat

Po latach zjawia się mężczyzna, dla którego wszystko rzucam. Przez 18 lat robiłam wszystko, bo „tak trzeba”

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/para-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-czu%C5%82o%C5%9B%C4%87-zakochani-168191/]takazart[/url]/[url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / takazart/CC0 Public Domain
Miała 23 lata, głowę pełną pomysłów, jeszcze więcej planów i JEGO. Razem zawsze i na zawsze. Tak chcieli. Przeszkody? Cała masa. Ale razem mogą więcej.


Pierwsze 3 lata to bajka. I motyle w brzuchu i kołatanie serca i przyśpieszony puls, gdy znów mogli być blisko. Ot, takie życie szczęśliwych ludzi. Ludzi, którzy powoli budują swój wspólny świat i pewnym krokiem wkraczają w dorosłość.

Dziś, 18 lat później jest ONA i jest ON. Znowu próbują budować swój świat.
-Mogliśmy wszystko. 18 lat temu nie liczyło się nic. Byliśmy tylko my. Chcieliśmy pracować i jeszcze więcej podróżować. Zobaczyć kawałek świata, potem gdzieś osiąść na chwilę i tam założyć rodzinę. A potem znów podróżować. Jedna moja zła decyzja i już go nie było. Zaszłam w ciążę. Nie chciałam tego dziecka, nie wtedy. Bałam się też jego reakcji. Ale on chciał. Chciał zostać ojcem.

Usunęłam. Bez jego wiedzy i bez jego zgody. Głupio myślałam, że szybko o tym zapomnimy i będziemy żyć dalej. Tak jak sobie to kiedyś tam wymyśliliśmy. Na dzieci mieliśmy jeszcze czas, tak sądziłam. Na całą tą odpowiedzialność i organizację to nie był dobry moment.

Po kilku gorzkich słowach, głośnych kłótniach, a potem cichych dniach, rozstaliśmy się. On nie potrafił zrozumieć mnie, ja nie potrafiłam zrozumieć jego. Żadne z nas nie schowało dumy do kieszeni. Byliśmy na to zbyt młodzi i zbyt głupi. To był koniec.
Alicja szybko rozpoczęła nowy rozdział życia. Skończyła studia i robiła wszystko, aby choć przez chwilę poczuć się lepiej. Złamane serce leczyła łamiąc serca innym.

-Wiele razy chciałam sięgnąć po telefon i zadzwonić do niego. Nigdy tego nie zrobiłam bo głupio uważałam, że skoro to ja byłam w ciąży, tylko ja powinnam decydować o losie tego dziecka. Ojciec? Nie żartuj. Dziś wiem, jak bardzo było to egoistyczne.

W końcu pojawił się nowy ON. Ten drugi.
Ten, przy którym serce tak szybko nie biło. Ten, na widok którego krew szybciej nie płynęła. Ten, który potrafił ją wysłuchać, rozśmieszyć, zrozumieć. Ten, dla którego była najważniejsza. To mało? Wystarczy.

-Patryk szybko stał się częścią mojego życia. Oboje lubiliśmy te same rzeczy, rozumieliśmy się i jakoś zgrywaliśmy. Może w naszym życiu nie było fajerwerków, ale seks też jakoś nam wychodził. W jego życiu też była kiedyś jakaś ONA. Szybko wskoczyłam na jej miejsce i szybko uwierzyłam, ze scenariusz „żyli długo i szczęśliwie” może być o nas.

I był. Dom, ogródek, pies, po kilku latach dzieci. Uporządkowane życie dorosłych i odpowiedzialnych ludzi. Byli szczęśliwi.
-Nie chcę cię okłamywać mówiąc, że Patryk był miłością mojego życia. Nie był. Miłość mojego życia spotkałam już dawno temu, a taka miłość jest tylko jedna. Ale kochałam go. Jest ojcem moich dzieci, człowiekiem, który był przy mnie, gdy umierał mój ojciec. Człowiekiem, na którego zawsze mogłam liczyć. Mieliśmy swój świat, który wspólnie budowaliśmy.
Nie był jednak mężczyzną, o którym myślałam wieczorami trzymając w ręku kieliszek wina. Nie był mężczyzną, o którym śniłam. Nie był mężczyzną, za którym wskoczyłabym w ogień. Był moim mężem. Dobrym człowiekiem i najlepszym ojcem na świecie.


Ten listopadowy dzień pamiętać będzie chyba zawsze.
Nie, wcale nie spotkali się przypadkiem. Wcale nie wpadli na siebie gdzieś między sklepowymi półkami. Stanął przed jej drzwiami i zapukał. Tak, jakby te 18 lat nic nie znaczyły. Jakby ich dotychczasowe życie nie znaczyło nic.

-Zdenerwowałam się. Wiele razy wyobrażałam sobie nasze spotkanie, ale nigdy przez myśl nie przeszło mi, że nie będę wiedziała co powiedzieć. Kiedyś, gdy dopiero uczyliśmy się dorosłości, a on odwrócił się na pięcie i odszedł, wyobrażałam sobie nasze kolejne spotkanie. Oczami wyobraźni widziałam jak rzucam mu się na szyję, jak go całuję i jak przepraszam. Dziś, mając 41 lat jedyne na co było mnie stać to „Cześć, co ty tu robisz?”

Pierwsze spotkanie, drugie, trzecie, i kolejne. Alicja coraz częściej wymykała się z domu, żeby spotkać się z NIM. Dzieci już nie potrzebowały jej uwagi, same świetnie organizowały swój czas. A mąż? Czekał.

-Na początku tylko rozmawialiśmy. Ja opowiedziałam mu swoją historią, on opowiedział mi swoją. Kiedy ja zmieniałam dzieciom pieluchy, on zwiedzał świat. Czasem sam, czasem z kimś. Uczucia odżyły, przeszłość nas dogoniła. Pozwoliłam na to. Nie żałuję.

Bez względu na to jaką decyzję bym podjęła, ktoś by cierpiał. Ja, ON, mój mąż. Po raz kolejny zachowałam się egoistycznie. Wybrałam motyle w brzuchu i kołatanie serca. Wybrałam siebie.

Patryk tego nie rozumiał.
Nikt nie rozumiał. Dzieci, rodzina, przyjaciele. Bo jak to możliwe? Nagle, po wielu latach zjawia się mężczyzna, dla którego wszystko rzucam? Właśnie tak. Przez ostatnie 18 lat robiłam wszystko bo „tak trzeba”. Dziś już nie chcę. Może oszalałam, może zwariowałam. Wiem, że ryzykuję. Dziś nie mam pewności, że ON jest tym samym chłopakiem, z którym chciałam kiedyś zwiedzać świat. Ale wiem co czuję, gdy przy nim jestem. Dla tego uczucia warto poświęcić wiele. Czy wszystko? Tego jeszcze nie wiem.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdradaZwiązek
Skomentuj