"A właśnie, że jest i będzie Dora. O 19:72". Gdy twoje dziecko wie lepiej...

Prawo autorskie: yarruta / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: yarruta / 123RF Zdjęcie Seryjne
Mama, tata, baba, brum brum... Ile radości ma każdy rodzic, gdy jego dziecko, zaczyna się już werbalnie komunikować. Chesz się napić? - pytasz, a twój maluch od razu pokazuje rączką kierunek, gdzie stoi butelka i odpowiada - Da, da, da... co ma oznaczać prawdopodobnie - daj, już, natychmiast! Ah, jakie to są piękne wspomnienia. Z każdym mijającym tygodniem, rozumiecie się coraz lepiej. "Rozumiecie się", nie oznacza tu "zgadzacie się". Bo owszem, dziecko cię słyszy i rozumie słowa, czasami ich potok albo cała lawinę, w końcu starasz się mu tłumaczyć zawiłości tego świata, ale przychodzi ten moment, kiedy na wszystko usłyszysz głośnie NIE, NIE CHCĘ, NIE BĘDĘ. Aż do mometu, kiedy jego zasób słów osiągnie pewien poziom. Wtedy ci już wytłumaczy, że świat jest inny niż ci się wydaje, wszelkie reguły są złe i on wie lepiej jak być powinno.



Zupa
Nareszcie skończyłaś robić obiad. Nie było to łatwe. Nie z powodu skomplikowanego przepisu oczywiście. Dzieci mają nieraz takie dni, że organizacyjnie ciężko jest się nawet wydostać do toalety. Dobra. Nalałaś już do miseczek. Ostudzona - sprawdzalaś 5 razy, albo i więcej. Nie narazisz przecież własnych dzieci na poparzenia. Starszak zasiada do stołu. "Za gorąca" -mówi. "Ale nawet nie spróbowałeś?"- próbujesz przekonywać. "Jest za gorąca. Widzę". "To podmuchaj jeszcze na łyżeczce" - druga próba przekonywania, została podjęta. I mija kilka minut. Łyżka nawet jeszcze nie trafiła do ręki. Prób będzie jeszcze z dziesięć...
Godzina
"Mamusiu! o 18:85 będzię Dora, mogę obejrzeć?". I się zaczyna. Pozwoliłaś obejrzeć jedną bajkę na popularnym kanale dla dzieci. Ilość reklam - zatrważająca. Masz wyrzuty, że słaba z ciebie matka. Czujesz, że nie możesz pozwolić na kolejną. Ile to będzie czasu przed telewizorem? Ale chwila... "o której ma być ta Dora?". "O 19:94" - odpowiada zadowolone dziecko. Najpierw myślisz, jak tu, poraz kolejny, podejść metodycznie do tematu czasowego. Starasz się, krótkimi zdaniami spokojnie tłumaczyć, dodając, że takiej godziny, o której wspomina twoje dziecko, nie ma. No i jest krzyk. "A właśnie, że jest i będzie Dora. O 19:72". Odpuszczasz. To chyba jeszcze nie ten moment.

Zabawa
Gramy balonikiem. Od godziny dzieciom się nie znudziło. Takie proste, a tyle radości dla wszystkich. " Mamusiu, a wiesz, że 6 lat temu miałem takiego balonika. Takiego samego" - mówi syn. Podejmujesz wyzwanie. Pokazujesz mu na paluszkach ile ma lat, co już wie od dawna i że 6 lat temu nie było go jeszcze na świecie. "A no tak. To było 7 lat temu" -stwierdza zadowolony syn. To zdecydowanie jeszcze nie ten moment.

Kąpiel
Tu dopiero jest szał. Zwłaszcza jak dzieci robią z wanny basen, wodospad, falujące morze i wszystko naraz. Z wanny wyjść nie chcą, bo zabawa na sto dwa, więc się im nawet nie dziwie. Tylko dlaczego, w takim razie, tak bardzo ociągają się z wejściem do niej? Tego nie mogę pojąć. Woda nalana, temperatura idealna, ulubione zabawki już nurkują a starszak na to: "Ja jeszcze nie idę się kapać. Woda jest za gorąca".

Spacer
Punkt obowiązkowy każdego dnia. Na nim nigdy nie wiesz, co cie może spotkać. Tym razem jest odwilż. Wszystko, co było pod śniegiem przez kilka dni, właśnie ukazuje się naszym oczom. Skarbów jest mnóstwo. Rozbiegany, zadwolony starszak szuka patyczków, kamyczków. Nagle, biegnie w kierunku dużej, zamarzniętej jeszcze lekko, kupy i woła: "Ale kamień!". Dostaje turbo przyspieszenia. "Nie dotykaj!" - krzycze. Uff. Udało się. Nie wziął do ręki. Ale stoi, przygląda się jej i mówi: "Mama, ale to kamień" - przekonuje. "Kochany, to naprawdę jest kupa" - nie poddaję się. On też jest nieugięty. Ot, taka nasza dyskusja jakich wiele. Zapewne niedługo z tego wyrośnie i przyjdzie kolejny etap... Chyba będzię mi trochę tęskno.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...