Grupa naTemat

"Droga Matko, która posłałaś chore dziecko do przedszkola. Dziś przez ciebie cierpi mój syn. Nie jest ci wstyd?"

halfpoint / 123RF Zdjęcie Seryjne
halfpoint / 123RF Zdjęcie Seryjne
10 lutego otrzymaliśmy list. List od matki, która nie mając wyboru zaprowadziła chore dziecko do przedszkola. Swoją historią podzieliła się z Wami, czytelniczkami MamaDu. W komentarzach pod tekstem, a także na Facebooku rozgorzała dyskusja. Czy dobrze zrobiła? Czy nie zachowała się nieodpowiedzialnie?
Dziś otrzymaliśmy kolejny list. To odpowiedź innej samotnej matki. Matki, która dziś musi patrzeć jak cierpi jej dziecko.

Długo biłam się z myślami. Długo zastanawiałam się, czy warto reagować. I gdy już myślałam: „Ok., odpuszczam” słyszałam z pokoju płacz i wołanie mojego dziecka. Mojego 4-letniego małego mężczyzny. Mężczyzny mojego życia, który od kilku dni walczy z wysoką gorączką. I musiałam zmienić zdanie.

To do ciebie, Droga Mamo.
Mamo, która posłałaś swoją chorą córkę do przedszkola, a potem próbowałaś usprawiedliwić się na łamach portalu. Dziś przez ciebie cierpi mój syn. Nie jest ci wstyd? Nieważne, że twoja córka miała wysoką gorączkę. Nieważne, że męczył ją silny kaszel. Ty MUSIAŁAŚ posłać ją do przedszkola, a przynajmniej tak ci się wydaje. Bo inaczej stracisz pracę. Bo masz walniętą szefową. Bo jesteś zatrudniona na tzw. śmieciówce. I w końcu…bo jesteś samotną matką.

Naprawdę, uwielbiam to. Cokolwiek by się działo, wystarczy powiedzieć: „Jestem samotną matką” i czekać, aż wszystkie drzwi się otworzą. Bo to dobre zdanie, żeby móc więcej, usprawiedliwić się, zagłuszyć wyrzuty sumienia. Bo Ty je masz, Droga Mamo. Widać je w każdym napisanym przez ciebie zdaniu. Jest ci głupio. I wstyd. I dobrze.

Ja też jestem samotną matką. I wierz mi, też jestem wkurzona. Na ciebie.
I inne matki, które postępują tak, jak ty. Bo to przez was, przez waszą lekkomyślność i nieodpowiedzialność muszę dziś patrzeć jak męczy się mój syn. Bo najważniejsze to samemu pozbyć się problemu i iść na skróty, prawda?

Piszesz, że nie wiesz co zrobić? Nie wiesz? To ja ci powiem. Twoim cholernym obowiązkiem jest jak najszybciej zaprowadzić dziecko do lekarza i zapewnić mu jak najlepszą opiekę. Bo jesteś jego matką!

Kacper uwielbia chodzić do przedszkola, bawić się z innymi dziećmi i korzystać z wszystkich innych dobrodziejstw, które daje przedszkole. Dziś nie może, bo pewna matka twierdząc, że nie ma innego wyjścia zaprowadziła swoje chore dziecko do przedszkola. Nie dość, że dziecko cierpiało, gdy proszki przeciwbólowe przestały działać, to jeszcze sprzedało zarazki innym dzieciom. Mojemu synowi też. Synowi, który dziś walczy z silnym zapaleniem oskrzeli.

„Jestem samotną matką i każdego, cholernego dnia muszę się potroić, bo rozdwoić to niestety nadal za mało” piszesz. Tak, znowu wracam do tematu samotnej matki. Dlaczego? Żeby coś ci uświadomić. Droga Matko, nie jesteś jedyną samotną matką. Jest nas więcej. Twoje dziecko ma jednak ojca, prawda? Ma szczęście. A moje dziecko ojca nie ma. Zostawił mnie, gdy dowiedział się, że jestem w ciąży. Mój pech? Tak, mój. Od 4 lat sama walczę, aby wychować dziecko na mądrego i odpowiedzialnego dorosłego i nie mogę jak Ty „podrzucić” go komuś od czasu do czasu. Jestem mamą i tatą non stop. Czy to sprawia, że mogę więcej? Że innych ludzi i ich problemy powinnam mieć w dupie? Moje dziecko zaraziło ich dziecko? Co z tego! Niech sobie radzą! Bo to ja jestem samotną matką i to ja mam najgorzej! Nie. To gówno prawda.

Z twojego listu bije egoizm w czystej postaci. Robisz to dla dziecka? Żeby było za co opłacić rachunki i jedzenia nie zabrakło? Czy to jest dla ciebie ważniejsze od zdrowia twojego dziecka? Piszesz, że martwisz się o jego zdrowie. Naprawdę? Nie wierzę.

I w końcu ta praca, którą możesz stracić. Tak, możesz. Jak każdy, naprawdę KAŻDY kto pracę ma.

„Wiem, nienawidzicie takich matek jak ja, ale nie mam wyboru” piszesz. Nie, "nienawiść" to zbyt duże słowo. Jest mi ciebie po prostu żal. I trochę żal mi twojej córki, której wmawiasz, że czuje się dobrze, gdy ona pewnie ledwo trzyma się na nogach. Nie masz wyboru? Wybór jest zawsze i każdy go ma. Ty go dokonałaś.

A co będzie Droga Mamo, gdy pewnego dnia twoja córka wróci do domu z gilem do pasa, bo jakaś matka zaprowadziła swoje chore dziecko do przedszkola? Będziesz ją przeklinać w myślach, czy może znowu napiszesz list, ale tym razem o tym, jacy ci rodzice są nieodpowiedzialni? Cóż, twoja szkoła.

„Nie macie pojęcia, jakie problemy codziennie czekają matkę samotnie wychowującą dziecko. Nie jestem wyrodną matką. Ja po prostu nie mam innego wyjścia. To moja walka o przetrwanie” – tak kończysz swój list. Zgadzam się, nie jesteś wyrodną matką. To słowo ciut na wyrost. Jesteś jednak egoistyczną i nieodpowiedzialną matką, którą obchodzi tylko czubek własnego nosa. Wiem, z jakimi problemami zmaga się samotna matka. Wiem to doskonale. Nie pisz, że walczysz o przetrwanie, bo to śmieszne. Masz byłego męża i masz jego alimenty. Nie wiesz więc, co znaczy walczyć o przetrwanie. Nie wiesz, co znaczy nie mieć nikogo. NIKOGO.

Warto czasem pomyśleć o innych. Serio. Dobro wraca.

Życzę zdrowia twojej córce. I mojemu synkowi też. I mam nadzieję, że nigdy się nie spotkamy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PrzedszkoleZdrowie
Skomentuj