Grupa naTemat

Rola mężczyzny nie kończy się na zapłodnieniu. Szkoda, że tak wiele z nas o tym zapomina

Prawo autorskie: cirkoglu / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: cirkoglu / 123RF Zdjęcie Seryjne
Magiczne 9 miesięcy, podczas których w łonie kobiety rozwija się i rośnie nowy człowiek, to wyjątkowy czas. Nie tylko dla przyszłej mamy, ale również dla przyszłego taty. Panowie nie uczestniczą jedynie w poczęciu potomka, a ich zaangażowanie w jego rozwój nie polega tylko na wspieraniu przyszłej mamy. Ojcowie także oczekują!

Panowie bardzo często doświadczają podekscytowania, odpowiedzialności i wielu obaw towarzyszących ciąży. Niektórymi z nich łatwo podzielić się z partnerką, inne są zarezerwowane tylko dla mężczyzn.


Czym jest współodczuwanie?
Kulinarne zachcianki, bezsenność, bóle krzyża, poranne mdłości, przybieranie na wadze, omdlenia, huśtawki nastroju, swędzenie skóry… Jest to zjawisko nazywane syndromem kuwady lub zespołem wylęgania. Okazuje się, że jest to wcale nierzadkie – od 11 do 65 proc. partnerów ciężarnych kobiet w II i III trymestrze odczuwa razem z nimi ciążowe dolegliwości.

Oprócz czysto fizycznych objawów, wielu Panów aktywnie uczestniczy w zajęciach szkoły rodzenia, towarzyszy partnerkom podczas kontrolnych wizyt ginekologicznych, czyta i rozmawia o ciąży, pomaga w kompletowaniu wyprawki itp.

Syndrom kuwady
Dziś obserwujemy nieco inną formę kuwady, niż pierwotnie. Jest ona znacznie łagodniejsza i można powiedzieć , że przystosowana do naszej rzeczywistości. Sama nazwa pochodzi od francuskiego couver, które oznacza wysiadywać, leżeć. To zespół rytuałów i praktyk kulturowych, wykonywanych przez mężczyzn w czasie ciąży i porodu w różnych kulturach - starożytnych Chinach, Indiach, Grecji, Imperium Rzymskim, niektórych plemionach obu Ameryk. Najczęściej dotyczył tych grup, w których mężczyzna przebywał poza domem i podejmował się niebezpiecznych zadań takich jak np. polowanie.

Rytuały te wynikały z braku wiedzy na temat związku współżycia z ciążą, a także z chęci uczestnictwa mężczyzn w doświadczaniu ciąży i porodu. Niekiedy mężczyznom przypisywano dominujący udział w poczęciu dziecka. Rodząca kobieta „chowała się”, natomiast mężczyzna odgrywał poród. Krzyczał, jęczał, wił się. Później przynoszono u dziecko i to on odbierał gratulacje i podarunki. Partner miał w ten sposób wyrazić uznanie i szacunek dla partnerki, a jednocześnie odwracać uwagę złych duchów od rodzącej.

Skąd się bierze?
Jest to jak najbardziej pozytywny objaw. Oznacza to, że przyszły tata jest bardzo przywiązany do partnerki i martwi się zarówno o nią jak i o dziecko.

Są jednak pojedyncze teorie, które tłumaczą pojawienie się współodczuwania współczuciem i identyfikowaniem się z ciężarną partnerką, zazdrość o mające się narodzić dziecko, poczucie opuszczenia i chęć zwrócenia na siebie uwagi, stres z powodu mniejszej atrakcyjności seksualnej kobiety w ciąży, a nawet strach przed rodzicielstwem.
Nie tylko emocje…
Okazuje się, że współodczuwanie wynika nie tylko e współczucia czy innych, towarzyszących przyszłemu ojcu emocji. Ma ono w części także podłoże fizyczne. Badanie wykazują, że podobnie jak w organizmie kobiety w trakcie ciąży pojawia się dodatkowa ilość hormonów żeńskich, również u niektórych mężczyzn dochodzi do wystąpienia takiej „nadwyżki”. Nigdy nie będzie to taka ilość, żeby Panom urosły piersi czy znacząco powiększył się brzuszek, jednak można zaobserwować zniknięcie „sześciopaku”, niechęć do niektórych potraw, lub przeciwnie – zamiłowanie do innych.

Zmiana stężenia hormonów w organizmie nie jest przypadkowa. Ma na celu pobudzenie u panów instynktu opiekuńczego i pomóc w przygotowaniu się do roli ojca. I zdecydowanie nie chodzi tu o zmianę pieluch. Raczej o pomoc w zrozumieniu nieprzyjemnych i dziwnych uczuć towarzyszących ciąży, a następnie zamianie ich w pozytywne działania. Współczucie może zamienić się w pomoc w pracach domowych, a niepokój doprowadzić do szczerej rozmowy o uczuciach.

Ile to potrwa?
Nawet jeżeli objawy nie ustąpią od razu po przyjściu na świat dziecka z pewnością miną do końca okresu połogu.

Niektórzy ojcowie nie przeżywają ciąży i przyjścia na świat dziecka w taki sposób. To jednak, że nie miewają porannych mdłości czy zachcianek kulinarnych nie oznacza, że będą złą głową rodziny, lub co gorsza, że w ogóle nie są zaangażowani w rozwój dziecka. Każdy tata, podobnie jak każda mama – jest inny. I na pewno przeżywa zmiany, które zachodzą w jego życiu, na swój sposób.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RodzinaOjcowie
Skomentuj