Grupa naTemat

„To taki mój mały, niegrzeczny sekret. Mam 42 lata i wolę dwudziestolatków"

Fot. Flickr.com / [url=http://bitly.pl/hc3dp]Neal Sanche[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com / Neal Sanche / CC BY
Joanna jest bardzo atrakcyjną kobietą. Gdyby nie powiedziała, że ma 42 lata, dałabym jej najwyżej 35. Ma piękne, proste blond włosy, nienaganną figurę, młodzieńczą twarz. Chociaż ma na sobie obcisłe dżinsy i biały t-shirt, wygląda jakoś tak… wytwornie. Jak udaje jej się utrzymać tak świetną formę? – Sport dosłownie wypełnia moje życie. Wspinam się, jeżdżę na rowerze, uprawia pole dance. Nie mam czasu na obrastanie tłuszczem – tłumaczy z uśmiechem – No i zdrowo się odżywiam, to zawsze było dla mnie ważne. – dodaje. Wcale mnie nie dziwi gdy opowiada, że ludzie często biorą ją za starszą siostrę jej 19-letniej córki Julii. Naprawdę można się pomylić.


Młodzi, zdolni, wysportowani
Taka mama to musi być prawdziwy skarb. Dziewczyny (w ich przypadku to słowo samo ciśnie się na usta) lubią razem biegać, wyskoczyć na fitness. Tak się złożyło, że Julia przejęła po matce sportową pasję – właśnie przygotowuje się do studiów na akademii wychowania fizycznego. Joanna ma świetny kontakt z córką, wiele sobie mówią. Jest jednak coś, co Joanna woli zachować tylko dla siebie.

Julia już jako nastolatka odnosiła pewne sukcesy w lekkoatletyce, jednak swoją przyszłość wiąże z fitnessem. Sport jest całym jej życiem. Ku zadowoleniu jej mamy – dziewczyna w odróżnieniu do wielu swoich rówieśników nie zarywa nocy na suto zakrapianych alkoholem imprezach, tylko ciężko trenuje, dba o siebie, przyjaźni się z młodymi sportowcami. Właśnie, tutaj dochodzimy do sedna.
Do Julii często wpadają koledzy: młodzi, dobrze rokujący biegacze, studenci awf-u, sportowcy aspirujący do zawodu trenera personalnego. Wszystkich ich łączy jedno: wspaniałe, wysportowane ciała. Joanna nawet nie zauważyła kiedy znajomi jej córki zmienili się z chłopców w młodych, bardzo atrakcyjnych mężczyzn. W każdym razie to się już stało i fakt ten bardzo się Joannie podoba. Bardziej, niż się do tego głośno przyznaje.

- Zdaję sobie sprawę z tego, jak to brzmi. Rycząca czterdziestka ogląda się za młodziutkimi chłopcami. – mówi Joanna – Wiem, że niejedna osobo zmiesza mnie z błotem. A ja kogoś takiego nazwę hipokrytą – odważnie dodaje. I tłumaczy, że bardzo kocha swojego męża, nigdy go nie zdradziła i nie zdradzi. Ale jak to u facetów po czterdziestce bywa – i brzuszek się pojawił, i forma już nie ta, co kiedyś. To samo zresztą dotyczy jej kolegów. Jedni są w lepszej formie, inni w gorszej, ale próżno w nich szukać młodzieńczej energii i siły. Koledzy jej córki mają tego w sobie mnóstwo. Dlatego Joanna z miłą chęcią gości tych chłopaków w swoim domu, czasem nawet dołącza do nich podczas ćwiczeń na ściance wspinaczkowej lub basenie. I po prostu uwielbia patrzeć się na ich perfekcyjne, atletyczne sylwetki, pokaźne mięśnie, kaloryfery na brzuchach.

"To naturalne, każdy to robi!"
I żeby była jasność: nie oglądam się za dziećmi. Oni mają w sobie więcej męskości, niż wszyscy faceci w moim wieku razem wzięci! Za czym miałabym się oglądać? Za piwnymi brzuchami czterdziestolatków? – pyta retorycznie. Może za niczym i za nikim? W końcu jest szczęśliwą jak twierdzi żoną, a prawie każdy z tych młodych mężczyzn mógłby być ich synem. – Nie bądźmy hipokrytami. A czy faceci po czterdziestce i starsi oglądają się za paniami z kategorii 50 plus? Każdy z nich zwróci uwagę na ładną dziewczynę na ulicy i nie ma znaczenia fakt, że mogłaby ona być jego córką. W takim razie dlaczego mnie nie wolno?

W sumie trudno nie przyznać Joannie choć trochę racji. A jednak nawet sama czuje, że jej upodobanie do młodych chłopaków nie jest czymś zupełnie zwyczajnym, bo przyznaje, że nigdy nie przyznałaby się do niego swojej córce. – Naprawdę, nigdy nie zrobię niczego, by uwieźć któregoś z tych chłopaków. A że lubię zawiesić na nich oko? Że czasem myślę sobie o którymś z nich gdy zasypiam? Przecież każdy człowiek ma pewną intymną sferę, do której nie dopuszcza nikogo, nawet męża, że już o dziecku nie wspomnę. To taki mój mały niegrzeczny sekrecik – uśmiecha się.

Po co w takim razie o nim opowiada? – Bo jestem przekonana, że nie jestem jedyna. Że mnóstwo kobiet w moim wieku lubi zawiesić oko na koledze córki bądź syna, czy chociażby młodziutkim idolu z plakatu, który wygląda jak młody bóg. I wiecie co, drogie panie? Chcę, żebyście wiedziały, że to jest całkowicie normalne. Macie prawo do cieszenia oczu tym, co estetyczne. Nie tylko faceci mogą oglądać się za młodymi pannami. – mówi bez wahania. I zaznacza, że nie ma nawet cienia wyrzutów sumienia z powodu przyglądania się, a nawet fantazjowania na temat tych wspaniałych, młodych mężczyzn.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZwiązekTabu
Skomentuj