"On ma kryzys wieku średniego, ona złapała bogatego na dziecko". Moja historia związku z mężczyzną starszym o 24 lata

Fot. Flickr.com / [url=https://www.flickr.com/photos/130461777@N07/16488963755/]Wyatt Fisher[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com / Wyatt Fisher / CC BY
Jeszcze do niedawna Agnieszka wyobrażała sobie, że będzie wiodła zupełnie zwyczajne, szczęśliwe życie, jak większość jej koleżanek. Miała nadzieję, że pozna interesującego mężczyznę, zbudują udany związek, z czasem pomyślą o założeniu rodziny. I właściwie tak się stało, a jednak jej życie i związek dalekie były od przeciętności.

Niepozorne początki
Agnieszka poznała Krzysztofa na jednej z branżowych imprez. On reprezentował firmę public relations, która obsługiwała jej pracodawcę. Nic więc dziwnego, że starał się ze wszystkich sił by umilić jej czas, w końcu o kluczowego klienta trzeba dbać. Pili wino, rozmawiali o służbowych sprawach, potem rozmowa stała się bardziej swobodna. Szybko okazało się, że lubią te same festiwale filmowe, czytają te same książki. Nudne służbowe wyjście zmieniło się w bardzo przyjemny i interesujący wieczór.

Ona właśnie dostała w pracy nowe zadanie: odpowiadała za współpracę z agencją PR Krzysztofa. Niemal codziennie była z nim w kontakcie. Granice między sprawami służbowymi a prywatnymi od razu się zatarły. Poza służbowymi spotkaniami zaczęli razem wychodzić na lunche w środku dnia, od czasu do czasu na drinka po pracy. Wiedziała, że on ma rodzinę, ale na początku traktowała znajomość z Krzysztofem w kategoriach koleżeńskich. A kiedy poczuła, że ich relacja się zacieśnia, po prostu nie umiała odmówić sobie spotkań z Krzysztofem.

Tak jak relacje służbowe szybko przemieniły się w prywatne, tak koleżeńskie spotkania szybko przemieniły się w romans. Krzysztof był czuły, opiekuńczy i piekielnie inteligentny. Miał w sobie spokój i powagę, których nie mieli jej rówieśnicy. Zakochała się z wzajemnością.


Bo jak mogła nie zakochać się w kimś takim? Nie potrafiła zakończyć tej znajomości, chociaż przyszłość ją przerażała. Nigdy nie sądziła, że będzie czyjąś kochanką, nie chciała rozbijać rodziny. Wprawdzie Krzysztof wspominał, że nie układa mu się z żoną, ale nawet nie wspominał o rozwodzie. Ona też nie wierzyła, że będą razem.

Romans czy poważny związek?
A jednak ich związek trwał w najlepsze i stawał się coraz poważniejszy. Mieli dość ukrywania się, dlatego on odszedł od żony i zamieszkał z Agnieszką. Córka Krzysztofa miała już dwadzieścia lat, uznał, że jest wystarczająco dojrzała, by poradziła sobie z nową sytuacją rodzinną. W pracy Agnieszki już wszyscy wiedzieli, że związała się z Krzysztofem. Zaczęła pokazywać się z nim w towarzystwie, przedstawiła znajomym. I tu spotkało ją zaskoczenie. Do tej pory sądziła, że obraca się w gronie liberalnych, otwartych osób. Tymczasem jej związek został oceniony zupełnie jednoznacznie: poleciała na kasę starszego faceta. I nie miało znaczenia, że przecież sama dobrze zarabiała, była samodzielna, ambitna i pracowita.

Ani jej, ani Krzysztofowi nie było łatwo. Jej przyjaciółki nieustannie doradzały jej, by jak najszybciej zakończyła tę znajomość i poszukała partnera w swoim wieku. Miała dość, przestała się z nimi spotykać. W gronie jego znajomych było jeszcze gorzej. Jego decyzję o związaniu się z Agnieszką traktowano jak chwilową słabostkę związaną z kryzysem wieku średniego. W dodatku wiele osób odsunęło się od niego w ramach solidarności z jego porzuconą żonę. I nie miał znaczenia fakt, że między nią a Krzysztofem od dawna się nie układało i brali pod uwagę rozwód jeszcze zanim on poznał Agnieszkę. A przed Agnieszką nikt z jego znajomych nawet nie krył, że traktuje ją jak cwaną panienkę, która znalazła sobie zamożnego faceta. W efekcie zostali sami, ale byli szczęśliwi.

Krzysztofowi zależało tylko na jednym: utrzymaniu dobrych relacji z córką. Szybko jednak zorientował się, że nie ma szans na zgodę między nią a Agnieszką. Bo niby jak miałaby Agnieszkę traktować? Jak macochę? Przecież była od niej zaledwie kilka lat młodsza. Jak koleżankę? Przecież chodziło o życiową partnerkę jego ojca. Poddał się i spotykał się z córką bez Agnieszki.

Nowy etap, nowa rodzina
Wszyscy wokół nich byli przekonani, że ich związek szybko się skończy. Ot, wyskok podstarzałego faceta i szaleństwo młodej dziewczyny. Tylko oni wierzyli, że im się uda. Dlatego postarali się o dziecko. Chcieli być razem, tworzyć rodzinę i dać swojemu potomkowi wiele miłości. Agnieszka od razu wiedziała, że nieprędko pozbędzie się łatki przebiegłej cwaniary, która złapała bogatego faceta na dziecko. Już przyzwyczaiła się do krzywdzących ją ocen innych.

W gronie swoich znajomych i członków rodziny Agnieszka mogła liczyć tylko na wyrazy współczucia. Wciąż słyszała tylko, że tak wiekowy partner nie pomoże jej przy dziecku, niedługo się zestarzeje, nie będzie brał udziału w wychowaniu ich synka. A przecież Krzysztof był w lepszej formie niż większość jej kolegów po trzydziestce! A że nie będzie wiecznie dobrze trzymającym się pięćdziesięciolatkiem? Doskonale wiedziała, że z ich sytuacją wiążą się znaczące ograniczenia. Każda rodzina jakieś ma. A przecież zanim Krzysztof stanie się niedołężnym starcem, czeka go kilka dekad aktywnie spędzonych u boku żony i syna.

Z czasem ludzie w ich otoczeniu zaczęli oswajać się z nietypowym związkiem Agnieszki i Krzysztofa. Jej koleżanki doceniły jego czar i inteligencję, wśród jego znajomych w końcu zaczęto zauważać dojrzałość Agnieszki. Rodzice Agnieszki przynajmniej zaczęli starać się utrzymywać poprawne relacje z Krzysztofem gdy zobaczyli, jak czuły i opiekuńczy jest wobec ich córki i wnuka. W końcu stało się też najważniejsze: córka Krzysztofa zaczęła akceptować Agnieszkę. Od pierwszego wejrzenia zakochała się w małym braciszku, podczas jednej z wizyt zaproponowała, że może się nim zająć od czasu do czasu, kiedy Agnieszka będzie potrzebowała wyjść z domu. Akceptacja ze strony innych przyniosła Agnieszce i Krzysztofowi pewną ulgę, chociaż zdążyli już przyzwyczaić się do życia bez niej. Bo przez cały czas najważniejsze było dla nich to, że byli ze sobą szczęśliwi.
Trwa ładowanie komentarzy...