Grupa naTemat

Koniec z in-vitro! Ministerstwo Zdrowia zabiera pieniądze i przeznacza je na coś zupełnie innego

Znamy już szczegóły Narodowego Programu Prokreacyjnego, który ma zastąpić refundację in vitro. Ministerstwo Zdrowia postanowiło postawić na edukację, profilaktykę i diagnostykę. Pierwsza część programu ma ruszyć już za dwa miesiące.

Winny jest styl życia
Kosztujący kilka milionów złotych ruch ma objąć m.in. spoty reklamowe, kampanię edukacyjną i materiały dla szkół i uczelni.
Jarosław Pinkas
wiceminister zdrowia

To powinna być wiedza, co zrobić, żeby nie mieć problemu z płodnością, w dużej mierze powinno to dotyczyć mężczyzn, którzy maja z tym problem. Chodzi o fatalny styl życia, ubierania się, choćby w obcisłą bieliznę, nieprzestrzeganie pewnych racjonalnych zasad dbania o siebie.

Diagnostyka zamiast in vitro
Pieniądze, za które sfinansowany zostanie Narodowy Program Prokreacyjny, to środki przeznaczone przez poprzedni rząd na refundację procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Zamiast tego, mają ruszyć klinki referencyjne, które mają służyć leczeniu niepołodności.
Jarosław Pinkas
wiceminister zdrowia

Będą stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne. Będziemy wdrażać te technologie, które są uzasadnione klinicznie, stworzymy poradnie andrologiczne, lekarze będą mieli odpowiednie narzędzia, dostęp do odpowiednich leków, ale także do dobrej, mądrej porady, jeżeli będzie potrzeba to pacjenci będą hospitalizowani w ośrodkach referencyjnych, gdzie zastosowana zostanie pełna diagnostyka i oczywiście odpowiednia terapia.

Koniec z in vitro?
Dla starających się o dziecko par, najważniejszą zmianą będzie zapewne fakt, że zabieg in vitro nie będzie finansowany z budżetu państwa.
Jarosław Pinkas
wiceminister zdrowia

W ostatecznych przypadkach, a zdaję sobie sprawę, że takie będą, być może będziemy się pochylać nad tym problemem, ale mając precyzyjnie wyliczone środki, bo do tej pory te pieniądze były źle wydawane

Nadzieją dla par chcących skorzystać z zabiegu są samorządy, które powoli przejmują kwestię refundacji in vitro. Rozwiązanie takie stosowane jest już w Częstochowie, zastanawiają się nad nim też Łódź i Poznań.
Narodowy Program Prokreacyjny ma w 2017 roku kosztować tyle samo, ile poprzedni minister planował przeznaczyć na refundację procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Jarosław Pinkas wróży temu programowi większy sukces. Jego entuzjazmu nie podzielają jednak rodzice, którzy od lat bezskutecznie starają się o powiększenie rodziny...


Źródło: tokfm.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
In vitro
Skomentuj