Grupa naTemat

"Żyłam w cieniu starszej siostry - ta gorsza, ta DRUGA". Nie chcę kolejnego dziecka, boję się, że mogłabym je skrzywdzić

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/zachód-słońca-kobieta-beach-1081739/]unsplash[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / unsplash / CC0 Public Domain
Ania zawsze marzyła o licznej rodzinie. Dopiero kiedy na świat przyszło jej pierwsze dziecko zdała sobie sprawę, że nie umiałaby pokochać drugiego dziecka.

Kochana, ale... na drugim miejscu
Nie mogła powiedzieć, że rodzice jej nie kochali. Dbali o nią i dawali jej poczucie bezpieczeństwa. O tym, jak wiele szczęścia miała pomyślała, gdy jako młoda dziewczyna zrobiła sobie w głowie przegląd sytuacji rodzinnych jej znajomych: wszędzie rozwody, alimenty, poważne dramaty. A u niej? Kochający się rodzice, spokój, rodzinna atmosfera. Czuła, że narzekanie na taką sytuację jest co najmniej niestosowne. A jednak coś było nie tak.

Ania zawsze czuła, że żyje w cieniu starszej siostry. To Iwona miała świadectwa z czerwonym paskiem, pięknie grała na pianinie, odnosiła nieustanne sukcesy. I wymagała nieustannej uwagi. Każda jej miłostka, problem w szkole czy na studiach urastały do rangi ważnej sprawy rodzinnej. Zupełnie inaczej było ze sprawami Ani. Kiedy napotykała jakąś trudność, po prostu sama ją rozwiązywała. Do głowy by jej nie przyszło, by angażować w swoje sprawy całą rodzinę. A czy to Iwona nauczyła wszystkich tego, że jej sprawy traktowano jako pierwszorzędne, czy też rodzice tak roztrząsali wszystko, co dotyczyło ich starszej córki? Tego nie wiedziała.

Tak po prostu było. Kiedy Iwona miała ciężki egzamin na studiach, cała rodzina chodziła wokół niej na paluszkach i monitorowała postępy w nauce. Ania po prostu się uczyła. Kiedy Iwona miała złamane serce, wszyscy zaangażowani byli w kojenie jej bólu i wysłuchiwanie zwierzeń. Ania nawet o tym nie wspominała. Dla Ani taki stan rzeczy był naturalny.

Ania wychodzi z cienia
Owszem, w dzieciństwie żyła w cieniu siostry. Iwona miała lekcje gry na pianinie, dodatkowy angielski, korepetycje, dzięki którym miała najlepsze stopnie w klasie. Ona nie chodziła na żadne zajęcia dodatkowe. Kilkakrotnie prosiła o to, żeby zapisać ją na taniec, ale rodzice byli sceptyczni. Może przy drugim dziecku nie mieli już tyle energii i pieniędzy co przy pierwszym? Ania zawsze czuła, że jest tą drugą, mniej ważną córką.

Na szczęście w dorosłym życiu Ania bardzo dobrze sobie radziła. Była wykształcona, inteligentna, miała świetną pracę. Jeszcze przed trzydziestką została szefową działu w jednej z korporacji i kierowała kilkuosobowym zespołem. Poza tym pasjonowała się fotografią, doczekała się nawet kilku wyróżnień i własnej wystawy. Teraz nie była w niczyim cieniu, żyła pełnią życia.

Niemiłe wspomnienia z dzieciństwa wróciły, kiedy Ania i jej narzeczony Michał zorganizowali kolację, na której mieli się poznać ich rodzice. Ku zaskoczeniu zgromadzonych rodzice Ani przez cały wieczór… opowiadali o Iwonie. O problemach w jej związku, o jej pracy, o tym, jak stara się o awans. Ania nawet nie zauważyła, że coś jest nie tak, była do tego przyzwyczajona. Dopiero później Michał uświadomił jej, jak bardzo on i jego rodzice byli zszokowani. Przecież to miało być spotkanie związane z ich ślubem, a oni mówili tylko o Iwonie!

"W mojej rodzinie będzie inaczej"
Wspomnienia wróciły. Iwonka chwalona za dobre stopnie w szkole, Iwonka mówiąca po angielsku, Iwonka grająca na pianinie. I ona, Ania, nikomu nie przeszkadzająca, ledwo zauważana. Jak na złość, kiedy Ania była już niezależną, dorosłą osobą, relacje z domu rodzinnego znów zaczęły kłaść się cieniem na jej życiu. Kiedy spotykali się z jej rodzicami, zawsze dzwoniła Iwona, przerywano obiad by poświęcić 30 minut na rozmowę telefoniczną ze starszą córką. Kiedy i ona była zaproszona, całe spotkanie upływało na omawianiu spraw Iwony.

Michała doprowadzało to do szału, Ani nie. „Jestem już dużą dziewczynką” – mówiła – „nie potrzebuję uwagi mamusi i tatusia, poradzę sobie”. I sobie radziła. Miała kochającego mężczyznę, przyjaciół, świetną pracę, pasję. I nie czuła żadnej potrzeby porównywania się z siostrą.

Życie Ani i Michała układało się idealnie. Nic więc dziwnego, że postarali się o dziecko. Byli naprawdę szczęśliwi, kiedy na świat przyszła ich córeczka. Rodzicielstwo to było to, czego oboje zawsze pragnęli. Zawsze byli zgodni co do tego, że chcą mieć dużą rodzinę. To się jednak zaczęło zmieniać z czasem, jak ich córka dorastała.

Ania kochała córeczkę ponad wszystko, poświęcała jej sto procent uwagi. Czy mogłaby jeszcze kiedykolwiek kogokolwiek pokochać tak mocno? Dać mu tyle uwagi, energii, swojego czasu? Michał coraz częściej wspominał o drugim dziecku, a ona się bała. Czuła, że bycie matką po raz drugi nie będzie dla niej już tak niezwykłym przeżyciem, jak za pierwszym razem. Jej zaangażowanie, miłość, kreatywność – po prostu nie wierzyła, że za drugim razem może sprostać trudom wychowania dziecka równie dobrze, jak za pierwszym razem.

I chociaż kochała rodziców i poradziła sobie w życiu z faktem, że w domu rodzinnym zawsze pozostawała na drugim planie, nie chciała tego samego dla swojego drugiego dziecka. Tak bardzo się tego bała, że wolała w ogóle się na nie nie decydować.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RodzinaOpieka
Skomentuj