Grupa naTemat

Kocham swoją matkę, ale… wolę teściową! Czy relacje z matką partnera zawsze muszą być trudne?

Fot. longleanna/ [url=https://pixabay.com/pl/rodzina-matka-c%C3%B3rka-kobiety-kobiet-515530/]Pixabay[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url] Kocham matkę, ale jako człowieka wole teściową
Fot. longleanna/ Pixabay / CC0 Public Domain Kocham matkę, ale jako człowieka wole teściową
"Czym różni się Yeti od dobrej teściowej? Yeti już widziano."

Ten krótki kawał najlepiej podsumowuje powszechną opinię na temat relacji z matką partnera. Nie są one łatwe, często nie są nawet przyjemne, a na hasło "wizyta teściów" niejedna żona lub partnerka wzdycha i przewraca oczami. Teściowa się wtrąca, teściowa krytykuje, wytyka błędy i zamiast wspierać dołuje i demotywuje. A może to tylko stereotypy? "Za moją teściową powinnam każdego dnia dziękować losowi. Prawda jest taka, że mam z nią lepsze stosunki niż z własną matką" - opowiada Natalia i udowadnia, że wbrew obiegowym opiniom dobra teściowa w przyrodzie czasami występuje. Może nawet częściej niż Yeti.
Mama kontra teściowa
Natalia jest mężatką od sześciu lat, od czterech występuje też w roli mamy Ksawerego. Swoją teściową zna już od dekady i jak sama mówi, lepszej wymarzyć sobie nie mogła. Nie od początku znalazły wspólny język i nie raz bywało, że z czymś się nie zgadzały, ale ich relacje z pewnością nie pasują do krążących stereotypów. "Żarty o teściowych to dla mnie abstrakcja, bo mam zupełnie inne doświadczenia. Mama mojego męża jest dla mnie bardzo ważna i na pewno nie traktuję jej jak wroga. Kocham swoją matkę oczywiście, ale jako człowieka wolę teściową!" mówi szczerze Natalia. Skąd u niej tak nietypowe podejście?

"Moja mama od zawsze miała wobec nas wysokie wymagania. Względem nauki, zajęć dodatkowych, naszego towarzystwa, zachowania się przy innych. Czasami było to strasznie męczące, chyba nawet i dla niej" wspomina Natalia. Matka jej męża stanowi zupełne przeciwieństwo - jest opiekuńcza, wspierająca i troszczy się o swoich bliskich bez wywierania presji. Też wymaga i ma swoje zasady, ale potrafi tak zmotywować i stworzyć taką atmosferę, że ich przestrzeganie przychodzi naturalnie. Natalię przyjęła do rodziny jak córkę i zaakceptowała ja taką, jaką była, chociaż pewnie niełatwo przyszło oddać innej kobiecie ukochanego jedynaka. A gdy na świecie pojawił się mały Ksawery była prawdziwym wsparciem.

"Pamiętam jak moja mama okrzyczała mnie, że nie umiem nakarmić własnego dziecka. Ksawery miał problem z ciągnięciem piersi, ja się stresowałam, płakałam, hormony wręcz wylewały się ze mnie, a mały był głodny. Usłyszałam "co z ciebie za matka!" i jeszcze bardziej się załamałam". Wtedy na pomoc przybyła teściowa. Przywiozła książki o karmieniu, specjalne nakładki z apteki, zdobyła kontakt do dobrej położnej pomagającej w takich sytuacjach. Uspokajała, pocieszała i ogarnęła bałagan panujący w mieszkaniu młodych rodziców. Natalia do dziś jest jej wdzięczna za pomoc.
Dwie babcie- dwa podejścia
"Teściowa jest świetną babcią, obecną na każdych urodzinach wnuka, przedstawieniach w przedszkolu, uroczystościach, chociaż jeszcze do niedawna pracowała i mieszka w innym mieście. Moja mama potrafi umówić się z Ksawerym, po czym zadzwonić, że jednak nie przyjedzie, bo za zimno, bo koleżanka ją namówiła na kino, bo nie ma dziś nastroju. Małemu jest po prostu przykro, a ja nie wiem, jak mam ją tłumaczyć".

Matka Natalii lubi też wytykać jej błędy wychowawcze
(często przy dziecku lub innych osobach), komentować postępowanie młodych rodziców, ale zupełnie nie liczy się z prośbami i sugestiami dotyczącymi Ksawerego. "Zwracamy uwagę na to, co synek dostaje do jedzenia, unikamy chemicznych dodatków, słodycze jemy okazjonalnie i najczęściej sami je robimy. Po prostu staramy się zdrowo odżywiać. Jednak po każdej wizycie u mojej mamy Ksawery jest tak napasiony czekoladą, żelkami i słodkimi jogurtami, że aż mu niedobrze". Natalia walczy też z nawykiem sadzania małego przed telewizorem i wspólnego oglądania ulubionych seriali i programów babci. "Poprosiłam kilka razy o opiekę, gdy synek był chory, ale przestałam. Wolę iść na zwolnienie albo prosić teściową o przyjazd. Czuję się lepiej, gdy mały jest pod jej opieką".

Niedawno Natalia dowiedziała się od męża, że ten przed ślubem dostał od swojej mamy ostrzeżenie. "Jeśli będziesz dla Natalki niedobry i zrobisz jej krzywdę to osobiście spiorę cię na kwaśne jabłko" miała powiedzieć jej teściowa. Jak do tej pory nie musiała swoich gróźb realizować, a Natalia jest przekonana, że nigdy nie będzie to konieczne. "Fajne dzieci mają fajnych rodziców. Mój mąż jest wspaniały, więc kobieta, która go wychowała, nie może być inna. Jeśli kiedyś zostanę teściową, chciałbym umieć stworzyć podobne relacje. Może się uda, w końcu mam z kogo brać przykład".

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Rodzina
Skomentuj