Grupa naTemat

„Jedyna stała w naszym domu to zmiana!” Rodzicu niemowlaka, do niczego się nie przyzwyczajaj

Prawo autorskie:  iulianvalentin / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: iulianvalentin / 123RF Zdjęcie Seryjne
Stały harmonogram dnia, poznanie upodobań własnego dziecka – to elementy, które bardzo ułatwiają sprostanie roli rodzica. Niestety są szalenie trudne do osiągnięcia, bo dzieci uwielbiają zmiany.

Jako karmiąca mama niemowlaka miałam sporo szczęścia. Moja córeczka pod moją nieobecność bez problemu jadła pokarm z butelki, dzięki czemu mogłam wyjść z domu na jakiś czas nawet kiedy była bardzo mała. Któregoś wieczoru, kiedy metoda była dopracowana do perfekcji wieczorem wyszłam pobiegać. Po 30 minutach zadzwonił do mnie mąż by powiedzieć (a raczej przekrzyczeć głośno płaczącą córkę), że mała nie chce jeść z butelki a jest bardzo głodna. Nie pozostało mi nic innego jak pędzić do domu, by jak najszybciej nakarmić dziecko. Może potrzebowała przytulić się do mamy? Uspokoić przy piersi? Wtedy zaczęłam się przyzwyczajać, że mimo pewnych stałych w naszym życiu zawsze może nastąpić gwałtowna zmiana.


Ach śpij, kochanie
Wieczorne usypianie dziecka? Nic prostszego! Wystarczyło, że Klaudia i Robert położyli nakarmionego i przewiniętego synka w jego łóżeczku, by ten po chwili z łatwością sam zasnął. Do czasu. Pewnego wieczoru ta metoda po prostu przestała działać. Zaczęli więc usypiać synka tuląc go w ramionach, czasem zasypiał podczas wieczornego karmienia. Z czasem przestało działać i to. Byli już naprawdę zmęczeni wielogodzinnym usypianiem, aż przypadkiem odkryli, że ich synkowi zaśnięcie ułatwia wieczorny spacer. Gdy już na dobre przyzwyczaili się do codziennych przechadzek późnym wieczorem, ich synek… zaczął znów z łatwością zasypiać odłożony do łóżeczka. Wszystko to działo się na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy.

Wieczorne zasypianie to nie jedyna związana ze snem dziecka kwestia, która może zaskoczyć początkującego rodzica. Również dziecięce zwyczaje związane z dzienną drzemką mogą bardzo zaskoczyć. Dla początkującej mamy nie ma nic wspanialszego, niż długa drzemka niemowlaka w ciągu dnia, najlepiej zawsze o tej samej porze. Magda miała ten komfort. Jej kilkumiesięczna córeczka codziennie zasypiała około godziny dziesiątej rano i spała przez dwie godziny. Pewna swego Magda podjęła się realizacji kilku zleceń, wiedziała, że drzemki córki umożliwią jej wykonanie pracy na czas. Tyle tylko, że kiedy Magda miała już sporo pracy na głowie, córeczka upodobała sobie drzemki o tej porze, co zwykle, ale zaledwie półgodzinne. Drzemała za to jeszcze w drugiej części dnia przez jakieś dwadzieścia minut. To było stanowczo za krótko, by Magda mogła zdążyć z powierzoną jej pracą, a było za późno, by wycofać się z podjętego zlecenia. W efekcie Magda musiała zarwać kilka nocy, by skończyć pracę.
Córka Izy z łatwością zapadała na drzemkę w ciągu dnia. Latem, kiedy była piękna pogoda, Iza postanowiła połączyć przyjemne z pożytecznym i spędzić czas drzemki dziecka na świeżym powietrzu. Ona, śpiące w wózku dziecko, piękne słońce, dobra książka – czy na taki stan rzeczy można narzekać? Z czasem Iza zorientowała się, że dziecko jest w stanie spać w ciągu dnia wyłącznie wtedy, kiedy jest na świeżym powietrzu. Nadal nie narzekała, w końcu to było całkiem przyjemne. Przynajmniej dopóki nie nadszedł listopad… Jeśli chciała, by jej córka spała w ciągu dnia, musiała wyjść z nią na długi spacer. Opatulone ciepłym kocem dziecko smacznie sobie spało, podczas gdy ona musiała dzielnie maszerować mimo niezbyt sprzyjających warunków pogodowych.

Twoje ulubione danie, kochanie!
Nie mniej zmienne upodobania miewają dzieci w kwestiach kulinarnych. Gdy moja córka miała sześć miesięcy zaczęliśmy rozszerzać jej dietę metodą BLW. Proponowaliśmy jej wszelkiego rodzaju warzywa, owoce, różne rodzaje ryb i mięs, kulki z kaszy… wypróbowaliśmy dziesiątki potraw. Wszystko na nic. Córka przez kilka tygodni jadała wyłącznie świeże pomidory. Był to na tyle wczesny etap rozszerzania diety, że tak jednostajny jadłospis nie był jeszcze problemem. Aż pewnego dnia córka odmówiła zjedzenia pomidora i jak gdyby nigdy nic zaczęła sięgać po inne produkty, pomidora nawet nie chciała dotknąć. Ale nadal bardzo nie lubiła ryb. Proponowaliśmy jej rybę pieczoną, na parze, z makaronem, z zupą, z wszelkiego rodzaju warzywami, pod beszamelem z roślinnego mleka… na nic. Aż pewnego dnia jak gdyby nigdy nic ochoczo zjadła kawałek filetu z dorsza domagając się przy tym dokładki. Od tamtego dnia uwielbia ryby pod każdą postacią.

Prawdę mówią znawcy metody BLW gdy przekonują, że nie należy się poddawać, gdy nasze dziecko nie lubi jakiegoś zdrowego warzywa lub ryby. Kto wie? Może zasmakuje mu za piątym, dziesiątym, albo dwudziestym siódmym razem? Z małymi dziećmi wszystko jest możliwe.

Wszystkie z tych historii łączy jedno. Rodzice zaskoczeni nagłą zmianą zwyczajów malucha całkiem szybko dostosowali się do nowych okoliczności i świetnie dali sobie radę. Czasem było to bardzo trudne, ale cóż, nikt przecież nie obiecywał, że będzie łatwo. U dzieci zmieniają się też upodobania związane z kąpielą, ulubionymi zabawkami, sposobem, w jaki reagują na widok rodzica… przykłady można wymieniać w nieskończoność. I nie ma w tym niczego dziwnego. Dzieci w pierwszym roku życia przechodzą kolosalne zmiany, rosną i rozwijają się w nieprawdopodobnym tempie. Tylko dlaczego te zmiany muszą być tak duże i gwałtowne? Czasem ma to związek ze skokami rozwojowymi, a czasem… to już chyba wie tylko sam niemowlak.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
NiemowlęRodzina
Skomentuj