Grupa naTemat

Dziecko lekarstwem na problemy w związku? „Nie możemy się rozstać, bo ucierpią na tym syn i córka”

Fot. Flickr.com / [url=https://www.flickr.com/photos/lucia_lopez/]Lucía López Martínez[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com / Lucía López Martínez / CC BY
Trudno byłoby wskazać parę, która nie miewa konfliktów i słabszym momentów, zwłaszcza, jeśli mają dziecko. Tylko jak rozpoznać moment, kiedy warto postarać się o drugie dziecko, a kiedy lepiej będzie pomyśleć o rozstaniu?

Robert i Iga od samego początku ich związku nie mieli wątpliwości, że będą dążyć do założenia rodziny. Nie interesowało ich singielskie życie i randkowanie do trzydziestki. Mieli wspólne cele: małżeństwo, dzieci, wspólny dom. Nikogo więc nie zdziwiło, że szybko zdecydowali się na ślub, a już kilka miesięcy później ona była w ciąży. Dzięki pomocy finansowej rodziców i sporemu kredytowi udało im się również zrealizować ich wielkie marzenie: kupili dom pod miastem.

Dobre początki
Oboje byli przekonani, że czeka ich wspaniała przyszłość. Mieli wspólne cele, wspaniale się razem bawili, byli zakochani. On jej imponował, ona działała na niego jak żadna inna kobieta. Narodziny synka tylko dopełniły ich szczęścia. Dziecko było zdrowe, oboje je kochali i dobrze sobie radzili z wymagającym maluchem.

Oczywiście miewali także problemy. Już kiedy Iga była w ciąży Roberta zaniepokoił jej stosunek do pieniędzy. Wydawała dużo i bez zastanowienia, a kiedy brakowało środków na koncie, bez wahania sięgała po kartę kredytową. Rozmawiali o tym, wielokrotnie usiłował namówić żonę do planowania wydatków i ostrożniejszego obchodzenia się z pieniędzmi. Jednak zadłużenie na karcie kredytowej rosło.

Kiedy ich synek był już na świecie, nie było lepiej. Wiadomo, że pojawienie się dziecka wiąże się z mnóstwem wydatków. Iga chciała mieć najdroższy wózek, markowe ubranka dla dziecka, sterty zabawek, chociaż ich synek był za mały, by z nich korzystać. Roberta doprowadzało to do szału. Ona nie rozumiała, dlaczego przed ślubem Robert tak chętnie pokazywał jej, że jest zamożny, by teraz oszczędzać na każdym kroku.

Konflikty i trochę miłości
Spierali się nie tylko o pieniądze. Ona miała do niego pretensje, że znika z domu na całe dnie i nie poświęca czasu jej i dziecku. On z kolei miał jej za złe, że całymi dniami ogląda telewizję, a dziecku daje do jedzenia jedynie gotowe dania. „A gdzie ty jesteś, by o niego zadbać?” – wykrzyczała Iga podczas jednej z kłótni. Nie odpowiedział jej na to, ale przyznał się przed sobą, że nie radzi sobie z ich problemami i po prostu woli zostawać w pracy dłużej.

A jednak nie było tak, że już nic ich nie łączyło. Czasem wybierali się z dzieckiem na wspólny spacer i wspaniale im się ze sobą rozmawiało. Albo wieczorami puszczali sobie film i oglądali mocno w siebie wtuleni. To były naprawdę piękne chwile. Tyle tylko, że było ich coraz mniej.

Między nimi układało się coraz gorzej, w tej sytuacji w ogóle nie myśleli o drugim dziecku. A jednak oboje bardzo niedbale podchodzili do kwestii antykoncepcji, jakby podświadomie chcieli drugiego dziecka. Bo przecież oboje zawsze marzyli o dużej rodzinie… Dlatego wcale nie byli zdziwieni, kiedy Iga ponownie zaszła w ciążę.
Nowy początek?
W obliczu tej wiadomości wszystkie problemy po prostu przestały istnieć. Byli szczęśliwi, że znów będzie im dane doświadczyć rodzicielstwa. Przez chwilę byli nawet tak szczęśliwi, jak na początku swojego związku. Ale chwile nie trwają długo.

Iga wciąż miała żal do Roberta, że nie poświęca czasu jej i dziecku. Bolało ją też, że mąż nieustannie ma do niej pretensje o wszystko. A on martwił się o ich finanse, bo Iga wprawdzie zaczęła nieco panować nad wydatkami, ale wciąż zbyt często sięgała po kartę kredytową. Poza tym ich synek rósł i ku przerażeniu Roberta, coraz więcej czasu spędzał z mamą przed telewizorem. Sam nie umiał zapewnić maluchowi lepszej rozrywki, to go przerastało. Czy wraz z narodzinami ich drugiego dziecka będzie lepiej? Nie pozostawało im nic innego niż wiara, że tak się właśnie stanie.

Oczywiście narodziny ich córeczki bardzo ich uszczęśliwiły. Ale też pogłębiły problemy, z którymi borykali się do tej pory. Rozczarowana mężem Iga odreagowywała robiąc kolejne zakupy. Robert brał nadgodziny w pracy i łapał się dodatkowych zleceń, by zarobić na spłatę kart kredytowych. A kiedy nie miał dodatkowej pracy i tak nie chciał wracać do domu, bo panująca tam atmosfera była dla niego nie do wytrzymania.

W końcu przestali widzieć jakiekolwiek szanse na poprawę ich relacji. Ale rozwodu też nie chcieli. Chociaż Iga nie miała w Robercie wsparcia, za bardzo obawiała się zostania samotną matką z dwójką dzieci. A on czuł, że jego już i tak nie najlepsze relacje z synem i córką po rozwodzie uległyby całkowitemu rozpadowi. I oboje byli zgodni tylko co do jednego: na pewno nie będą mieli ze sobą już więcej dzieci.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZwiązekRodzina
Skomentuj