Grupa naTemat

Wywoływanie zdjęć i wysyłanie faksów. 10 rzeczy, które wszyscy robimy, a nasze dzieci nie będą ich nawet znały

Fot. Flickr.com [url=https://www.flickr.com/photos/kjgarbutt/]Kurtis Garbutt[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com Kurtis Garbutt / CC BY
Świat się zmienia, to jasne. Nowe technologie wypierają starsze i nie pozostaje nam nic innego, jak podążać za wszelkimi nowościami. Ale sentyment jednak pozostanie.

Niedawno podczas kolacji z moimi rodzicami i ciotką (z ich przedziału wiekowego) rozmowa zeszła na temat tego, jak w ich młodości wyglądała nauka w szkole. Wszyscy z rozrzewnieniem wspominali… naukę pisma technicznego i ubolewali, że dzisiaj nikt się już tego nie uczy.


"Chyba oszaleli" – tylko tyle przyszło mi do głowy. W świecie, w którym znajomość co najmniej jednego języka obcego jest standardem, dzieciaki uczą się programowania i umiejętnością absolutnie niezbędną jest poruszanie się w przeładowanych informacjami mediach społecznościowych moje dziecko miałoby poświęcać czas na coś takiego? Rodzice bronili swojego stanowiska argumentując, że ćwiczenie pisma technicznego poprawia styl pisma, dzięki tym ćwiczeniom stawia się staranne estetyczne litery. Cóż, współczesna młodzież będzie musiała się bez tego obejść.

W serwisie Babble.com pojawiła się lista właśnie takich rzeczy, których nasze dzeci już nie poznają. Stworzyliśmy własną. Bo jest kilka spraw, które dla nas są lub przez dużą część naszego życia były nieodzownym elementem codzienności. Jest czego żałować? No może trochę...

1. Pisanie listów. No dobrze, nie robimy tego od wielu lat. Ale znaleziony po latach list pisany w dzieciństwie przez siostrę lub przyjaciółkę – bezcenne znalezisko. I to długie wyczekiwanie na list… Dzisiaj już nawet emaile są przestarzałą formą komunikacji!

2. Korzystanie z książek kucharskich. W dobie blogów kulinarnych, serwisów internetowych nawet najwięksi miłośnicy gotowania mogą się obejść bez książek kucharskich. Na pewno obejdą się bez nich dzieci, które od małego przyzwyczajone są do tego, że wszystko da się wyświetlić na ekranie tabletu. A przecież kartkowania pięknie wydanej książki w poszukiwaniu przepisu na idealną kolację nic nie zastąpi.



3. Zbieranie wycinków i karteczek z przepisami. Zapisany na małej karteczce przepis na obłędne ciasto, którym poczęstowała nas koleżanka, wycinki z gazet z pomysłami na sałatki – wszystkie trafiają do jednego segregatora albo zeszytu, którego właścicielka bez problemu wszystko w nim odnajduje. Już teraz istnieją aplikacje na telefon, które świetnie taki zeszyt zastąpią.

4. Przechowywanie papierowych instrukcji urządzeń. Robot kuchenny szwankuje? Wystarczy zajrzeć do instrukcji, przechowywanej w wielkim pudle razem z instrukcją obsługi telewizora, telefonu, ekspresu do kawy i aparatu fotograficznego. Nie, w domach naszych dzieci nie będzie miejsca na takie pudło.

5. Kupowanie znaczków pocztowych. I kłopotliwe lizanie ich, gdy nadawana paczka jest droga, a mamy dużo znaczków o niskich nominałach. Tego nasze dzieci raczej znać nie będą.



6. Wysyłanie faksów. To była podstawowa umiejętność biurowa, którą nabywali dzisiejsi trzydziestokilkulatkowie, gdy rozpoczynali swoje pierwsze prace. Dzisiaj już rzadko spotykane, za kilka lat faksy będzie można oglądać co najwyżej w muzeum.

7. Przechowywanie zdjęć w pudłach. Klisza na 24 lub 36 zdjęć zanoszona była do wywołania, a gotowe zdjęcia po obejrzeniu trafiały do albumu, albumy do pudeł… Przeglądanie zawartości takiego pudła to dopiero przyjemność! A teraz spokojnie wystarczy kilka gigabajtów na komputerze. Pamiętajmy tylko, że czasem warto chociaż kilka zdjęć sobie wywołać…

8. Kupowanie płyt cd. Podróż do centrum, wizyta w sklepie muzycznym, zapłacenie niemałych pieniędzy za album ulubionego artysty i odtworzenie go w domu zamiast uruchomienia Spotify jednym kliknięciem? Owszem, było trudniej, ale czy nie doceniało się bardziej muzyki? A dumnie prezentująca się na półce kolekcja wszystkich sezonów ulubionego serialu? Nasze dzieci raczej nie będą miały takich kolekcji, wystarczy im włączenie Netflixa.

9. Wyjście z domu na spotkanie bez telefonu. I nie ma, że w razie czego wyślesz smsa, że będziesz później. Albo zajrzysz do map, gdy pomylisz przecznice. Albo zadzwonisz do znajomego z pytaniem, gdzie się podziewa, bo czekasz już 15 minut. Jak my mogliśmy sobie z tym radzić? Jedno jest pewne, nasze dzieci nie będą musiały.

10. Utracenie z kimś kontaktu. Kumple z podstawówki, którzy zmienili się nie do poznania? Pierwsza miłość, z którą utraciliśmy kontakt dawno temu i nie mamy pojęcia, co się z nią dzieje? To praktycznie niemożliwe w dobie mediów społecznościowych. Bo nawet po wykasowaniu się ze znajomych można przecież podglądać czyjś profil.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RodzinaWychowanie
Skomentuj