Grupa naTemat

"Mamy wspólne życie, wspólne dziecko, ale mieszkamy osobno. To nasz sposób na szczęśliwy związek"

Fot. Flickr.com / [url=https://www.flickr.com/photos/pedrosek/]Peter  Dosek[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com / Peter Dosek / CC BY
Mąż? Dzieci? Joanna od dawna czuła, że to nie dla niej. Była dobrze po trzydziestce, od dawna była singielką. Żyło jej się bardzo dobrze. A jednak w jej życiu pojawił się i mężczyzna, i cudowna córeczka. A jednak nie wszystko w jej życiu potoczyło się utartym torem.

Joanna była dobrym informatykiem, miała świetne stanowisko, zrobiła karierę. Nie, wcale nie przypominała tych singielek z komedii romantycznych, które po dwóch latach pracy w Warszawie dorabiają się pięknych, przestrzennych apartamentowców. Ale udało jej się kupić na kredyt dwupokojowe mieszkanie na jednym z blokowisk. Jak na dziewczynę, która przyjechała do stolicy bez żadnych pieniędzy, to i tak całkiem spore osiągnięcie.

Lubiła swoje życie. Po pracy intensywnie uczyła się włoskiego, wieczorami często wychodziła na spotkania z przyjaciółmi. Mieszkanie perfekcyjnie dostosowała do swoich potrzeb: przestronna kuchnia, pianino na środku salonu, ale za to bardzo ciasna sypialnia. Na pierwszy rzut oka urządzone było niepraktycznie, ale idealnie pasowało do jej potrzeb. Bo Joanna dobrze znała swoje potrzeby i dbała o to, by je zaspokajać.

Nigdy nie miała za to szczęścia do facetów. Nie przeżyła żadnego dramatu, nie miała złamanego serca. Po prostu gdy tylko zaczynała z kimś się spotykać, szybko orientowała się, że potencjalny partner jej nie odpowiada i kończyła znajomość.
Z łatwością też wytłumaczyli córeczce, dlaczego ich życie rodzinne wygląda nieco inaczej niż u innych dzieci. Zresztą dziewczynka nigdy nie miała powodów by sądzić, że jej rodzina jest niepełna. Czuła się jak u siebie w obu mieszkaniach, zarówno mama, jak i tata poświęcali jej dużo czasu. Zdarzało się nawet, że inne dzieci w przedszkolu zazdrościły jej nietypowej sytuacji.

Oczywiście znajomi i rodzina bardzo dziwili się sytuacji Joanny i Michała. Ci jednak przywykli do tego, że wciąż muszą odpowiadać na dziesiątki pytań i zapewniać, że jest im dobrze w dwóch mieszkaniach. A czy planowali coś zmienić? Tak, marzyli o tym, by w przyszłości kupić sobie… dwa większe mieszkania, najlepiej przez ścianę. Ścianę, której nigdy by nie zburzyli, bo za bardzo potrzebowali osobnej przestrzeni.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZwiązekRodzina
Skomentuj