"Boli?" i "Wiem co czujesz". Czyli 10 rzeczy, których absolutnie nie wolno mówić rodzącej kobiecie

Prawo autorskie: mathom / 123RF Zdjęcie Seryjne
Sprowadzenie na świat małego człowieka to nie lada wyzwanie, obarczone wieloma niewiadomymi. Szczególnie pierwszy poród jest dla kobiety prawdziwą sinusoidą doznań i emocji. Dlatego podpowiadamy, czego absolutnie nie wolno mówić rodzącej kobiecie. Na poważnie i na żarty.



Partner: „Wow, ta igła/wziernik/szczypce są ogromne!”
Z tej kobiety zaraz wydobędzie się coś naprawdę ogromnego, więc można jej oszczędzić dodatkowych wrażeń. Rodząca naprawdę nie potrzebuje, by towarzyszący jej partner komentował wszystko wokół. Szczególnie jeśli pacjentka boi się szpitala, białych fartuchów i ostrych igieł.

Partner: „Kochanie, widać, że jesteś wycieńczona.”

Czy on ma na myśli cieknący po skroni pot? Grymas na twarzy? Widoczne z wysiłku żyły? To chyba jasne, że rodząca kobieta nie będzie wyglądała jak Jennifer Lawrence na czerwonym dywanie. Nawet w trakcie porodu należy zapewniać kobietę, że jest najpiękniejsza na świecie. To naprawdę dodaje mocy i pewności w działaniu.

Partner: „Jestem taki zmęczony przez ten stres.”

Serio? Jesteś zmęczony? Ty jesteś zmęczony? Powtórz proszę, jeśli masz odwagę. Panowie jednak nie rozumieją jak to jest nosić przez kilka miesięcy taki ciężar, a potem znosić wielogodzinny ból. Cokolwiek wam się teraz dzieje – od migreny po biegunkę – nie przebijecie naszego bólu.
Ktokolwiek: „Boli?”
Nie, skąd ten pomysł? Rodząca kobieta przeżywa katusze. To chyba łagodniejsza i bardziej przyswajalna, ludzka wersja sceny z Obcego. Nie bez powodu istnieje szansa otrzymania znieczulenia. Dlatego przypominamy wszystkim: tak, boli.

Pielęgniarka: „Proszę wypełnić ten formularz.”
Kolejny i kolejny. I jeszcze ten, ma zaledwie 5 stron. I koniecznie zapoznaj się z treścią. Nie jest łatwo, kiedy z bólu ręce same zaciskają się w pięści i kobieta ma ochotę rozszarpać pierwszą napotkaną osobę. Czy nie może ich wypełnić osoba towarzysząca? Przynajmniej czymś sensownym się zajmie.

Osoba towarzysząca: „Powiedz MARMOLADAAAA. Musimy mieć pamiątkę!”
W trakcie trwania akcji porodowej kobieta naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda i późniejsza reakcja na zdjęcia może być zaskakująca. A może lepiej wstrzymać się ze zdjęciami, aż potomek pojawi się na świecie? Z pewnością ten moment będzie bardziej wzruszający, a i sama zainteresowana będzie sama prosiła o zdjęcia na pamiątkę. Panom, którzy chcieliby zdawać relację z porodu online na Facebooku stanowczo odradzamy takie pomysły.

Ktokolwiek: „Upssss…”
„Ups” zawsze brzmi źle i zwiastuje nieszczęście. W tej sytuacji „ups” brzmi groźnie, jeśli dotyczy plątaniny kabli od medycznej aparatury. Radzimy niczego nie dotykać i może obejdzie się bez „ups”.

Partner: „Wiem co czujesz.”
Jest pewna grupa szalenie empatycznych facetów, którzy chcieliby niemalże połączyć się fizycznie i psychicznie z kobietą. My naprawdę to doceniamy, ale litości..! Oczywiście, wiele rzeczy mogą wam się udzielić, możecie też mieć objawy psychosomatyczne – bóle brzucha, wahania nastroju… Ale z całą pewnością nie wiecie, co czuje rodząca kobieta. Po prostu bądźcie i wspierajcie, nie musicie udawać, że rozumiecie co czujemy.

Stażysta do lekarza (szeptem): „Co z tym zrobić?”

To ten moment, w którym zapala nam się czerwona lampka, a instynkt każe uciekać. Z natury ufamy lekarzom i wierzymy w ich kompetencje. Dlatego apelujemy do całego personelu medycznego: nie ważne, czy pacjent jest za parawanem czy w śpiączce – zawsze zakładajcie, że was słyszy!

Partner: „Widzę główkę!”
Och. Nie. Nie patrz TAM!

Źródło: Smart Parenting
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...