"Czuła, że wciąż popełnia błędy, słabo się stara, źle okazuje uczucie". Gdy nieszczęście partnera staje się jego bronią

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/shy-sexy-beautiful-blonde-woman-863056/]Unsplash[/url] / [url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
Na początku było cudownie. Początki już to do siebie mają, że ciężko jest spojrzeć z dystansem na to, co dzieje się między dwojgiem ludzi. Wariactwo, szał, namiętność, zaślepienie. To był jej pierwszy związek po długiej przerwie, założyła więc, że wszystkiego musi nauczyć się od nowa. Wróć! To on musi ją nauczyć.

Czuła, że wciąż popełnia błędy, że za mało się stara, źle okazuje uczucie i nie jest dla niego wystarczająco dobra. Ciągle go raniła. Na szczęście był wyrozumiały i w końcu jej wybaczał, aż do kolejnego nieporozumienia, które wybuchało zupełnie niespodziewanie. Im bardziej się starała, tym bardziej psuła to uczucie. Czuła się z tym coraz gorzej…

Milczenie
To było na imprezie urodzinowej jego kolegi, pili wino, żartowali, śmiali się, aż nagle przestał z nią rozmawiać. Ni z tego, ni z owego obdarzył ją lodowatym spojrzeniem i zaczął ignorować. Poczuła się jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Co znowu? Przecież było już tak dobrze! W sekundę uleciał cały jej dobry humor. Zrobiła coś nie tak, powiedziała coś co mu się nie spodobało, to było pewne… Nie mogła tylko odszyfrować kiedy i czym znów nawaliła. W drodze powrotnej odpowiadał jej półsłówkami, nie objął jej, ani nie złapał za wyciągniętą w jego stronę dłoń.

Tak, czyli nie
Zapytała go, czy wyjedzie z nią na weekend w góry. To miał być wyjazd służbowy, konferencja, integracja, jednak nie miała na to ochoty. Pomyślała, że wynajmą sobie osobno jakiś mały pokoik, a ona weźmie udział tylko w tych wydarzeniach, które są obowiązkowe. Resztę czasu będą mieli tylko dla siebie. Myślała, że się nie zgodzi, jednak od razu powiedział: „W porządku”. Ucieszyła się. Dopiero po przyjeździe na miejsce okazało się, co tak naprawdę myślał. „Wiedziałaś, że nie chcę tu jechać”- wycedził przez zaciśnięte zęby, podczas kolejnej kłótni.


Nie mogę, bo nie chcę
Czuła, że nie może na niego liczyć. Kiedy tylko go potrzebowała, słyszała w słuchawce zatroskane: „Nie mogę…”, a potem milion wymówek. Sama podejmowała ważne decyzje, żeby dowiedzieć się potem, że podjęła je źle. Cała odpowiedzialność ciążyła na niej, co sprawiło, że coraz gorzej sypiała i brała więcej tabletek na uspokojenie. Oczywiście, nie mógł jej z tym pomóc.

Niezadowolenie
Niezadowolenie było jego stanem permanentnym. Starała się jak mogła, żeby go uszczęśliwić, ale i tak przez większość czasu czuła, że dusi on w sobie same negatywne odczucia, że jest zły i zawiedziony życiem jakie prowadzą. Oczywiście, nigdy nie powiedział jej tego wprost. Kiedy podejmowała próby rozmowy, słyszała tylko: „Nic.” albo „Wszystko w porządku”, choć sam ton jego głosu sprawiał, że odechciewało jej się dalszej rozmowy.

Zwlekanie
Kiedy go o coś prosiła, zawsze zwlekał do ostatniej chwili. Czasami miała wrażenie, że celowo wymyśla kolejne wymówki, zapomina i wynajduje ważniejsze rzeczy do zrobienia. Przez to, prawie miała wypadek samochodowy, kiedy spadł pierwszy śnieg, a on wciąż nie wymienił jej opon na zimowe. Czuła się zdezorientowana, czy naprawdę wymaga od niego aż tak dużo?
Nie przestrzegał ustalonych zasad
Wydawało jej się, że żyje z nastolatkiem przechodzącym fazę buntu. Bywały dni, kiedy robił wszystko inaczej, niż go prosiła. Jakby chciał sprawdzić jej cierpliwość, niebezpiecznie przesunąć granicę. Wracał o piątej nad ranem z imprezy, zostawiał po sobie bałagan, wydawał pieniądze na niepotrzebne gadżety, właśnie wtedy, kiedy ich budżet był wyjątkowo skromny. Oczywiście, nie mogła mu zwrócić uwagi.

Sarkazm
Wiążąc się z nim, była przekonana, że spotkała człowieka o niesamowitym poczuciu humoru. Humor ten szybko jednak obrócił się na jej niekorzyść. Krytyczne uwagi, sarkastyczne parskanie i złośliwe docinki stały się częścią ich rzeczywistości. Kiedy reagowała smutkiem lub złością słyszała, że nie zna się na żartach i nie ma za grosz dystansu do siebie. Chciała mieć.

Sabotowanie jej planów
Czasem wydawało jej się, że specjalnie planował coś po to, żeby uniemożliwić jej realizację postanowień. Niefortunne zbiegi okoliczności, nieprzyjemne niespodzianki, zbyt częste, nagłe wypadki. Miała wrażenie, że nad ich życiem wisi jakieś fatum, choć jego złośliwy uśmiech kazał jej podejrzewać, że nie jest to takie niewyjaśnione zjawisko.

Obwinianie
Czy trzeba dodawać, że była winna wszystkim ich niepowodzeniom? Zobowiązanie ciągłego poczucia winy wzięła na siebie wchodząc w tę relację. Było to jakby wpisane w ich historię. Przecież to ona była tą niedoświadczoną, zagubioną osobą, która nie wie, jak traktować swojego partnera.

Życie z ofiarą
Skoro ona była oprawcą, to on oczywiście był ofiarą. Był przecież taki słaby i bezsilny, starał się, ale ona co chwilę go raniła. Miał też mnóstwo innych problemów- osobistych, zdrowotnych, towarzyskich… Wymagał opieki, której ona nie potrafiła mu zapewnić.

STOP! Smutna prawda jest taka, że czytając o tym związku, dużo łatwiej przejrzeć na oczy, niż w nim żyjąc. Pasywno-agresywny (tak, tak właśnie się to nazywa) partner jest mistrzem w odwracaniu kota ogonem. Sprawia wrażenie, że zachowuje się prawidłowo, choć tak naprawdę boleśnie i okrutnie niszczy świat drugiej osoby. Nie jest racjonalny, sabotuje wszystkie plany, jednocześnie gra ofiarę i rzadko kiedy pokazuje swoją prawdziwą twarz. Niech ten tekst będzie wskazówką dla każdego, kto odnalazł się w opisanej historii, że czas przerwać to błędne koło. Jej, zrozumienie tego zajęło kilka lat, mnóstwo straconych chwil i przepłakanych nocy. Nie chciała już walczyć o ten związek. Odeszła.
Trwa ładowanie komentarzy...