Kompletując wyprawkę zachowaj zdrowy rozsądek. Tych 5 rzeczy nie kupuj!

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/ci%C4%85%C5%BCy-oczekiwano-macierzy%C5%84stwa-735400/]Laikipia[/url] / [url=https://pixabay.com/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Laikipia / CC0 Public Domain
Kompletowanie niemowlęcej wyprawki jest nie tylko bardzo miłym doświadczeniem, ale również szalenie stresującym. Wiele zależy od tego jak dużym budżetem dysponujesz. W przypadku nieograniczonego limitu możesz sobie pozwolić na wyrzucenie pieniędzy w błoto, tylko po co? Są pewnie rzeczy z którymi spokojnie możesz poczekać, aż urodzi się dziecko.

Są kobiety, które w euforii i szale zakupów tracą rozum. Te panie (a byłam jedną z nich!) chciałyby tak skompletować wyprawkę, by niczego nie zabrakło, by nic ich nie zaskoczyło, by były gotowe na każdą ewentualność. Muszą więc mieć WSZYSTKO, co może (choć nie musi) przydać się matce i dziecku.

Przygotowaliśmy dla Ciebie listę kilku rzeczy, z zakupem których można chwilę zaczekać lub choćby jeszcze raz na spokojnie przeanalizować, czy aby na pewno są niezbędne? W całym macierzyństwie popełnia się wiele błędów i nierozsądnych wyborów, szczególnie gdy chodzi o nasze pierwsze dziecko. Wierzę, że z każdym kolejnym jesteśmy mądrzejsze.

1. Ubranka

To prawda – ubranka zmienia się i pierze nieustannie, trzeba mieć ich sporo. Ale faktem jest też, że dzieci błyskawicznie z nich wyrastają. Dlatego ubranek miej sporo, ale nie inwestuj w odświętne kreacje. Uwierz, że ni potrzebujesz prześlicznych, balowych sukienek w rozmiarze 56. Ani spodni w kant na szelkach. Raczej ich nie użyjesz, jeśli nie planujesz w tym okresie eleganckiej uroczystości. Są niesamowicie niepraktyczne i niewygodne. I bardzo drogie. Tak, wiem, są też prześliczne i urocze. Wydaje mi się, że zostały stworzone dla osób, które chcą kupić coś dla nowonarodzonego dziecka w prezencie. Ja w pierwszych dniach mojego macierzyństwa wielokrotnie w myślach dziękowałam temu, kto wymyślił pajace na zatrzaski!

2. Przewijak
Czasem po prostu ograniczony metraż nie pozwala na postawienie kolejnego mebla. Oczywiście, że fajnie byłoby mieć oddzielne miejsce do przewijania wraz ze wszystkimi niezbędnymi do tego celu akcesoriami. Niestety nie zawsze się da i tu pomocne są przewijaki i organizery montowane na łóżeczku. Problem w tym, że można z nich korzystać krótko, ponieważ ciekawskie i coraz bardziej mobilne dziecko wcześniej czy później zainteresuje się tymi elementami. A jeszcze inna sprawa, że… najczęściej przewijamy dziecko tam, gdzie akurat jesteśmy (ja!) i gdzie nam wygodnie – na kanapie, na łóżku, na kocyku w salonie…


3. Laktator
Tutaj oczywiście przedział cenowy jest ogromny. Ale skąd pewność, że będziesz go używać? Może nie będziesz miała takiej potrzeby, może sama szybko zdecydujesz, że nie chcesz już karmić. A może z nieoczekiwanych przyczyn zdrowotnych będziesz musiała zaprzestać? Poza tym trudno stwierdzić z góry, który laktator będzie Ci odpowiadał i może niekoniecznie musi to być ten z najwyższej półki? Może masz możliwość pożyczenia go od kogoś na kilka dni? I przetestowania?

4. Chusta i nosidło
Dużo się mówi o zaletach noszenia w chuście i niewątpliwie wiele w tym racji. Trzeba przyznać, że w niektórych sytuacjach takie noszenie dziecka ułatwia wykonywanie domowych obowiązków. Jest też pomocne na spacerach czy zakupach w sklepach, gdzie trudno manewrować wózkiem. Chusty i nosidła również potrafią kosztował niemało, dlatego zanim zdecydujesz się na jedno lub drugie spróbuj pożyczyć od koleżanki, zamiast tylko wierzyć w jej zachwyt.

Naprawdę zdarzają się dzieci, które wręcz nie znoszą takiego unieruchomienia. Ja najpierw jeszcze w ciąży kupiłam chustę, która się nie sprawdziła mimo wielu prób i pomocy w wiązaniu przez doświadczone matki. Potem niestety wydałam też pieniądze na nosidło, które również bardzo szybko odsprzedałam. Mojemu dziecku najwygodniej było osobno. Ot taki egzemplarz.

5. Sterylizator i komplet butelek
Panie, które nie planują karmić piersią natychmiast kupują całą butelkową wyprawkę. Na rynku możemy znaleźć całe komplety, w skład których wchodzą: sterylizator, podgrzewacz, kilka butelek i smoczków, pojemniki na mleko modyfikowane/naturalne i opakowania termiczne. Oczywiście kupując taki zestaw mamy możliwość zaoszczędzenia.

Problem w tym, że dzieci potrafią być baaardzo wybredne i często musimy przetestować kilka rodzajów butelek i smoczków zanim trafimy na ten właściwy. Ja sama zaliczyłam kilka różnych firm. Ze sterylizatora (choć miałam!) nie skorzystałam nigdy. W początkowym okresie używałam po prostu wrzątku. Warto też zainwestować w szklane butelki. To prawda, że są ciężkie i należy uważać, by się nie stłukły. Jednak o wiele łatwiej utrzymać je w czystości.
Trwa ładowanie komentarzy...