Dzień z życia młodej matki na jednym wdechu. Toaleta? Zapomniałam już co to intymność. Czy to się kiedyś zmieni?

Prawo autorskie: yanlev / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: yanlev / 123RF Zdjęcie Seryjne
Na jednym wdechu jem. Na jednym wdechu załatwiam potrzeby fizjologiczne. Na jednym wdechu biorę prysznic. Tyle wytrzyma mój maluch zanim rozpęta się wojna. Czyli o życiu młodej mamy, która na co dzień może zapomnieć o relaksacyjnym aspekcie posiłku, kąpieli i toalety. Tempo!

Przypomnij sobie jak to było zanim zostałaś mamą. Pamiętasz jak zasiadałaś przy stole i raczyłaś się obiadem? Jak kontemplowałaś miniony dzień mocząc ciało w gorącej kąpieli? Nie? No jasne, przeciętny człowiek nie zastanawia się nad codziennymi wygodami, one po prostu są. Aż rodzi się dziecko.



Zawsze tam gdzie ty
Do tej pory, jakkolwiek małe byłoby twoje mieszkanie, oazę spokoju odnajdowałaś w łazience. Rano, jeszcze zaspana odzyskiwałaś przytomność umysłu pod prysznicem i wprawiałaś się w dobry nastrój ułożeniem włosów i makijażem. Może nakładałaś nawet trzy rodzaje kremów, ten do twarzy, pod oczy i ujędrniający uda. Mam dla ciebie dwie wiadomości: jedną dobrą, jedną złą. Dobra wiadomość to taka, że zaoszczędzisz na kosmetykach, a to dlatego, to ta zła wiadomość, że już nie będziesz miała czasu ich używać.

Od kiedy jestem mamą, rano w łazience towarzyszy mi niemowlak. Początkowo, zupełnie mi o nie wadziło. Nie mówił, nie płakał, zadowolony obserwował mnie z perspektywy bujaka. Z czasem jednak prysznic zaczęłam brać na jednym wdechu nie raz odczyniając przy tym tańce plemienne, żeby odwrócić uwagę syna od szafki z lakierami do paznokci. Makijaż? Owszem, wykonuję, ale jedną ręką, drugą chroniąc klapę od sedesu. Toaleta? Zapomniałam już co to intymność. Czy to się kiedyś zmieni? Pewnie tak, chociaż od bardziej doświadczonych koleżanek wiem, że nawet kiedy zamkną drzwi bywa, że w szparze między nimi, a podłogą pojawiają się małe paluszki.

Dietetyk radzi, a dziecko się śmieje
Kilka miesięcy po porodzie udałam się do dietetyka. Niech Pani je regularnie, a posiłki spożywa powoli, małymi kęsami, żując dokładnie pokarm - usłyszałam. Zabawne. Wprawdzie zdarza się, że posiłek zjadam powoli, ale nie dlatego, że w przemyślany sposób, nieśpiesznie operuję widelcem, a raczej dlatego, że potrafię zacząć jeść o godzinie trzynastej, a skończyć zimne danie o godzinie piętnastej. W międzyczasie ratuję dobytek przed wylądowaniem na głowie dziecka, albo karmię je, oczywiście własnym obiadem.

Na szczęście, nabrałam doświadczenia i sprytu i przygotowuję sobie zawsze porcję z zapasem. Wiem, że syn nie odpuści okazji, żeby przekonać się czy to co ja mam na talerzu nie jest smaczniejsze niż jego brokuły na parze. Co do małych kęsów to niestety, kiedy już zostanę się do jedzenia połykam je jednym tchem, nie ryzykuję. Niemowlę przy stole to zaborczy towarzysz.

Zakupy nigdy nie były tak proste
Drogeria. Jak już ustaliliśmy, kosmetyki nie są mi potrzebne chyba, że korektor pod oczy, ale drogerie owszem, odwiedzam. Pieluchy, krem na odparzenia, nawilżane chusteczki, znam tę listę na pamięć, pięć minut, kasa, wychodzimy. Dylematy w co się ubrać? To przeszłość. Nigdy nie robiłam zakupów tak szybko! Brać tę bluzkę czy porównać z inną w sklepie obok? Nagle syn wstaje w wózku i rozlega się wrzask na całą galerię handlową. Zdecydowałam, biorę!

Nic strasznego, ot permanentny stan gotowości
Od kiedy mam dziecko, uczucie wewnętrznego napięcia towarzyszy mi podczas wykonywania każdej z tych czynności. Bo otworzy i wypije szampon, bo krztusi się kurczakiem, bo kiedy słyszę najmniejszy huk podrywam się jak poparzona z obawą, że to on właśnie grzmotnął o regał. Nauczyłam się robić naleśniki jedną ręką i suszyć włosy przybierając najdziwniejsze pozy, żeby utrzymać malucha przez kilka minut w jednym miejscu. I tak na jednym wdechu jem i załatwiam potrzeby fizjologiczne pod jego czujnym okiem. Szkoda, że kiedy przychodził na świat, nie byłam tak biegła w sztuce oddychania. Poród na jednym wdechu i wydechu, to byłoby coś.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...