Czy związek bez seksu ma szansę przetrwać? Historie tych małżeństw pokazują jak brak bliskości niszczy

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/girl-brave-bravery-independence-843076/]Unsplash[/url] / [url= https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
Czy wiecie co to jest białe małżeństwo? Nie, nie o biel sukni ślubnej chodzi, ale o umowę między małżonkami, że nie będę uprawiać seksu. Lub o sytuację, w której w małżeństwie seksu brak, niekoniecznie z pobudek religijnych. Czy da się tak żyć w związku? Poznajcie historie tych dwóch par.

Zosia i Sławek
Poznali się na spotkaniach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Ona - wesoła, zabawna, trochę nawet nie pasowała do tego środowiska. On - poważny i skupiony, kilka lat starszy, biolog (teorię miał opanowaną na szóstkę), ujął ją swoją tajemniczością.

Szybko zaczęli się spotykać, a właściwie chodzić razem na spotkania stowarzyszenia. I w niedzielę, do kościoła. Po maturze Sławek oświadczył się Zosi, a rok później wzięli ślub. Zosia była pewna, że właściwie wszystko, co było do omówienia i ustalenia, omówili i ustalili.

Dwójka dzieci i koniec seksu
Dzieci urodzi na studiach (pedagogika), a w opiece pomogą jej rodzice. Naturalne było dla nich, że z seksem czekali do ślubu więc po co o tym rozmawiać? Dziś Zosia mówi, że gdyby mogła wrócić do tych początków związku, wszystko co się "rozumiało samo przez się" omówiłaby na głos, z detalami.


Szybko doczekali się dwójki dzieci. A potem nastąpił koniec. Koniec ze wspólnymi nocami, misja zakończona. Amen. Sławek stracił zainteresowanie zosinym ciałem. Chodź nadal spali w tym samym łóżku, każdy wieczór spędzali w jednakowy sposób: omówienie planu na następny dzień, krótka lektura i szybkie dobranoc. Na początku, zmęczona Zosia nie przywiązywała do tego większej uwagi. Z czasem jednak zaczęło ją niepokoić, czy aby przypadkiem jej mąż nie traktuje miłości fizycznej w kategoriach czysto prokreacyjnych. Tego przecież nie ustalili. Mimo usilnych starań Zosi, Sławek nadal nie przejawiał żadnego zainteresowania bliskością, a wszelkie próby rozmów zbywał.

Zdrada, homoseksualizm, brak miłości?
Zaczęły się awantury i wyrzuty. Zosia podejrzewała: zdradę, homoseksualizm, koniec miłości, ciężkie choroby i skrywane problemy finansowe. Żadne z jej przeczuć nie znalazło potwierdzenia w rzeczywistości. Małżeństwo zaczęło się rozpadać. Ona nie czuła się kobietą, on nie potrafił jej wytłumaczyć, że nie czuje "tej" potrzeby. Że "to" go naprawdę nie interesuje. Że woli poczytać książkę albo odpocząć przed telewizorem. Nadal uważał, że jego żona jest piękna. Ale perspektywa spędzenia z nią upojnych chwil w ogóle go nie pociągała.

Czy postrzegał to jako problem? Tak, ale z pomocy specjalisty nie chciał korzystać: było to dla niego zbyt trudne. Z resztą, po trzech latach dyskusji, negocjacji, próśb i gróźb, Zosia skapitulowała. Uznała, że dla dobra dzieci, lepszy w domu spokój. Święty. Zostanie z mężem, a całą swoją energię poświęci na, jak to określa, rozwój osobisty i zawodowy. O rozwodzie nie ma mowy, to by było wbrew jej przekonaniom. Z mężem nadal śpią w jednym łóżku, ale oddalili się od siebie. Ich relacje można określić jako przyjacielskie. Zosia ma 27 lat. Sławek 31. Ona otwarcie mówi o tym, że nie jest szczęśliwa. On filozoficznie odpowiada: "mam wspaniałą rodzinę. Czego mi więcej potrzeba do szczęścia? "

Edyta i Rafał
Historia Edyty i Rafała zaczęła się zupełnie inaczej. Właściwie połączyło ich łóżko. Po kilku latach bardzo udanego związku, nastąpił punkt zwrotny i nie było to pojawienie się dzieci, ale zmiana pracy. Rafał miał nagle więcej obowiązków, więcej stresów i odbywał coraz więcej służbowych podróży.

Wracał z pracy i padał zmęczony na łóżko: nie było go dla nikogo. Rano wstawał, kiedy Edyta wychodziła do przedszkola z ich synkiem. Wolał nie patrzeć jej w oczy, by nie wyczytać w nich, że kolejny raz ją zawiódł. Podobnie jak Zosia, Edyta podejrzewała swojego męża o romans i zdrady, bo to " przecież niemożliwe" żeby był ciągle zmęczony... Atmosfera między małżonkami stała się bardzo napięta. Wtedy, po roku bez bliższego kontaktu z mężem Edyta postawiła sprawę na ostrzu noża: pójdą do specjalisty albo ona odejdzie.

To Rafał wybrał gabinet, a potem terapię. Uczestniczy w niej już od trzech miesięcy (w niektórych spotkaniach razem z żoną). Małżonkowie na nowo uczą się siebie. Lęki Rafała powoli ustępują, a Edyta nabiera pewności siebie. Jeszcze nie jest idealnie, ale już wiedzą, że wygrają tę walkę o związek.

Niskie libido i zmniejszenie potrzeb seksualnych zdarza się każdemu z nas, może wynikać z wieku, sytuacji osobistej, aktualnych przeżyć, niestety czasem problem może się okazać głębszy. Wtedy należy jak najszybciej skorzystać z pomocy specjalisty, aby negatywne aspekty tej sytuacji nie eskalowały i nie odbijały się na naszym zdrowiu i związku.
Trwa ładowanie komentarzy...