„Kochani mężczyźni, dlaczego rzadziej walczycie o rodzinę i stabilizację?". Apel mężatki do wszystkich facetów

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/guy-man-jacket-red-hood-grass-690751/]Unsplash[/url] / [url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
Magda statystycznie: 35 lat, mężatka, dwoje dzieci. Pracuje.



Jak Magdę widzą obcy (bardziej lub mniej) ludzie? Cudowny dom. Dwoje dzieci, mąż, pies, kot. Scrabble popołudniu, karty i Chińczyk. O, jeszcze Monopoly. Co mówią Magdzie przyjaciółki (szczególnie singielki): Przecież Ty go nie kochasz.

Co mówi sama Magda – Czasem kocham bardzo, czasem nie. Na pewno kocham mniej niż on. Nieustannie mam wyrzuty sumienia. Pewnie gdyby nie dzieci– odeszłabym. Ile jest kobiet takich jak ja? W niektórych przypadkach już wyszły za mąż kochając mniej, w innych miłość umarła, w innych dogorywa. Jednak większość z nas próbuje walczyć o rodzinę. Dlatego nie rozumiem i potępiam facetów. Za łatwo się poddają.

Magda:
Kochani mężczyźni,

Nie oszukujmy się, wiele z nas kobiet też ma kryzys w związku. Większość z was o tym nie wie, bo bardziej się kamuflujemy. Płaczemy w ramiona przyjaciółek, w poduszkę. Częściej walczymy. Uśmiechamy się do was, choć mamy dość. Jesteśmy miłe, gotujemy obiad.

Tak, nasz kryzys często przejawia się brakiem czułości i seksu. Nasze oddalenie, o którym mówicie: jest taka zimna, wciąż boli ją głowa. Ależ boli, baaaardzo. Szkoda, że nie zauważacie miliona sytuacji wcześniej, które doprowadzają nas do tego „bólu głowy". Tyle błędów w życiu, tyle błędów w łóżku, tyle zaniedbań.

Tak, czasem wolimy przytulać się do dziecka niż do was.
Tak, czasem kochamy mniej. Wy nawet nie wiecie, ile rzeczy widzimy. Ja widziałam.

PRACA
Na przykład to, że mój ukochany facet zaczyna bardziej poświęcać się pracy niż domowi. Ot, małe oddalenie. Telefon, pilny projekt, mail, zawieszenie na kanapie. Raz, dwa, trzy – w porządku. Miesiąc, dwa też. Każda wyrozumiała kobieta to zrozumie. Ja rozumiałam. Ale projekty trwały. Pół roku, rok, dwa……….

Zamieniamy się wtedy w inne osoby – bardziej sfrustrowane, nieszczęśliwe. I uwierzcie, większość z nas nie wierzy, że to praca jest przyczyną. Wiemy, jak nas kiedyś kochaliście, ile potrafiliście poświęcić. I jak? Tak nagle tego nie potraficie? Dlaczego?

Czasem wręcz przeciwnie. Nie staracie się. Wyrzucili was z pracy, a wy dnie spędzacie przed telewizorem. Nawet nie wysyłacie CV. Albo stwierdzacie: Ta praca nie, fuj, okropne, za mało płacą, to nie mój pułap. Depresja. A tak naprawdę jakaś pewność, że jak nie wy to my się tym zajmiemy. Zajmiemy najczęściej. Jesteśmy odpowiedzialne.

PEWNOŚĆ
Przyznajcie, większość z was męczy ta pewność. Stabilizacja, choć jej niby pragniecie, odstrasza. Natura woła: trzeba zdobywać dalej. Mnie mój mąż nie wspierał po urodzeniu dziecka, wiele moich przyjaciółek mężowie też nie wspierali. Zaczęły się pretensje, awantury, kłótnie. Dlaczego? Jak dużą odpowiedzialność ponosimy za to my, kobiety? Odpowiedzcie, pozwólcie nam się zmieniać.


ROMANSIK

Podobno 4 na 5 par przeżyje prędzej czy później kryzys związany ze zdradą. Słabo. Kobiety podobno zdradzają coraz częściej. Podobno. Dla mnie to tylko liczby. Nigdy nie zdradziłam. Wiele moich przyjaciółek też. A jednak odkryłam na komputerze ukochanego korespondencje z niejaką M. „Tęsknie, pragnę, marzę. Chcę Cię dotykać, jaką masz bieliznę" oraz wiele innych w podobnym stylu rzeczy.
Cóż, Wy zaprzeczacie nawet przyłapani na gorącym uczynku. „To nic nie znaczy", „Nic nie było", „Przecież to koleżanka". Wierzymy, bo chcemy. Każda z nas ma jednak instynkt, który podpowiada: Ale on oszukuje. I jeszcze: to słabe, że tak umniejsza tamtą kobietę.

To jednak Wy wciąż zdradzacie częściej. Rzadziej się w kochankach zakochujecie, co tym bardziej jest słabe. Rozumiem oszaleć z miłości. Wierzę, że wielu z was szaleje. I nawet rozumiem. Ale dlaczego nam to robicie jeśli nie kochacie tamtej? Chciałabym tylko wiedzieć.

BRAK WALKI
Statystycznie częściej odpuszczacie. Wasze „ o co Ci chodzi?", „Nie rozumiem" nie jest dowodem waszej emocjonalności i nieumiejętności rozmawiania o uczuciach, przecież doskonale wiemy, że jak jesteście zakochani zrobicie wszystko, żeby rozmawiać i zrozumieć.
Dlaczego tak rzadko poświęcacie tę cierpliwość żonom czy stałym partnerkom. Tak tylko pytam, pomożecie?

Dlaczego kocham mniej? Bo przeżyłam wszystko, co opisałam wyżej. Miałam w końcu dość. Obiadów, które miały zatkać ukochanemu buzię, uspokoić serce. Terapeutów, wyjazdów niespodzianek i proszenia: zróbmy coś z naszym związkiem. Wybaczanie fascynacji internetowych i udawania, że wierzę: to nic nie znaczy. Pracy, która jest ucieczką, kiepskiego seksu, zaniedbania.

Dlaczego nie odejdę?
Bo wciąż lubię mojego męża. Bo czasem go nawet kocham. Ale najbardziej kocham dzieci, które są do męża przywiązane. Kobietom naprawdę trudniej odejść. Bo dla nas, w większości najważniejsze są jednak dzieci. I ich dobro.

Mężu, który masz jeszcze kochającą żoną, zadbaj o nią. Zanim zdradzisz, pomyśl milion razy. Naprawdę są rzeczy i emocje, których nie da się zawrócić. Nawet jeśli żona z tobą zostanie. Kobieta, która dzieli z tobą codzienność to nie znaczy automatycznie kobieta kochająca. Zawalcz o nią, jeśli wciąż możesz. Szczególnie jeśli wcześniej coś zaniedbałeś.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...