Strefa komfortowego porodu zaczyna się w głowie. Dobry poród jest możliwy

Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/ningenkamp/8499130343/]Nina[/url] / [url=http://bit.ly/mamadu]CC BY[/url]
Fot. Flickr/Nina / CC BY
Zapewne znajdzie się wiele osób, dla których to szarlataneria. Jednak zapewniam, to ani czary, ani ludowe podania. Wymyślili i zbadali to mądrzejsi od nas, zasłużeni w swojej dziedzinie. A żywe dowody słuszności ich teorii, chodzą po ziemi i zwą się kobietami :).

1. Porodu nie da się nauczyć, ale można się do niego przygotować

Największy lęk w naszym życiu powoduje nieznane. Każda kobieta, nawet ta najtwardsza może odczuwać lęk lub niepokój przed porodem – zwłaszcza tym pierwszym. Nie ma w tym nic dziwnego!



– Czy będę wiedziała, co robić? – często zastanawiają się przyszłe mamy – a co jeśli sobie nie poradzę? Tak bardzo boję się bólu – to najczęstsze porodowe strachy. Porodu nie da się wyuczyć, napisać instrukcji, doradzić każdemu tak samo, na zapas. Jednak można się do niego, tak jak do innych życiowych sytuacji przygotować.

Szkoła rodzenia to bardzo namacalna pomoc dla kobiety w ciąży i jej partnera. To przyjazne środowisko, w którym można zdobyć wiedzę i wsparcie – to fachowe, oraz to bliskie, ludzkie – od innych kobiet w podobnej sytuacji. Czy rozwieje wszystkie obawy? Nie, nie ma złotej recepty ani na poród, ani na wychowanie.

Natura również zadbała o to, aby przyszłym mamom ułatwić przygotowanie się do zmian. 40 tygodni ciąży, to okres wielu zmian psychofizycznych. W tym czasie w kobiecie powoli do życia budzi się matka. Również hormony działają jak balsam, aby wraz z rozwojem ciąży minimalizować niepotrzebny stres.

Kiedy poznasz nieco bliżej to "nieznane" – dowiesz się jak przebiega poród, kim są tajemnicze "położne" (genialnie, jeśli możesz skorzystać z pomocy douli lub indywidualnej opieki położnej, poznać się na kawie, zbudować z nią więź i poczuć się bezpiecznie; jeśli nie, nie martw się, ten zawód to pewna misja, niejedna położna z etatu jest prawdziwym aniołem).
Przede wszystkim poznasz możliwości: tak abyś mogła zdecydować, która droga najbardziej Ci odpowiada. Dowiesz się jak łagodzić ból i poprawić swój komfort, to on niego bardzo wiele zależy.

2. Ciało (i ból, który odczuwa) są drogowskazem

Zapewne na chwilę przemknie ci przez głowę – Fanatyczka! Żyjemy w XXI wieku, po co cierpieć? Dla zasady? – ale przeczytaj koniecznie do końca, bo zupełnie nie o to chodzi.

Gdyby poród nie musiał "boleć", pewnie by nie bolał. Tak już jest, że ludzkie ciało to precyzyjnie działająca maszyna, zaskakująca w każdym szczególe, a poród jest zjawiskiem zaplanowanym na poziomie MASTER. Tak, bo przecież właśnie prokreacja z punktu widzenia czystej biologi jest dla gatunku najważniejsza. Dlaczego więc matka-natura sprawiła, że tak ważny moment jest okupiony bólem (marna, zachęta, prawda?)?

Dlaczego poród boli?
Fundacja Rodzić po ludzku

♦ skurcze mięśnia macicy powodują ucisk nerwów, a także przejściowe zaciskanie się naczyń, utrudniając dopływ krwi z tlenem oraz odprowadzenie krwi z produktami spalania (kwas mlekowy), które podrażniają zakończenia nerwowe,

♦ boli rozciągająca się szyjka macicy i dolny odcinek trzonu macicy,

♦ dziecko główką uciska na nerwy w okolicy kręgosłupa, co powoduje bóle okolicy krzyżowej pleców,

♦ gdy szyjka osiągnie pełne rozwarcie, a główka dziecka zejdzie na dno miednicy, bolą uciskane i rozciągane tkanki krocza. Czytaj więcej

Ból w porodzie jest nośnikiem informacji. Jest niezastąpiony. Sygnalizuje rozpoczęcie się regularnej akcji skurczowej,a w trakcie samego porodu – wbrew ogólnemu przekonaniu – pomaga. Ale jak?

Dzięki sygnałom bólowym, jakie wysyła nasze ciało, kobieta przyjmuję różne pozycje porodowe. Kiedy zapytacie jakąkolwiek matkę, o jej wspomnienia, z pewnością odpowie, że najwygodniej było jej, gdy: klęczała/kucała/chodziła/pochylała się itd., że odczuwała wtedy ulgę, że coś się zmieniało. To właśnie jedna z naturalnych metod łagodzenia bólu.

Dużą ulgę przynosi chwila pod prysznicem, czy długie spacery. Każda kobieta odczuwa to indywidualnie. To właśnie ciało kieruje kobietą tak, aby jak zagrać w jak najlepszym duecie, a poród przebiegał szybciej i skuteczniej. Sygnały bóle wymuszają również odpowiednie przystosowanie oddechu kobiety.

Mało tego, ból działa przeciwbólowo. To właśnie ten bodziec uruchamia wydzielanie endorfin, które działają przeciwbólowo, a po porodzie odpowiadają za tworzenie się więzi mamy z dzieckiem.

Ból jest bardzo potrzebny, co wcale nie oznacza, że nie można go łagodzić. Dziś kobiety mogą korzystać z bardzo wielu metod łagodzenia bólu: od tych bardzo naturalnych po fachową pomoc anestezjologa. Nie bójcie się pytać, dajcie sobie szansę na aktywny poród!

3. Uwierz w siebie i zaufaj innym

Przede wszystkim zaufaj. Sobie, swojemu ciału i położnikom. Oni są po to, by ci pomóc. Rozważaj różne opcje i możliwości.

Największym wyzwaniem i sprawdzianem z zaufania jest podczas porodu kwestia nacięcia krocza. W Polsce nie wykonuje się tego zabiegu rutynowo. Nie obawiaj się, to naturalnej i oczywiste, że każdy (a przede wszystkim rodząca kobieta) woli tego uniknąć. Jednak zaufanie do położnej odgrywa tu kluczową rolę, to ona w trakcie porodu oceni, czy ochrona krocza zakończy się powodzeniem. Warto o tym pamiętać. Czasem decyzje "za wszelką cenę", wcale nie są najlepsze.

Większość szpitali dysponuje tzw. druczkami planu porodu - to specjalnie przygotowane ankiety, w których rodząca jeszcze w czasie ciąży określa swoje oczekiwania. To dobry sposób na komunikację, na przekazanie nawet w sytuacji "zaskoczenia" naszych wyobrażeń.

Nigdy nie planuj na 100%, nic tak nie potrafi wyprowadzić z równowagi i przysporzyć stresu jak niepowodzenie. A stres to najgorszy wróg rodzącej kobiety. Jeżeli coś potoczy się inaczej niż to sobie wyobrażałaś, spróbuj (choć, to trudne) pogodzić się z tym. Często nie mamy wpływu na wypadki losowe (partner nie zdążył, ulubiona położna była zajęta przy innym porodzie itd.), skup się na tym, na co masz wpływ i spróbuj przeżyć swój poród najlepiej jak to możliwe. Bo poród, to dopiero początek nowej wspólnej drogi.

Zamieńcie część strachu na wiedzę, część na zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Wtedy będzie o wiele łatwiej!

PS: Ponieważ po publikacji artykułu o znieczuleniu zewnątrzoponowym, pojawiły się nurtujące dyskusje na temat m.in. mojej płci — kilka słów o mnie: z wykształcenia położna i pedagog; prywatnie mama dwójki (urodzonych) dzieci ;)
Trwa ładowanie komentarzy...