Możesz być pewny, że twoje dziecko wybierze TO, zamiast swoich zabawek!

Fot. Pixabay / [url= http://bit.ly/1IXgFxs]Ben_Kerckx[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Ben_Kerckx / CC0 Public Domain
– "Gdzie mój telefon?!" – gorączkowo przeszukujesz torebkę. Nie ma. Wydawało ci się, że położyłaś go na stole, ale tam też pusto. Po chwili – zagadka rozwiązana. To twój maluch, po cichutku, w kąciku bawi się nim w najlepsze i nie ma zamiaru go oddać. Nie zamieni się też na żadną super wypasioną i grającą sto melodyjek piłeczkę z migającymi kolorowymi światełkami przyciskami. Nie skusi go najnowszy model śpiewającego nocniczka ani stoliczek edukacyjny z wmontowanym wyświetlaczem najnowszej generacji. Telefon – to jest dopiero zabawka!

Lądujecie w sklepie z dziecięcym asortymentem, bo maluch musi się przecież CZYMŚ bawić. Stoicie przed regałem z zabawkami dla smyków i wybieracie to, co się Wam najbardziej podoba, albo o czym czytaliście, że rozwija, edukuje, a w ogóle "maluchy to kochają". Pamiętajcie o jednym. Producenci zabawek są bardzo kreatywni, ale Wasze dzieci bez trudu przebiją ich swoją pomysłowością. One potrafią się bawić naprawdę wszystkim, rzucając w kąt najbardziej wymyślne, wabiące kolorami i specjalnymi kształtami ("do rączki") zaprojektowane z myślą o małym konsumencie zabawki. Co może być lepsze od takiego produktu?

Tablet/telefon/pilot od telewizora

To naprawdę wspaniałe gadżety, zapewniające długie chwile wspaniałej rozrywki (zazwyczaj przerwane dość gwałtownie przez prawowitego właściciela). Ile to cudownych rzeczy można zrobić z tymi gumowymi, kolorowymi guziczkami. A telefon? Wystarczy przekonać starszą siostrę, żeby wcisnęła coś, co sprawia, że ekran zaczyna świecić i już można podziwiać te wszystkie maleńkie obrazki, przesuwać palcami fragmenty ekranu – magia! A poza tym, po co nam gryzaczek? Część pilota świetnie mieści się w buzi. No i mina rodziców, kiedy zobaczą czym się bawisz... Warto było!

Tekturowe pudełko

Ten ekologiczny, prosty gadżet to taka zabawkowa "baba w babie". Może być dosłownie wszystkim, zależnie od wielkości. Schowkiem na inne skarby, nakryciem głowy, schowkiem na malucha, krzesełkiem i podestem, kiedy chce się wyjść z kojca lub łóżeczka. Czymś co bardzo łatwo można zepsuć niestety też... A poza tym, to świetny gryzaczek, tylko wchodzi w pierwsze zęby.

Torba Taty, najlepiej z dokumentami, tymi bardzo ważnymi

Prawdziwy rarytas i to taki z wyższej półki. Niestety, bardzo rzadki okaz (rodzice pilnują). Ma tyle cudownych zakamarków. Już samo otwieranie i zamykanie powoduje dreszczyk emocji, jak już oczywiście opanuje się podstawy. A w kieszonkach tyle różnych, innych ciekawych rzeczy – długopisy, zakreślacze, kolorowe maleńkie karteczki. Można gryźć do woli. To znaczy do momentu, aż rodzice się zorientują.

Klucze

Często dobrowolnie zostawiamy je w zasięgu małych rączek. Klucze można oglądać godzinami – przekładać, brzęczeć, wsadzać i wyjmować, gubić i znajdować...

Garnki, kubeczki i sprzęty kuchenne

Gratka dla małego melomana. Jeśli tylko uda się otworzyć tę głęboką szufladę, można wkładać, wyjmować, zmieniać pokrywki i bębnić do woli. Zabawa z kubeczkami też jest bardzo inspirująca. Nie dość, że można nimi stukać, budować wieże, żuć wysuwając dolną szczękę niczym najprawdziwszy orangurtan, to jeszcze chować w nich inne elementy. Wada: rodzice za tą zabawą nie przepadają, no i nie można się po cichu przyczaić dzwoniąc garnkiem o garnek...

Kartki, gazety

(o, Mama przyniosła jakieś nowe, warto "zapolować") – Nie dość, że mają różne ciekawe obrazki z ludźmi, którzy wyglądają jak prawdziwi ludzie, a nie jak te dziwne stworki z dziecięcych książeczek, to wydają taki piękny dźwięk, kiedy się mocno ciągnie. Ślicznie się rwą. Mają jedną wadę: zazwyczaj są jednokrotnego użytku.

Wszystko co tylko da się wyrzucić (z kojca, z łóżeczka, z wózka)

Ta zabawka ma walor edukacyjny. Młody fizyk od małego może podziwiać trajektorię lotu ciała "wyrzuconego". A poza tym, jaka to wspaniała gimnastyka dla mamy tak się troszkę poschylać i podnieść...

Klawiatura komputera

Jak to miło tak sobie powciskać. I dźwięk niczego sobie. To nic, że czasem te dziwne guziczki wyskakują i nie można ich włożyć z powrotem. Jedna wada: słabo się gryzie – nijak nie wiadomo jak się do tego zabrać. Producent zdecydowanie nie przemyślał tej kluczowej kwestii. No i rodzice zdecydowanie wolą bawić się tą zabawką sami.
Dla dziecka zabawką może być dosłownie wszystko:) Drogie i "wielofunkcyjne" produkty znanych marek często przegrywają walkę o zainteresowanie malucha z przedmiotami codziennego użytku. Miejcie to na uwadze kompletując "rozrywkową" część niemowlęcej wyprawki. Może warto zainwestować w te najprostsze rzeczy? Plastikowe kubeczki, zabawkowy telefon, kawałek materiału obszyty kolorowymi metkami... Czy nie przypomina Wam to naszego dzieciństwa?
Trwa ładowanie komentarzy...