7 zasad asertywnego rodzica. "Po piąte wiem, że odmawianie nie rani mojego dziecka"

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/dziecko-sen-tata-spacerem-111124/]21150[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / 21150 / CC0 Public Domain
Asertywność to cecha, którą warto posiadać. Każdy z nas potrafi powiedzieć “nie”, ale nie każdy umie obronić swoje zdanie w sytuacji, gdy dochodzi do konfrontacji i dyskusji. Najciężej mają w tej kwestii rodzice.

Kto ma dzieci ten wie, że często trudno im odmówić, a jeszcze ciężej uargumentować swoją decyzję. Dodatkowo nie jest łatwo, gdy wcześniej się na coś zgadzaliśmy, a teraz w podobnej sytuacji mamy zupełnie inne zdanie. Rodzic, który odmawia ma różne myśli: “ranię swoje dziecko”, “może się zgodzę, to ostatni raz”, “przykro mi, że muszę znowu odmówić”, “jestem złą/złym mamą/tatą”.

Niepotrzebnie! Odmawianie jest czymś naturalnym i potrzebnym. Dziecko uczy się, że nie wszystkie jego życzenia mogą być spełniane, że są pewne zasady, które obowiązują w otaczającej go rzeczywistości. Uczy się jak zachowywać się w sytuacji, gdy dostaje odmowę, jak radzić sobie z emocjami, które temu towarzyszą. Asertywny rodzic nie jest złym rodzicem, ale skutecznym.

Co w takim razie robić, żeby być takim rodzicem? Wystarczy zadać sobie pytanie z czym kojarzy się asertywność. Ja widzę to tak:

1. Nie zgadzam się i wiem dlaczego

To podstawowa zasada. Gdy mówimy nie musimy wiedzieć co dokładnie nami kieruje. Jeśli mówisz “nie kupię Ci tej zabawki”, to uzasadnij dlaczego. Dziecko ma prawo wiedzieć jaki jest powód odmowy, ale przede wszystkim to pomaga tobie. “Nie kupię Ci tej zabawki, bo masz już taką samą w domu” - jasny i prosty komunikat, który dokładnie uzasadnia naszą decyzję.

2. Mówię nie i jestem tego pewien, bo…

No właśnie, bo… jestem pewien, że mój argument jest słuszny. Masz w domu taką zabawkę, więc nie potrzebujesz następnej. Wiem, że może być różnie i taka pewność siebie zaczyna być nadwyrężana, gdy maluch krzyczy i płacze. Jednak jeśli za każdym razem argumentujemy swoje “nie”, trzymamy się swojego zdania i jesteśmy pewni siebie, to dziecko w końcu zrozumie, że “nie” znaczy “nie” i nic nie wskóra płaczem i prośbami.

3. Wiem jakie stawiam granice

Jeśli mamy jasno określone granice i się ich trzymamy, to dziecku łatwiej jest poruszać się w różnych, nowych, sytuacjach. Nam daje to możliwość odwołanie się do zasad. Warto razem z dzieckiem dokładnie je ustalić, to znacząco ułatwia ich egzekwowanie. Ale pamiętajmy te wytyczne dotyczą wszystkich domowników, a nie tylko dzieci.

4. Umiejętność podtrzymania swojego zdania

Gdy mówimy “porozmawiamy jak przestaniesz płakać i krzyczeć”, to dokładnie tak zróbmy. Nasza asertywność w tej sytuacji, to trzymanie się tego co postanowiliśmy. Odpuszczanie jedynie pogorszy sytuację i nauczy dziecko, że zawsze jest jakaś luka w rodzicielskim “nie”.

5. Nie boję, że mówienie nie rani moje dziecka

Często martwimy się, że nasze “nie” może krzywdzić dziecko. Najlepiej w takiej sytuacji usiąść, wziąć głęboki oddech i zastanowić się dokładnie w jaki sposób nasza decyzja wpływa na dziecko i dlaczego zdecydowaliśmy tak, a nie inaczej. Nasze “nie” ma za zadanie ochronić dziecko, a nie mu zaszkodzić.

6. Znam swoją rolę, a jest nią bycie rodzicem

Zapominamy, że przysługuje nam prawo do odmawiania dziecku, po prostu dlatego, że jesteśmy starsi i jesteśmy jego rodzicami. Pamiętajmy o tym, że choć czasem się mylimy, to jednak możemy, a wręcz mamy do tego pełne prawo, by nie zgadzać się na wszystko. To rodzic wychowuje dziecko, a nie odwrotnie.

7. Jestem pewny siebie i spokojny

Mówienie “nie” to sztuka. Trzeba uczyć się jej latami, ale podstawą jest opanowanie. Nie możemy mówić “nie” i krzyczeć przy tym na dziecko. Musimy się przygotować na to, że to trudna lekcja rodzicielstwa i należy się do niej przyłożyć. Jeśli będziemy pewni siebie, konsekwentni i ustalimy dokładnie zasady i granice obowiązujące w naszym domu, to będzie nam dużo łatwiej.
Trwa ładowanie komentarzy...