„Naprawdę zamierzasz TO zjeść?!” Jesteś w ciąży, uważaj na ciążową policję – jest wszędzie!

Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/emerycophoto/5885103410/]J.K. Califf[/url] / [url=http://bit.ly/CC-BY-SA-2]CC BY-SA[/url] / 123RF
Fot. Flickr/J.K. Califf / CC BY-SA / 123RF
O mózgu w ciąży napisano już co najmniej miliard ksiąg, gdyby je wszystkie zebrać razem twórcy Britannici oblali by się pąsem po czubki palców. Ale dlaczego nikt nie pisze o tym, jak wszyscy dookoła na wieść (lub widok) o ciąży durnieją bez reszty? Mężowie, ojcowie, matki i teściowe, dobre przyjaciółki i oni – obcy! Mózg w ciąży, to pikuś w porównaniu z powszechnym małpim rozumem, który pojawia się razem kreskami na teście ciążowym.

Nie myśl, że ciebie to nie dotyczy, że twoi bliscy są „normalni”. O nie, policja ciążowa jest wszędzie, każdy może się do niej rekrutować. A ty? No cóż, cierp ciało coś chciało – od nich nie da się uciec.

– Nie, nie, nie, niee! Przecież powinnaś się teraz zdrowo odżywiać! Zrobiłem ci przecież kanapeczki (nie kanapki, kanapeczki – to kluczowa poszlaka) ze szczypiorkiem!” – mówi przyszły tata z nutą oburzenia w głosie.
– Tja, z tym samym na którego myśl, chce mi się rzygać dalej niż widzę? Doprawdy wybornie skarbie! – syczysz na Pana Kanapeczkę.
– Ale to takie zdrowe :) – (twój blisko 2 metrowy drwal prawie rechocze) od głupoty, którą emanuje jego wypowiedź, bardziej głupkowaty jest tylko jego uśmiech.
– Nie chcę jeść tego zafajdanego szczypioru – PAUZA, bo...
– Ależ Misiaczku, nie możesz się teraz denerwować, to zaszkodzi dzidzi (głupkowaty uśmiech nr 2 z nutą troski).
–To zabierz to zielsko i wsadź sobie w... Jak zaraz to nie zniknie z tego domu, to Ty znikniesz! Hi hu śmichu, takie tam miłosne przekomarzanie. Ależ jej szaleją te hormony – myśli Pan kanapeczka i do listy zakupów dopisuje: „jajka eko, witaminy i witaminki, SZCZYPIOREK (bo się skończył – choć tak naprawdę skończył (się) w koszu).

Niestety, jeśli twój facet się zaciągnął – wdepnęłaś po uszy. On jest prawie zawsze, nie zamówisz nawet cichaczem pizzy w nocnej knajpie dla imprezowiczów. Od dziś marchewka, joga dla mamuś, i worki – przepraszam, miałam na myśli t-shirty – z ekologicznej bawełny.

Wersja bardziej optymistyczna to teściowa – zamienne na mama
One chętnie rekrutują się do służby mundurowej. Bo młodym trzeba przecież pomóc. Pamiętaj, że od czekolady się roztyjesz, że twoja kuchnia nie jest już twoją świątynią i że mamusia pojawia się zawsze bez zapowiedzi. A co za sens zapowiadać inspekcję, hę?! Po zapowiedzi już nie ma zabawy. Na pewno nie dla niej.

Przewodnik dla aspiranta ciążowej policji

NIE

TAK

NIE

TAK

Przygotuj się też na zmasowany atak ze strony bardziej doświadczonych koleżanek (z czasem zaciągniesz się do tego gangu). – No nie wiem, może lepiej tego nie pij – albo równie chętnie używanie – Lepiej sobie przynoś do pracy kanapki z domu, kto to wie czy w tej knajpie dbają o czystość. No po prostu skakać z radości, to logiczne, że kiedy w ciąży zamieniasz się w żarłoczną bestię, ujedziesz 12 godzin na kanapeczkach, mniamci! Jak to dobrze, że gdy jesteś w ciąży wszyscy tak o ciebie dbają! Szczęściaro ty!


Planujesz wyjście do sklepu? Fantastycznie! Spotkasz tam na pewno kilka patroli
Sięgasz po tabliczkę czekolady z nadzieniem miętowym, mmmm... już nie możesz się doczekasz kiedy kasjerka nabije towar, żeby wreszcie się do niej dobrać... i jak spod ziemi wyrasta Ona, albo On "Ojojoj, nie powinna Pani..." - cmoka znacząco Pani która pojawiła się na linii Ty – Czekolada. Czego ona do diabła chce? Obca baba! Jesteś przecież dorosła, co jej do twojej czekolady! To samo powtarza się przy nęcącym regale wypełnionym po brzegi "dobrem do mikrofalówki". Cały świat dba teraz o twoje zdrowie, a zresztą co tam ty, ale twoje bezbronne, nienarodzone dziecko, które właśnie chciałaś otruć nachosami! Nie wiem dlaczego nikt nie pomyślał, aby tacy życzliwcy mieli do głów przyczepione koguty (żeby było ich dobrze widać między regałami)? Ale oni wiedzą lepiej (w końcu widzą cię pierwszy i ostatni raz w życiu) czy zdrowo się na co dzień odżywiasz.
Jest i druga strona medalu, ciążowa policja może być naprawdę pomocna – szczególnie tajne służby. Zazwyczaj zatrudniają się na stanowisku w dziale mięsnym. Gdy przychodzi twoja kolej, możesz liczyć na porozumiewawcze mrugnięcia i dziwne komentarze "no wie Pani co, jak chce Pani TEGO (czyt. oesu, jaki on jest stary!) kurczaka, to ja Pani znajdę mniejszego (innego - czyt. świeżego) na zapleczu w chłodni".

Jest jeszcze inny typ strażników ciążowego pokoju, można go spotkać przy kasie pierwszeństwa. I choć w markecie widzisz 49 świecących kasowych lampek i tylko jeden znaczek pierwszeństwa, On doskonale ci wytłumaczy dlaczego w tej cholernej kasie pierwszeństwa nie zamierza ci ustąpić miejsca. Otóż "Jak tak Pani ciężko, to trzeba było w domu siedzieć albo męża wysłać!". Ten oficer dba o twój wypoczynek.

Dlatego apeluję do ciążowej policji: Mówisz: "Nie wolno ci się denerwować, bo dzidziuś", więc na miłość boską nie denerwuj przyszłej matki, która raz na miesiąc ma ochotę obeżreć się tak bardzo, że przez następne dwa miesiące nawet nie spojrzy na gumę do żucia z cukrem. Która normalnie o siebie dba, zdrowo je i akurat ma straszną ochotę na hot-doga. Nie bez powodu ktoś nadał temu nazwę "zachcianek ciążowych".

Na szczęście wszystko co "dobre" szybko (nareszcie) się kończy. Więc kiedy po porodzie przyjdzie do ciebie położna, obudzi cię o 5-tej i bez zbędnego "Dzień dobry, jak się Pani czuje" czy "pocałuj mnie w dupę", bez pardonu zapyta "stolec był?!", będziesz Bogu dziękować za jej wypalenie zawodowe. Empatia jest mocno przereklamowana!
Trwa ładowanie komentarzy...