Poród rodzinny – wzmacnia czy rozluźnia więzi między partnerami?

Fot. 123 RF
– A byłeś przy porodzie? – pada sakramentalne pytanie, kiedy kolega chwali się, że żona urodziła mu syna. – Nie, ustaliliśmy z Kasią, że poczekam na korytarzu i zobaczymy się, jak tylko będzie po wszystkim. Wśród zgromadzonych w pokoju osób zaczyna się dyskusja. Jest wiele głosów, że "powinien", że "wiele stracił". Paweł spokojnie tłumaczy, że to była ich wspólna decyzja, a podjęli ją kierując się głównie komfortem Kasi. Dziewczyny są zdziwione. – Nie rozumiem, ja bym nie odpuściła! – komentuje jedna z koleżanek.

A ja rozumiem i wiem, że poród to nie jest wydarzenie, w którym można kogoś (poza rodzącą, oczywiście:)) zmusić do uczestniczenia. Jeśli macie już to za sobą, doskonale zdajecie sobie sprawę, że filmy ze scenami porodu, w których uśmiechniętej, wyświeżonej kobiecie z hollywoodzkim makijażem podaje się czyste, okrąglutkie niemowlę, nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

Dlaczego jednak warto przeżyć tę chwilę razem?

1. By kobieta mogła czuć się bezpiecznie – Mężczyzna może zareagować, kiedy personel szpitala zachowuje się nietaktownie (co jest w naszym polskich realiach niestety częste), jest też "pod ręką" gdy coś idzie nie tak i trzeba szybko wezwać lekarza. Poczucie bezpieczeństwa zmniejsza stres rodzącej, a to z kolei powoduje, że dziecko rodzi się szybciej, stosuje się mniej leków przeciwbólowych i mniej jest interwencji medycznych.

2. Ze względów praktycznych – Przyszły tata może swojej partnerce "asystować" we wszystkich fazach porodu: dopingować, masować plecy, pomagać wstać czy udać się do łazienki, podać szklankę wody itp.

3. Bo można we dwójkę towarzyszyć dziecku w jego pierwszych momentach życia "na zewnątrz". A to sprzyja rozwojowi rodzicielskich uczuć i umacnia rodzinne więzi. 4. Bo jest to przeżycie, które pomaga lepiej zrozumieć swoją partnerkę – Widząc wysiłek i ból rodzącej wiesz już, dlaczego mówi, że nie chce mieć więcej dzieci:). A na poważnie – uważa się, że wspólne przeżywanie towarzyszących porodowi emocji zbliża partnerów i cementuje związek.

Dlaczego więc wiele par nie decyduje się na porody rodzinne?

1. Dla niektórych kobiet poród jest sprawą zbyt intymną, by przeżywać ją nawet ze swoim partnerem. Uważają, że większym wsparciem będzie dla nich obecność innej, bliskiej im kobiety (na przykład matki, czy przyjaciółki). Nie chcą by partner oglądał je w momencie, w którym walczą z bólem i lękiem przed tym bólem.

2. Z powodu osobistych doświadczeń (być może mają już poród rodzinny za sobą), przekonań, takiej, a nie innej wrażliwości, a w końcu: bo tak się umówili.

3. Mężczyźni nie chcą uczestniczyć przy porodzie z lęku "przed nieznanym", ale także dlatego, że stereotypowo wmawia im się, że mogą sobie "nie poradzić", a nawet zemdleć w kluczowym momencie.

4. Partnerzy obawiają się, że obecność mężczyzny przy porodzie zmieni sposób postrzegania partnerki, że na porodowym łóżku jest ona odarta z atrakcyjności, co w przyszłości odbije się na wspólnym życiu seksualnym.


5. Z powodu konserwatywnego podejścia i przekonania, że poród i dzieci to sprawa „babska”.

Na pewno widzieliście krążący w mediach filmik, na którym bardzo opanowany tata, siedząc za kierownicą samochodu odbiera poród żony. To nie jest ich pierwsze dziecko, wiedzą więc "co i jak", a podejście mężczyzny jest naturalne i wspierające.

Oczywiście, rodzić razem czy osobno, to bardzo indywidualna decyzja. Znam pary, które w okresie ciąży zdecydowane były przeżywać poród razem i w ostatecznym momencie zmieniły zdanie. Znam i takie, które zastrzegały się, że nie będą uczestniczyć w tym wydarzeniu razem, a ostatecznie wybrały poród rodzinny.

Najważniejsze, by decyzja mężczyzny o obecności przy narodzinach dziecka wypływała z jego wewnętrznej potrzeby i przekonania, że jego miejsce jest przy partnerce. Decyzja wymuszona przez przyszłą mamę lub wynikająca z presji otoczenia może wręcz pogorszyć stosunki między parterami.
Trwa ładowanie komentarzy...