„Bezpieczeństwo mojego dziecka jest najważniejsze”. A Ty, dbasz o nie, czy tylko ci się tak wydaje?

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/osoby-cz%C5%82owiek-dziecko-dziewczyna-794988/]Pezibear[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Pezibear / CC0 Public Domain
„No co ty, ja swoich dzieci samych na pieszo do szkoły nie puszczam, a jak wpadną pod samochód? Brakuje pasów do przejścia.” mówi znajoma, a ja patrzę zdziwiona na jej dzieci, które właśnie jadą na rowerach bez kasków.

I śmiać mi się trochę chce i trochę mi straszno z powodu stwarzania pozorów, jak to bardzo dbam o bezpieczeństwo naszych dzieci. Dyskutujemy, czy można zostawić je same w domu. Czy będą bezpieczne w drodze do szkoły? Nie pozwalamy jeździć środkami komunikacji miejskiej. Mówimy o zagrożeniach w sieci, na ulicy, a nawet ze strony rówieśników. „To już nie te czasy, kiedy my byliśmy dziećmi” kwitujemy rozmowy o wzmożonym ruchu drogowym. Uczymy dzieci, że nie mają otwierać drzwi obcym, nie odpowiadać na zaczepki nieznajomych dorosłych. Robimy wszystko (naszym zdaniem), by zadbać w jak największym stopniu o bezpieczeństwo naszych dzieci, a tymczasem:

1. Puszczamy na rower bez kasku

Czy wasze dziecko ubiera kask jeżdżąc rowerem? Zwracamy uwagę, by przeprowadzało rower na przejściu, ale na to czy ma kask, już mniej. Znajoma zapytana, dlaczego jej dzieci jeżdżą bez kasku odpowiedziała: „No oni nie lubią”. Jak to nie lubią? A jak nie lubią myć zębów, to też im odpuści? Obok mojego domu przebiega ścieżka rowerowa, która prowadzi nad jezioro. Przeprowadziłam własne badania. Na dziesięcioro dzieci jadących na rowerze zaledwie trójka miała na głowie kask. Jedne jechały z rodzicami i miały może cztery lata, inne same w wieku szkolnym. Kask może uratować życie twojemu dziecku, ono może jeździć ostrożnie, ale nie wiesz, na jakiego wariata po drodze trafi.

2. Zabieramy w fotelik też bez kasku

Tu szczerze mówiąc krew w żyłach mi się mrozi. Bo jak jeszcze starsze dziecko, może wyjechać z domu i nawet nie zdążymy zauważyć, że bez kasku (choć powinniśmy), to jednak małe dziecko przewożone w foteliku na rowerze bez kasku, to już kompletne nieporozumienie. Przecież wszystko może się zdarzyć. Co więcej, modne ostatnio są foteliki montowane z przodu roweru, kiedy to dziecko najbardziej narażone jest na uderzenie… Zakładacie swojemu maleństwu kask?

3. Nie uczymy pływać

Takie bardzo na wakacyjnym czasie. Jak tylko zaczyna się lato, co chwilę słyszymy w wiadomościach informacje o utonięciach. Jedne są wynikiem nieświadomości zagrożenia, inne z powodu braku odpowiednich umiejętności. Wzdrygamy się i myślimy: „Dobrze, że to nie dotyczy mojego dziecka”. Tymczasem udajemy się nad morze, jezioro, rzekę czy otwarty basen i… pozostawiamy dziecko pod okiem ratownika, który nie ukrywajmy nie zawsze wszystko zauważy. Ja i moi rówieśnicy pływaliśmy już w wieku pięciu lat bardzo dobrze – wychowani nad jeziorem byliśmy zmuszani do nauki. Jak to mawiał mój tata: „Jestem spokojniejszy, jak wiem, że umiesz pływać.” Wakacje to idealny czas do nauki pływania, naprawdę warto nauczyć dziecko tej umiejętności.

4. Jeszcze a propos wody

Tak mi się nasunęło, bo często widzę dzieci pływające w rękawkach, kółkach, na materacach czy dmuchanych zwierzętach w miejscu, gdzie one z pewnością nie mają gruntu. Gwizdek ratownika rozbrzmiewa właśnie w kierunku tych dzieciaków, którym każe się cofnąć w bezpieczne miejsce. Pamiętajmy, że założenie rękawków, nie zabezpieczy naszego dziecka. Czytacie do jakiej głębokości można stosować wszystkie wspomagające pływanie zabawki? Ja się kiedyś mocno zdziwiłam…

5. „Nie zapinaj się, tylko kawałek podjedziemy”

Pewnie mało kto się przyznaje do takiej praktyki, ale niestety często ma ona miejsce. Rozmawiałam ze znajomymi, wszyscy przyznali się, że taka sytuacja im się przytrafiła. Wsadzali dziecko do auta i wiedząc, że mają tylko jedno skrzyżowanie do przejechania już go nie zapinali w foteliku. Pośpiech, uniknięcie niepotrzebnych krzyków, że ciasno, że ciepło, że niewygodnie… To jak z rozmawianiem przez telefon w czasie prowadzenia samochodu. Chwila nieuwagi i… dziecko wylatuje z fotelika. Pasy to świętość. Wiecie, że dziecko ważące 15 kilogramów , nawet gdy jedziemy 50 km/h w momencie zderzenia waży 416 kilogramów? Niech to będzie przestrogą. Zapinajmy w pasy zawsze.

6. Przechodzimy przez ulicę w różnych miejscach przy różnym świetle…

„Pamiętaj, nim przejdziesz przez ulicę rozejrzyj się i upewnij, że nic nie jedzie”, wpajamy naszym dziecko, a tymczasem ciągnąc je za rękę przebiegamy przez ulicę w miejscu, gdzie pasów nie ma lub spiesząc się biegniemy na czerwonym świetle. Hmm skoro my możemy, to pewnego dnia dziecko też uzna, że może. Uważajmy, jaki dajemy przykład.



Czy nadal bez żadnych skrupułów możesz powiedzieć, że dbasz o bezpieczeństwo swojego dziecka. Chronisz je przed każdym możliwym zagrożeniem? Jeśli tak – świetnie, gratuluję. Twoje dziecko na pewno poznam po założonym kasku.
Trwa ładowanie komentarzy...